Było kolorowo, jest tylko zielono. Gdzie podziała się kwiecista łąka? (zdjęcia)
08:21 05-07-2024 | Autor: redakcja
Różnokolorowe rośliny wysiewane są wraz z trawą na wiosnę. Nieco później rozpoczyna się ich kwitnienie. Wtedy też tradycyjne trawniki zaczynają zmieniać się w kolorowe łąki. To pomysł urzędu miasta na udekorowanie otoczenia ulic i placów oraz na umilenie mieszkańcom spacerów. Kwietne łąki wyrastają ze specjalnie dobranych mieszanek roślin kwiatów i ziół.
Samo tworzenie kolorowych łąk w centrum miasta ma nie tylko walory estetyczne. Jego zadanie – to również kreowanie przyjaznych warunków i ochrona pszczół zamieszkujących tereny miejskie. Obserwacje i prowadzone badania wskazują, iż tereny miasta stają się często nowym domem dla tych pożytecznych owadów. Wpływ na to ma przede wszystkim brak tutaj szkodliwych oprysków, które wykorzystywane są na wsiach.
I choć tego typu rustykalne akcenty nie wszystkim od razu przypadły do gustu, to teraz raczej większość mieszkańców miejskich osiedli nie zgłasza już sprzeciwu ani w przypadku rzadszego niż dotychczas koszenia trawników, ani ich różnokolorowej, kwiecistej formy.
Jednakże nasz czytelnik zaniepokojony obecnym stanem jednej z takich „łączek” poinformował redakcję, iż w pasie rozdzielającym dwie jezdnie ul. Głębokiej – od strony al. Kraśnickiej, a naprzeciwko Kampusu Zachodniego UMCS (Wydział Politologii, Wydział Pedagogiki), coś złego dzieje się z trawnikiem.
– Nie chodzi mi jednak o koszenie czy niekoszenie – twierdzi nasz rozmówca, mieszkaniec LSM-u. Sam jestem zwolennikiem jak najrzadszego skracania trawy. Mam jednak na uwadze zaprzestanie przez miasto wysiewania kolorowych kwiatów polnych, miododajnych roślin w tym miejscu. Nie mam pojęcia, z jakiego powodu obecnie jest to zaniedbany raczej zieleniec miejski. A jeszcze 2-3 lata temu było tu tak kolorowo…
– W tym miejscu założyliśmy łąkę kwietną wieloletnią, która kwitła w maju na biało rumianem – wyjaśnia Monika Głazik z biura prasowego w Kancelarii Prezydenta miasta Lublin. – Teraz czekamy na zakwitnięcie kolejnych roślin, ponieważ łąka wieloletnia charakteryzuje się ich kwitnieniem etapami, które nie dają jednoczesnego efektu jak przy łące jednorocznej, gdzie pełnia kwitnienia jest bardziej kolorowa i spektakularna wizualnie. Co istotne, łąkę kwietną wieloletnią cechuje natomiast dużo większa odporność na suszę.
Odporność roślin na wszechogarniającą nas suszę to istotny argument. Niebawem przekonamy się, jakie kolorowe kwiatki zakwitną w pasie drogowym pomiędzy obydwiema jezdniami ul. Głębokiej.
Galeria zdjęć
Tekst i zdjęcia: Leszek Mikrut
a ja się pytam gdzie się podziały równo i krótko przystrzyżone trawniki? ! To co się dzieje od paru lat w Lublinie to zgroza! chwasty i trawy 1 m wysokości! Często przy drodze zasłaniając wyjazdy! Lublin wygląda jak jeden wielki ugór ! Co za dur na mania że „niby ” wodę ma trzymać! A tym czasem to siedliska komarów, kleszczy, meszek i innego robactwa! Pokażcie mi kraje na zachodzie gdzie taka dzicz w mieście jest? ! Oszczędności ratusza hehe . ale 500 mln na stadion bydzie! chore co się dzieje !
Każdy rolnik pamiętający dawne czasy wam powie, że jak się kosiło łąkę 2-3 razy w roku albo wypasało na niej krowy, to łąka kwitła. A jak się przestaje kosić, to trawa zagłusza rośliny kwitnące, nawet jak się same wysieją, to nie wykiełkują, gdyż trawa zabiera światło i wodę. Z czasem pojawią się pokrzywy, krzaki i tyle będzie z waszej łąki.
Dokładnie tak. Gdy nawiedzeni ekolodzy zakazali wypasu krów nad Biebrzą, to zaczęły zanikać rzadkie rośliny zagłuszan przez trawę.
Poznamy nazwisko tego tępego,zielonego ormowca?
Podaj najpierw swoje anonimowy hejterze
Łąki kwietne też się kosi – dwa razy w roku. To nie jest coś bezobsługowe. Później to co zostało skoszone należy zebrać i wywieźć np. na kompost. Jak się tego nie zrobi to będzie gniło i wszystko pójdzie psu pod ogon. Samo mulczowanie nie pomoże bo za dużo siana zostaje z łąki kwietnej. Też będzie gniło a razem z tym i rośliny.
I dobrze,ze mniej koszą przynajmniej jest zielono i sie nie kurzy. Bardzo duzo dzikich i kolorowych kwiatow wrocilo.Wykoszone powinny byc miejsca typu skrzyżowania,przejscia,itp. i jak nie koszą to trzeba przejsc i usunąć pokrzywy i osty bo za rok poł trawnikow obrosną.
Niestety w wielu miejscach zwyczajnie rosną chwasty. Brzydko to wygląda. Chodniki i ścieżki rowerowe są zwężone, bo trawa i chwasty tak bardzo się rozrosły. Robi się ciasno a na ścieżkach rowerowych niebezpiecznie. Moim zdaniem miasto poszło z jednej skrajności w drugą. Owszem można kosić rzadziej ale nie można dopuszczać do zachwaszczenia miasta albo do zarastania chodników. To już w powiatowych miasteczkach Lubelszczyzny lepiej dbają o trawniki. Jeżdżę trochę to widzę różnicę. Poza tym uważam, że miasto wykorzystuje argument o ekologii i retencji wody jako usprawiedliwienie braku koszenia trawników, bo tak naprawdę albo im się nie chce albo brakuje pieniędzy.
Żeby łąka była łąką musi być koszona. Albo wypasana co w mieście nie wchodzi w grę. Ważne są terminy tych zabiegów no i wysokość koszenia.
Niewiedza i zacofanie miastowych przeraża.
Ciemnota nie jest w stanie zgadnąć, że jedne kwiatki przekwitły, a inne jeszcze nie zakwitły🤣🤣🤣
Lublin jako miasto inspiracji do nieróbstwa powinien dostać ten tytuł dożywotnio. Ekipa pana Żuka to jedno wielkie kolesiostwo. Siedzą na cieplutkich posadkach i kombinują jak pod płaszczykiem ekologii i dbanie o środowisko pozbyć się kłopotu w postaci na przykład dbania o trawniki. Rzeczywiście od kilku lat Lublin wygląda strasznie pod względem dbania o wygląd miasta. Co to znaczy nie koszenie trawników? Na wielu pasach zieleni przy drogach to jedne wielkie chaszcze i zarośla pełne chwastów i pokrzyw. To nie są żadne łąki kwieciste zdobiące miasto. No ale kasa zaoszczędzona i ciekawe na co wydana. Ja na przykład chciałbym zapytać odpowiedzialnych za ten temat dlaczego od kilku lat nie malowana jest infrastruktura pozioma to znaczy linie kierunkowe ,podwójne linie ciągłe ,linie rozgraniczające pasy -tu i ówdzie wysmaruję się na czerwono przejścia i gdzie niegdzie odświeży ścieżki rowerowe. Od wielu już lat na przykład na ulicy Diamentowej nie malowane są pasy jezdni. Kiedyś w okolicach maja i czerwca po nocach malowano te linie łącznie ze strzałkami kierunkowymi -teraz nic. Ale kasa zaoszczędzona i na co wydana? Gospodarowanie publicznymi pieniędzmi jest w Lublinie jednym wielkim przekrętem. Na pierdoły nic nie dające wydaje się pieniądze a tu gdzie powinno się zainwestować w mądre rozwiązania na przykład w infrastrukturę drogową to pieniędzy brak. Za to ładuje się kasę w przedłużenie Lubelskiego Lipca które w efekcie przyniesie tylko kilometr drogi po której będą się mogły rozpędzać oszołomy przed zatrzymaniem ich u zbiegu Nadbystrzyckiej. Oto tęgie głowy z ratusza. 👿
1oo% poparcia za tą wypowiedź! Podsumowując LBN po nie’rządami łysego to dno dna i chwastowisko!:(
przeciez te laki kwietne to gora 2 lata poznije zarosnie chaszczami