Bystrzyca: Nieszczęśliwy wypadek w szkółce koni. Nie żyje młoda kobieta kopnięta przez klacz
16:13 14-12-2014 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło w niedzielę przed południem w Bystrzycy, w szkółce koni znajdującej się na jednej z posesji.
– Kobieta w wieku 36-lat prowadziła klacz, która w pewnym momencie kopnęła ją w klatkę piersiową. Poszkodowana trafiła do szpitala w Lublinie gdzie zmarła – poinformował nas mł. insp. Janusz Wójtowicz.
2014-12-14 16:43:55
(fot. lublin112.pl)
„…prowadziła klacz, która w pewnym momencie kopnęła ją w klatkę piersiową” – ciekawe, nawet bardzo ciekawe.
Wychodzi na to że młódka dostała sierpowego z kopyta
O ile wiem konia prowadzi się za uzdę będąc z nim prawie pysk, w pysk. W takiej sytuacji nie widzę innej możliwości jak sierpowy z obrotu.
Co w końskim wykonaniu nie jest możliwe.
Wiadomo z ktorej to bystrzycy?
Bystrzyca gmina Wólka Lubelska.
trzeba być bez serca, żeby szydzić ze śmierci człowieka
Po twojej wypowiedzi widać, żeś lola – no gdzie i z kogo tu ktokolwiek szydzi, lolu.
Po prostu nie rozumiem jak prowadząc konia można wziąć od niego z kopyta w brzuch.
Bardzo przykry jest brak wyobraźni kolegi/koleżanki :”koń by się uśmiał”. Jeśli już chcesz się popisać wiedzą w obliczu tragedii to chociaż ją zdobądź bo jak narazie to jej nie masz. Przede wszystkim średniej wielkości koń waży około 550 kg i bardzo chciałabym zobaczyć jak prowadzisz takiego konia jak to nazwałeś „pysk w pysk” jak się wystraszy albo wkurzy. A jeśli chcesz wiedzieć co w „końskim wydaniu” jest możliwe to poprostu posadź dupe na konia a potem się wypowiadaj…
Pozdrawiam
Super Katarzyna.
Chyba nie warto tu rozpatrywać co jest możliwe a co nie. Zginęła dziewczyna.
A dla wyjaśnienia, oczywiście że możliwe. Nawet prowadząc konia jak to zostało ujęte „pysk w pysk”. Konie są szybsze i większe drogi internauto/tko. i bardziej”obrotowe” niż nam się wydaje.
Kondolencje dla rodziny i najbliższych.
Świat jeździecki w niebie powiększył się o jednego galopującego Anioła.
Głupi cepie stul pysk.
Kobieta prowadzila swojego konia na wybieg, inny kon chcial tego konia kopnac, ona znalazla sie w linii uderzenia. Konmi zajmowala sie od wczesnych lat, miala olbrzymie doswiadczenie w pracy z konmi. Byla wspanialnym czlowiekiem, o wielkim sercu dla zwierzat.
To byl wypadek. Kazdy, kto pracuje z konmi przynajmniej raz otarl sie o smierc…jej sie tym razem nie udalo.
Faktycznie dziwne, prowadząc konia dostać kopytem w klatkę piersiową. Chyba, że stanęła twarzą do kobyły, a ta przednimi kopytami „wierzgnęła” i niestety kopnęła kobietę.
To chyba musiała go prowadzić jak psa, na długim uwiązie
tak bez sensu napisane, myślę że kobyłka się szarpnęła i stanęła dęba, ew. babka się wywróciła i koń niechcący ją nadepnął akurat tak nieszczęśliwie w klatkę piersiową
wiadomo z której to dokładnie stajni? przykra wiadomosc
Tam jest tylko jedna szkółka jeździecka. Smutne, niesamowita tragedia.
chodzi o ta kolo cmentarza ??
Tak ta kolo cmentarza.
„prowadziła klacz” nie wiadomo co autor miał na myśli pisząc” prowadziła” nie musi to wcale oznaczać prowadzenia go za uzde, porostu może w pewnym momencie jego prowadzenia koń się spłoszył lub może było to prowadzenie konia na” długiej uprzęży” ( nie wiem jak się to fachowo nazywa ) jakie się często stosuje w szkółkach. Musiała się znajdować w zasięgu jego tylnych nóg
Jak na zamieszczonej fotce jest TA klacz, to ma autentycznie zmartwione oblicze.
Taa i w zimie liście na drzewach…
ja uważam że było to z tylnego kopyta. ale ja się mało znam na koniach.
Klacz miała dość tego, że kto chciał jeździł na niej jak na ośle
I dała temu wyraz „biorąc z kopyta”.
koń może wszystko, wystarczy chwila nieuwagi, uwierzcie mi, że jak najbardziej jest to dobrze napisane, tak było, konie w sekundę potrafią się wyrwać i w tej samej chwili obrócić i strzelić (reakcja na wystraszenie się czegoś – ucieczka i kopanie). Sa też konie podłe, które mają w naturze bycie agresywnym wobec człowieka. To mogła byc chwila nawet dłuższa – bo niedoświadczony jeździec nawet nie chcący może wpakować się w niezłe tarapaty