04/06/2026
690 680 960

Bochotnica: Dzielnicowi ugasili pożar młyna i uratowali włamywacza przed zaczadzeniem

Szybka reakcja policjantów z Kazimierza Dolnego zapobiegła tragedii w Bochotnicy. Dzięki ich zdecydowanym działaniom udało się ugasić pożar i uratować 36-letniego włamywacza.

Podczas pełnienia służby dzielnicowi z Komisariatu Policji w Kazimierzu Dolnym, aspirant sztabowy Andrzej Kilian oraz aspirant Cezary Szymanek, zauważyli w Bochotnicy dym wydobywający się z dachu starego młyna przy ulicy Zamłynie. Do zdarzenia doszło w miniony piątek, 21 listopada, tuż przed godziną 10.00.

Funkcjonariusze natychmiast powiadomili dyspozytora numeru alarmowego 112 o pożarze i, zamiast czekać na straż pożarną, sami przystąpili do działań ratunkowych. Siłowo usunęli zabezpieczenia drzwi wejściowych i weszli do wnętrza budynku. W środku paliło się ognisko, którego płomienie sięgały stropu z drewnianych bali i desek. Budynek był wypełniony drewnianymi meblami i innym wyposażeniem młyna, co stwarzało wysokie ryzyko rozprzestrzenienia się ognia.

Dzielnicowi, korzystając z gaśnicy samochodowej i wody nabieranej z pobliskich kałuż do plastikowych butelek, zdołali zdusić płomienie. W akcji pomogła również przypadkowa kobieta, która przejeżdżała obok i przekazała dodatkową gaśnicę. Na miejsce przybyli strażacy, którzy dogasili resztki ognia i przeprowadzili kontrolę zadymionych pomieszczeń.

Na trzeciej kondygnacji budynku, w rogu pomieszczenia zwanym schowkiem, funkcjonariusze wraz ze strażakami znaleźli leżącego w pozycji embrionalnej mężczyznę. Mężczyzna miał trudności z oddychaniem i krztusił się dymem. Policjanci natychmiast wyprowadzili go na zewnątrz, gdzie strażacy podali tlen i wezwali karetkę pogotowia. Pomocy przedmedycznej wymagało także dwóch dzielnicowych, którzy najdłużej przebywali w zadymionym wnętrzu.

Podejrzewając, że uratowany mężczyzna spowodował pożar, policjanci zatrzymali go do wyjaśnienia. Na miejscu przeprowadzono oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa, a funkcjonariusze zabezpieczyli ślady kryminalistyczne. Po udzieleniu 36-latkowi pomocy w szpitalu, trafił on do policyjnego aresztu.

Śledztwo wykazało, że mężczyzna, mieszkaniec Puław, włamał się do starego młyna, aby ukraść przewody elektryczne. Do ich odzyskania używał ognia, który rozniecił wewnątrz budynku. Nie przewidział, że ogień rozprzestrzeni się tak szybko i że zostanie zauważony przez patrol policji.

Wczoraj mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania kradzieży z włamaniem oraz spowodowania strat w wysokości co najmniej 2 tysięcy złotych. Grozi mu kara pozbawienia wolności do 10 lat.

7 komentarzy

  1. było ugasić pożar i zostawić skoro do roboty się niechce iść tylko kraść

  2. Po jaką cholerę było chwasta ratować?

  3. Cieee chorrrobaa...
    Ocena: 3

    Dzielnicowi ugasili pożar młyna… normalnie strażakom odebrali możliwość zarobienia na chleb nasz powszedni…

  4. Dobrze, że fotkę zdążyli cyknąć.

    Wiem, wiem, to na pewno kadr z kamery nasobnej 🙂

  5. Kolejny pożar od fotowoltaliki, włamywacz powinien pozwać właściciela młyna za to że spadło na niego zagrożenie życia….

  6. Ocena: -8

    PO tussk go ratowali?

    • Dyrdymałkiewiczówna (starsza)
      Ocena: 1

      Skąd sie biorą tacy durnie jak ty… trudno uwierzyć, że cię rodzice wyprodukowali.

Dodaj komentarz