Dziki sieją spustoszenie na terenie Lublina. Niszczą działki, zabijają psy, „niebawem podejdą pod ratusz”
22:30 22-02-2020 | Autor: redakcja
Problem dzikich zwierząt na terenie Lublina znany jest od dawna. W mieście już na stałe zadomowiły się lisy, których nory można znaleźć nawet pomiędzy blokami na dużych osiedlach mieszkaniowych. Często pojawiają się również znacznie większe zwierzęta: dziki, sarny, a raz na jakiś czas nawet łosie. Najbardziej we znaki mieszkańcom dają się właśnie dziki. Dotyczy to głównie terenów na obrzeżach miasta, gdzie zwierzęta te niszczą uprawy i trawniki oraz ogródków działkowych. Był nawet przypadek, że stado dzików zawędrowało na Krakowskie Przedmieście.
O skuteczniejsze działania w tej sprawie, a przede wszystkim rozwiązanie problemu dzikich zwierząt na terenie Lublina, zwrócił się do prezydenta Lublina radny Rady Miasta Stanisław Brzozowski. Jak wyjaśnia, coraz częściej otrzymuje sygnały od mieszkańców, którzy są bardzo zaniepokojeni rozprzestrzenianiem się populacji dzików. Dotyczy to głównie rejonu ulic Poligonowej i Sławinkowskiej, jednak dziki grasują również w wielu innych miejscach. Podkreśla, że sam wielokrotnie był świadkiem obecności dzików w mieście. Radny dodaje, że można powiedzieć, iż jest to już plaga Lublina.
– Ostatnio, w pobliżu ulicy Zelwerowicza, byłem świadkiem majestatycznego spaceru dorodnego dzika po ulicy Poligonowej. Może nie byłoby w tym spacerze nic złego, gdyby po ulicach nie jeździły samochody, a po chodnikach nie chodzili ludzie. Wielokrotnie dochodziło już do kolizji drogowych spowodowanych przez przebiegające watahy dzików, które kończyły się w najlepszym przypadku zniszczeniem samochodów. Na szczęście nie słyszałem o nieszczęśliwych wypadkach po zaatakowaniu przez dzika ludzi, ale mój sąsiad był atakowany przez lochę dzika, tylko miał to szczęście, że znajdował się po przeciwległej stronie metalowego płotu oddzielającego jezdnię od chodnika. Innemu sąsiadowi dzik zabił psa – tłumaczy Stanisław Brzozowski.
Wskazuje równocześnie na ogromne szkody, jakie wyrządzają dziki w ogrodach. Jak podkreśla, praktycznie nie ma możliwości uprawiania czegokolwiek, bo ogrody są systematycznie ryte. W wielu przypadkach nie pomaga nawet ogrodzenie. Szczególnie dziki dają się we znaki mieszkańcom, którzy prowadzą gospodarstwa rolne. Odszkodowania, jakie otrzymują za zniszczone uprawy, nie pokrywają spodziewanej wartości płodów rolnych, nie mówiąc już o nakładzie pracy. Radny dodaje, że jest przekonany, iż problem dzikich zwierząt żyjących na terenie miasta sam się nie rozwiąże i na pewno będzie narastał. Kolejny rok ma zaś przynieść lawinowy wzrost populacji dzików, które będą poszukiwały nowych terenów.
– Może się ziścić to, o czym już kiedyś wspominałem. Mianowicie, że dziki podejdą pod ratusz. Może należałoby nie dopuścić do tego i odrobinę wcześniej przeciwdziałać – dodaje radny.
Zastępca Prezydenta Lublina Artur Szymczyk w odpowiedzi zapewnia, że w celu ograniczenia populacji dzików na terenie miasta Lublin, Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Lublin przeprowadził konsultacje z Polskim Związkiem Łowieckim oraz Powiatowym Inspektoratem Weterynarii w Lublinie. Ustalono, że jedyną możliwą formą rozwiązania problemu licznej populacji dzików jest odłów redukcyjny tych zwierząt. Jest on realizowany przy użyciu dwóch odłowni, będących w dyspozycji Urzędu Miasta Lublin.
– Polski Związek Łowiecki sprzeciwia się odstrzałowi redukcyjnemu tych zwierząt, co uwarunkowane jest dwoma elementami – po pierwsze wiąże się to z koniecznością wykorzystania broni o lufach gwintowanych, gdzie zasięg pocisków jest zróżnicowany i w zależności od kalibru, konstrukcji broni i pocisku może dochodzić nawet do kilku kilometrów. W przypadku chybienia lub zrykoszetowania pocisku, możliwy jest postrzał osób znajdujących się w okolicy. Po drugie wątpliwości prawne budzi fakt wykorzystania myśliwskiej broni palnej do odstrzału zwierząt na terenie miast, które z mocy ustawy zostały wyłączone z obwodów łowieckich – wyjaśnia Artur Szymczyk.
Miasto chce zwiększyć efektywność odłowu, w tym celu prowadzone są konsultacje z podmiotami realizującymi podobne zadania na terenach innych gmin. Aktualnie wdrażane są nowe metody nęcenia dzików. Podkreślono również, że na skuteczność odłowu wpływ mają sami mieszkańcy, którzy nie powinni zbliżać się do odłowni, aby nie pozostawiać śladów zapachowych swoich lub towarzyszących im podczas spacerów psów. Urzędnicy zapewniają również, że w celu poprawy bezpieczeństwa mieszkańców odłów redukcyjny dzików będzie kontynuowany.
(fot. archiwum)
A na wsiach niszczą uprawy i nikt z tego halo nie robi, po odszkodowanie za zniszczone plony trzeba chodzić na kolanach 🙁
O ile w ogóle jakiekolwiek się dostanie, bo zaraz jest, że małe zniszczenie.
Za mało się strzela tych dzikich świń ! Myśliwych przecież nie brakuje boją się ASF ?
A dlaczego odszkodowanie? Jak mi biznes chwilowo nie idzie to nikt mi kasy nie oddaje.
Się w głowach poprzewracało tym nowobogackim rolnikom.
Ale płytkie masz TNT myślenie.Jakby ktoś Ci auto rysował co tydzień lub graffiti na elewacji malował?No jedno i drugie trzeba posiadać a nie mieszkać w betonie.Widziałeś kiedyś miejsce po żerowaniu dzików?
A co mnie obchodzi miejsce po żerowaniu dzików? Nie należy się odszkodowanie i tyle w temacie.
Dlatego że rozum Twój płytki.
A kiedy odłowią te dziki z ZTM by więcej szkody mieszkańcom nie robiły i autobusy przestały w stadach jeździć?
Zatrudnij sie ćwoku w MPK to i ty będziesz se mógł w stadach pojeździć, ale ostrzegam gułpich tam nie przyjmują
dziki pod ratuszem ciągną do swoich
Dziki żywią się żołędziami i robalami
uciekają przed lufami z lasów
świnie to nie ludzie ! świnie to chodzące schabowe pyszne kotlety a dzikie bardziej mięsiste 🙂
Pewnie te dziki myśliwi z lasu do miasta wypłoszyli.
Cholernie ciężko teraz jest być dzikiem w lesie, bo „podła zmiana” troszeczkę od zadu strony zabrała się za walkę z ASF.
Jak to „ten” pan Brzozowski (wielbiciel PiS), to wcale bym się nie zdziwił, gdyby chodziło o to, żeby myśliwym też i w terenie zabudowanym dać prawo do ich krwawych zabaw. Mylenie przyczyny ze skutkiem…
Cóż więc proponujesz domorosły filozofie? Niemcy poradziły sobie z tematem.
zobaczymy , zobaczymy. Ta akurat zaraza idzie ze wschodu na zachód powoli i skutecznie. A ten płotek co postawili to raczej dla zmyły
Bo myśliwi chyba się rozleniwili i za mało strzelają tych szkodników ! Amunicja nie podrożała aż tak bardzo
Kubusiu Puchatku cholernie ciężko, to żyć w państwie dobrej zmiany
Masz zakuty pusty lewacki łeb !
Polowanie to polowanie a nie zabawa durniu jeden
Ja tam wolę dzika niż pisowskie ***
A rurki cię nie cisną czasem? Bo takie głupoty wypisujesz? ?
Typowy przykład : nie znam się ale się wypowiem.
to jak wam się gwintowane lufy nie podobają to z procy strzelajcie. Kuwa won z tymi dzikami !!!!!
Chcieliście Pisuarów ,to teraz macie dziki pod posesjami. Ile jeszcze nam lasów wytnie mynesterstwo środowiska? To cały czas trwa…
Poligon ogrodzili… To muszą chodzić po ulicy…
Spacerują po mieście i co ciekawe nikogo nie zaraziły ASF. Nie widać też by padały chore osobniki. ASF to ściema.
A może by tak pozwolić działać kłusownikom, problem szybko by znikną.