09/06/2026
690 680 960

Było o krok od tragedii. Rodzice zajęli się zakupami, 2-letnie dziecko opuściło sklep i szło w stronę ruchliwej ulicy

Wchodzący do marketu klienci dostrzegli dziewczynkę, która nawołując mamę opuszczała sklep. Przeszła przez parking i skierowała się wprost na pobliską ruchliwą ulicę. To pokazuje, że wystarczy chwila nieuwagi, aby doszło do groźnej sytuacji.

We wtorek około godziny 20 jeden z mieszkańców Lublina wybrał się wraz z rodziną na zakupy do sklepu Decatlon na Czechowie. Wchodząc do marketu zwrócili uwagę na ok. 2-letnią dziewczynkę, z którą minęli się w drzwiach. Dziecko samodzielnie opuszczało sklep powtarzając słowa „mama, mama”. Widząc, że w pobliżu nie ma żadnej kobiety, zaczęli iść za dziewczynką.

Cały czas nawołując mamę, dziewczynka przeszła przez cały parking po czym zaczęła kierować się na przebiegającą tuż obok ruchliwą ulicę. Widząc co się dzieje, idące tuż za nią osoby chwyciły dziecko uniemożliwiając mu wejście pod jadące auta.

– Ponieważ nigdzie nie było żadnej dorosłej osoby założyliśmy, że jej mama może znajdować się w sklepie. Wraz z dziewczynką weszliśmy do środka i o wszystkim powiedzieliśmy pracownikowi ochrony. Tan zaprowadził dziecko do punktu obsługi klienta i po nadaniu apelu przez system nagłośnienia, po chwili pojawili się oboje rodzice – wyjaśniał nam Pan Jacek.

Jak się okazało, nie byli oni wcale świadomi, co się wydarzyło i jak niewiele zabrakło do tragedii. Rodzice zajęci byli bowiem zakupami, każde z nich znajdowało się w innej części sklepu. Mężczyzna sądził, że córka przebywa z matką, kobieta zaś, że z ojcem. W wyniku tego nawet nie szukali dziecka, które w tym czasie opuściło market. Byli też niezwykle zdziwieni całą sytuacją.

Na szczęście, dzięki reakcji Pana Jacka i jego najbliższych, dziewczynce nic się nie stało. Sytuacja ta pokazuje jednak, jak niewiele trzeba, aby chwila nieuwagi mogła zakończyć się tragedią. Zwłaszcza, że dotyczyła ona zwykłej rodziny, która z pewnością stara się poświęcić własnemu dziecku każdą chwilę. Wystarczy moment nieuwagi, aby dziecko oddaliło się od rodziców.

Nie raz informowaliśmy o dzieciach, które przebywając w mieszkaniu wraz z rodzicami potrafiły wypaść z okna, kiedy ojciec lub matka na chwilę wyszli np. do łazienki. Wiele osób poruszył też niedawny wypadek, kiedy to matka przejechała samochodem po swoim 2-letnim dziecku. Bawiło się ono w ogródku pod opieką babci, która na chwilę spuściła go z oczu. To wystarczyło, aby podbiegło ono pod auto. Było też inne groźne zdarzenie. Zostawiona w samochodzie 6-latka uruchomiła silnik, a pojazd ruszył do przodu przejeżdżając po babci. 63-letnia kobieta zginęła w wyniku doznanych obrażeń ciała.

(fot. pixabay.com – zdjęcie ilustracyjne)

26 komentarzy

  1. I pomyśleć, że wszystkie (prawie wszystkie) zagrożenia nawet dla tak małego dziecka bez opieki udało się naszej cywilizacji we współczesnym mieście wyeliminować. Dzikie zwierze nie pożre, do szamba nie wpadnie, na słup elektryczny nie wejdzie, prąd nie porazi, winda nie zagniecie, przez okno nie wypadnie itp. Choć przy zaniedbaniach do tych zagrożeń może dojść.
    Jedynym zagrożeniem są pojazdy. Wszelakie – nawet rowery czy UTO na chodniku o samochodach nie wspominając. To jest plaga. I trzeba sobie zdać sprawę.

    • Ale Franiu uje…łeś się tych aut ,a w UK dzieci ma smyczy prawie jak pupile.Ot cywilizacja.

    • Powiedziało dziecko Franio o innym dziecku.

    • Franiu skoro uważasz, ze zagrożeniem dla małego dziecka są tylko samochody to znaczy, że gó… wiesz. Oznacza to, że nie masz dzieci. Zresztą pewnie sam jeszcze jesteś dzieckiem. Kiedyś jak dorośniesz i założysz rodzinę to zrozumiesz.

      • To podaj mi przykład (poza potrąceniem przez pojazd) zagrożenia życia dziecka w tej sytuacji.

        • Proszę: 1. Mogły być prowadzone prace przy kanalizacji i dziecko mogło wpaść do otwartej studzienki kanalizacyjnej. 2. W okolicy budowana jest hala sportowa UM. Dziecko mogło bezpiecznie przejść przez ulicę, pójść na budowę i wpaść dp wykopu. 3. W pobliżu są ogródki działkowe. Dziecko mogło tam pójść i zostać zaatakowane przez jakieś szwendające się tam zwierzę (np. lis, pies). Albo najeść się np. owoców z być może rosnącego tam cisu. To tak pierwsze trzy z brzegu przykłady zagrożeń innych niż potrącenie przez pojazd.

      • Za wyjątkiem chorób, najczęstszą przyczyną śmierci dzieci są wypadki komunikacyjne.
        Dlatego napisałem: „PRAWIE wszystkie zagrożenia”.

  2. Przecież 2 latki nie spuszcza się z oka , co za jołopom to dziecko się urodziło ?

    • Ocena: 0

      500+ wzięte więc trza iść na zakupy, a dziecko? Zrobi się drugie.

      To są właśnie milenialsi. Nic nie potrafią, ale za to jakie wymagania: mi się należy to, mi się należy tamto…

    • nie do wiary…nieraz się zdarzyło, że wchodziłam do sklepu a jakiś maluch chciał „nawiać” nie szłam za nim, tylko od razu za rękę i gdzie jest mamusia…najczęściej już biegła z naprzeciwka…tu nie ma co się gapić co zrobi dzieciak…tylko od razu działać…według mnie dobrym rozwiązaniem są szelki ze specjalną smyczą…ale jakie oburzenie było jak raz w telewizji pokazali matkę, która takiego 3 latka przywiązała do wózka…bo ciągle pewnie uciekał

  3. To było na Gęsiej wiem bo sam brałem udział w akcji poszukiwawczej

    • Ocena: 0

      Zdarzenie o którym mowa, miało miejsce na Czechowie. I nie było akcji poszukiwawczej, gdyż rodzice nawet nie wiedzieli, że dziewczynka wyszła ze sklepu.

  4. Ocena: 0

    Ojciec myślał, że jest z matką, matka, że z ojcem, a dziecko myślało, że jest z rodzicami. A tu figa, bo Ojciec z wrotkami, matka z hulajnogą, a dziecko się zapodziało.

    • Ocena: 0

      A może ojciec myślał że jest matką a matka że jest ojcem? Teraz to dość na topie.

    • Niezależnie od tego konkretnego przypadku ja na codzień, czy to pod blokiem czy na placu, obserwuję jak rodzice interesują się swoimi dziećmi… A później(?) A to jedno j*bnie głową w kostkę, a to spadnie z 2m i złamie rękę, a to jeden sypie drugiemu na głowę wiaderko piachu a potem wali łopatką. Generalnie rodzice, o ile są w ogóle w pobliżu, wydają się tak j*bnięci, że zastanawiam się czy są w ogóle trzeźwi tudzież zdrowi na umyśle. Nie interesują się co robią ich 3 latki, a nawet 2 latki podczas gdy to wciąż intelektualne warzywka. Raz widziałem jak przy mamusiach banda dzieci wyskoczyła na wóz budowlańców, taki z otwartą paką. Oczywiście te stały i nawet słowa im nie powiedziały. Jazda rowerkiem biegowym na przełaj po ulicach w odległości 200 m też standard (raz tylko czubek włosów zdążyłem zauważyć przed maską wyjeżdżając z parkingu). W sklepach typu Decathlon to już w ogóle jak stado małp – hulajnogami po całym sklepie, darcie jap, przepychanie się. Kwintesencja społeczeństwa. A potem chodzą te smrody i robią co chcą bo nikt im nigdy uwagi nie zwrócił i uczył, że są pewne granice zachowań.

    • I tylko matka wie, że ojciec nie jest prawdziwym ojcem.

  5. Brak odpowiedzialności.

  6. Brawo dla tych Państwa trzeba naglasniac takie e zdarzenia. Pewnie cześć z wszechwiedzacych grazyn i januszy pomyśli że im się to nigdy nie przytrafi i to tylko w mediach słychać o wypadkach a ich bombelki wiedzą co i jak. Może choć kilku rodziców teraz bardziej wyczuli uwagę

    • Rodzice o wymienionych przez Ciebie imionach byli lepszymi, bardziej odpowiedzialnymi i nie korzystającymi z socjala rodzicami niż obecne cofnięte Dżesiki i Sebki. Pomyliłeś dekady Giero…

  7. Widocznie im dziecko niepotrzebne !! Grunt, że salceson w promocji kupiony !!! Dziecko można sobie kolejne śmignąć, a salcesonu w takiej cenie możne już nie być !!!

  8. Ocena: 0

    15 % wyprzedaż…

  9. Dziękuję za empatie Panie Jacku brak jej w dzisiejszych czasach

  10. Mam czworo dzieci i wiem jak wiele uwagi trzeba poświęcić żeby nic się nie stało …. Nawet na chwilę nie można spuścić z oczu bo może dojść do tragedii….

    • Mam tyle samo dzieci ( od 23 do 40 lat ) i tyle wnucząt. Nigdy mi się taka sytuacja nie zdarzyła . chyba kiedyś były inne czasy !!!