Dzień Cebularza na Starym Mieście. Plac Po Farze wypełnił się smakami i mieszkańcami
19:07 20-06-2026 | Autor: redakcja
Na Placu Po Farze zorganizowano dziś Dzień Cebularza – wydarzenie poświęcone jednemu z najbardziej rozpoznawalnych symboli kulinarnych miasta. Mieszkańcy i turyści od godzin popołudniowych licznie odwiedzali serce Starego Miasta, by poznawać historię cebularza lubelskiego, uczestniczyć w warsztatach i wspólnie odkrywać smaki regionu.
Oficjalny start wydarzenia nastąpił o godzinie 13.00. Już od pierwszych minut na placu pojawili się uczestnicy zainteresowani konkursami z nagrodami, które cieszyły się dużym zainteresowaniem zarówno wśród najmłodszych, jak i dorosłych.
Przez całe popołudnie trwały warsztaty artystyczne i rysunkowe. Uczestnicy tworzyli cebularzowe magnesy oraz komiksy inspirowane słynnym lubelskim przysmakiem. Nie zabrakło także muzycznych emocji. Warsztaty prowadzone przez Sylvettę Księżniczkę Wiatru zakończyły się koncertem, który zgromadził licznych słuchaczy.
Dużym zainteresowaniem cieszył się również spacer „Lubelski Cebularz na okrągło”, podczas którego uczestnicy poznawali historię i tradycje związane z regionalnym wypiekiem. Cebularz, którego początki sięgają XIX wieku, do dziś pozostaje jednym z kulinarnych symboli Lublina.
Po południu na scenie zaprezentowali się Poławiacze Pereł ze spektaklem improwizowanym „Nieznana historia cebularza”. Przedstawienie wywołało wiele śmiechu i zebrało liczne grono widzów. Kolejny pokaz również przyciągnął publiczność na Plac Po Farze.
Trwają także warsztaty kulinarne przygotowane wspólnie z Perłową Pijalnią Piwa – Miejscem Inspiracji. Uczestnicy mogli poznać tajniki przygotowywania regionalnych smaków i odkryć nowe oblicza cebularza.
Dzisiejsze obchody zakończy widowiskowy mapping wyświetlany na Bramie Krakowskiej. Pokazy rozpoczną się o godzinie 21.30 i potrwają do 2.00 w nocy.
Galeria zdjęć
Wiadomo, że podczas wciągania cebularza konieczna jest zapojka i tu wkraczają nasi dzielni karczmarze, którzy za kufel zapojki liczą banalne 20 zł.
Cebularz to podstawa. Gdy chodziłem do SP nr 19 przy ul. Szkolnej w latach 80-tych to niedaleko był spożywczak (teraz jest „Groszek”) i zawsze wolałem słone, a nie słodkie przekąski na długiej przerwie, czyli np. solanki z kminkiem i właśnie cebularze. Można było kupić nawet ćwiartkę chleba. Do tego jogurt za 9 złotych (potem 13,50) i młody „mężczyzna” był najedzony;-)
Brak podanej ceny małego cebularza na festynie, ja ją znam…
Pewnie około 17 PLN?
Trochę taniej ale i to tragedia. Mieszkamy w Lublinie…