Dzielnicowy uratował wychłodzoną 37-latkę. Dramatyczna interwencja w gminie Dołhobyczów
12:24 03-02-2026 | Autor: redakcja
W okresie zimowym, gdy temperatury spadają poniżej zera, dzielnicowi realizują działania prewencyjne wobec osób, którym może grozić wychłodzenie organizmu. Funkcjonariusze regularnie sprawdzają miejsca zamieszkania mieszkańców wymagających szczególnej pomocy, zwłaszcza tych, którzy z różnych powodów nie są w stanie samodzielnie zapewnić sobie odpowiednich warunków do życia.
Adresy osób mogących potrzebować wsparcia są wcześniej ustalane przez pracowników opieki społecznej, a następnie — we współpracy z policjantami — weryfikowane i kontrolowane w czasie zimy. Celem takich wizyt jest szybka ocena sytuacji i udzielenie pomocy, zanim dojdzie do poważnych konsekwencji zdrowotnych.
Jeden z takich adresów sprawdził starszy sierżant Piotr Partyka, dzielnicowy gminy Dołhobyczów. Policjant odwiedził mieszkającą samotnie 37-letnią kobietę. Na miejscu okazało się, że w domu panowała bardzo niska temperatura. Kobieta była skrajnie wychłodzona i nie była w stanie samodzielnie się poruszać.
Funkcjonariusz niezwłocznie wezwał zespół ratownictwa medycznego. Przybyły na miejsce zespół ratownictwa medycznego przetransportował 37-latkę do szpitala, gdzie otrzymała niezbędną pomoc.
Służby apelują do mieszkańców o reagowanie w sytuacjach, gdy istnieje podejrzenie, że ktoś może potrzebować wsparcia podczas mrozów. Osoby starsze, samotne, chore lub znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej nie zawsze są w stanie zapewnić sobie ogrzewanie i podstawowe warunki bytowe. Każda przekazana informacja może zapobiec tragedii — czasem jeden telefon wystarczy, by uratować czyjeś zdrowie, a nawet życie.
To nie było jego podstawowe zadanie. Jest nim wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców i za to ma płacone z moich podatków. Mróz nie jest bezprawnym zamachem na życie lub zdrowie. Baby z mopsu zatem niech jeżdżą na interwencje skoro nie potrafią zając się seniorką.
37 lat to seniorka?
Może w owej „pani” drzemał taki talent do myślenia jak u mojej pierwszej żony:
W latach 70-tych ub. w. miałem ogrzewanie elektryczne, zdarzyło mi sie pojechać w delegację służbową na 3 tygodnie…
Po powrocie okazało się, że żona z dziećmi siedzieli 2 tygodnie w nieogrzewanym mieszkaniu bo, wyskoczyły automatyczne bezpieczniki, a zabrakło kogoś kto by je powciskał.
Szok jaki ty jesteś niezastąpiony, po prostu niesamowita urzekająca historia. Aż chusteczkę wzięłam bo uroniłam łzę.
Widzisz ? A nikt by cię nawet nie podejrzewał o tyle empatii.
Nie zrozumiałeś ironii…
Chyba Ty też…
Ale nie zabijaj mnie za to: Przypominam 5 paragraf katolickiego kodeksu karnego (dla parafian: Dekalog):
NIE ZABIJAJ – (przynajmniej za byle co).
A skąd wiesz, że żona przez 2 tygodnie siedziała w zimnym mieszkaniu, może grzała się i nie tylko u sąsiada. Ale ci zadałem ćwieka. Kobiety nie są takie głupiutkie za jakie je masz.
Rozwiodłem sie z nią tak dawno, że nawet nie wiem czy żyje, a ty wymagasz, żebym wiedział z kim i ile razy ?
Rozwiodłeś się wieki temu, a pamiętasz takie szczegóły jakby to było wczoraj.
nieudolna próba poprawy wizerunku milicji