1500 zł grzywny i pół roku zakazu prowadzenia. Sąd Najwyższy uniewinnił kierowcę po kasacji RPO
07:22 11-09-2026 | Autor: redakcja
Sprawa dotyczy mężczyzny oznaczonego w aktach inicjałami O.K. 22 listopada 2025 roku kierował on samochodem na drodze publicznej. Został obwiniony o prowadzenie pojazdu bez wymaganych uprawnień, czyli wykroczenie określone w art. 94 § 1 Kodeksu wykroczeń.
2 lutego 2026 roku Sąd Rejonowy w Nowej Soli wydał wobec niego wyrok nakazowy. Mężczyzna został ukarany grzywną w wysokości 1500 zł. Sąd orzekł również zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na sześć miesięcy.
Żadna ze stron nie wniosła sprzeciwu, dlatego 7 marca 2026 roku wyrok stał się prawomocny.
Egzamin zdał kilka miesięcy wcześniej
Kluczowe znaczenie dla sprawy miała informacja znajdująca się w materiale dowodowym. Wynikało z niej, że 18 lipca 2025 roku O.K. uzyskał pozytywny wynik egzaminu praktycznego na prawo jazdy kategorii B.
W związku ze zdanym egzaminem wydano mu tymczasowe elektroniczne prawo jazdy, ważne do 17 sierpnia 2025 roku. Po upływie terminu jego ważności mężczyzna nie zgłosił się jednak do wydziału komunikacji, aby dopełnić formalności związanych z zamówieniem i wydaniem dokumentu prawa jazdy.
Kiedy w listopadzie został zatrzymany podczas kierowania samochodem, nie miał więc fizycznego dokumentu potwierdzającego posiadane uprawnienia.
To właśnie ta różnica stała się zasadniczym elementem późniejszej kasacji.
RPO zakwestionował prawomocny wyrok
Kasację na korzyść ukaranego skierował do Sądu Najwyższego Rzecznik Praw Obywatelskich. Zastępca RPO Stanisław Trociuk wskazał na rażące naruszenie przepisów postępowania.
Zdaniem RPO sprawa nie powinna była zostać rozstrzygnięta w postępowaniu nakazowym. Taki tryb może być zastosowany wtedy, gdy okoliczności czynu oraz wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Tymczasem dokumenty znajdujące się w aktach wskazywały, że sytuacja mężczyzny nie była tak jednoznaczna.
RPO podkreślał, że ukarany uzyskał wymagane uprawnienia, ponieważ zdał egzamin. Nie dysponował natomiast dokumentem potwierdzającym ich posiadanie.
W argumentacji wskazano, że prawo jazdy „nie stanowi dokumentu uprawniającego do prowadzenia pojazdu, a jedynie potwierdza posiadanie tego uprawnienia”.
Sąd Najwyższy: kasacja była oczywiście zasadna
Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę 26 sierpnia 2026 roku. Kasację RPO uznał za oczywiście zasadną. Wyrok Sądu Rejonowego w Nowej Soli został uchylony, a O.K. uniewinniony od zarzucanego mu wykroczenia. Kosztami postępowania obciążono Skarb Państwa.
Sąd Najwyższy stwierdził, że wcześniejsze skazanie było wynikiem rażącego naruszenia przepisów procesowych. Materiał dowodowy nie pozwalał bowiem przyjąć, że odpowiedzialność mężczyzny za wykroczenie z art. 94 § 1 Kodeksu wykroczeń nie budzi żadnych wątpliwości.
W uzasadnieniu zwrócono uwagę, że brak wymaganych uprawnień zachodzi m.in. wtedy, gdy dana osoba nigdy ich nie uzyskała, utraciła je wskutek cofnięcia albo czasowo nie może z nich korzystać.
W tej sprawie sytuacja była inna. Mężczyzna zdał egzamin i uzyskał uprawnienia do kierowania pojazdami. Nie dopełnił natomiast formalności prowadzących do wydania dokumentu.
Sąd Najwyższy wskazał wprost, że O.K. „posiadał stosowne uprawnienia do kierowania pojazdami”, a brak dokumentu potwierdzającego ich nabycie nie wystarczał do przypisania mu wykroczenia polegającego na prowadzeniu pojazdu bez wymaganych uprawnień.
Brak dokumentu to nie to samo co brak uprawnień
Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego pokazuje istotną różnicę pomiędzy samym posiadaniem uprawnień do kierowania pojazdami a dokumentem, który je potwierdza.
W tym konkretnym przypadku mężczyzna nie mógł zostać uznany za osobę, która prowadziła samochód, nigdy nie uzyskawszy uprawnień. Egzamin zdał, a więc uprawnienia nabył.
Nie oznacza to jednak, że niedopełnienie formalności związanych z prawem jazdy jest pozbawione znaczenia prawnego. RPO zwracał uwagę, że przepisy przewidują również odpowiedzialność za prowadzenie pojazdu po upływie ważności tymczasowego elektronicznego prawa jazdy, a przed wydaniem prawa jazdy. Nie był to jednak czyn, za który O.K. został prawomocnie ukarany w tej sprawie.
Ostatecznie Sąd Najwyższy uznał, że jego zachowanie nie wyczerpało znamion wykroczenia z art. 94 § 1 Kodeksu wykroczeń. Prawomocny wyrok został uchylony, a kierowca uniewinniony.
Ciekawe, czy sędzia Sądu Rejonowego w Nowej Soli za wydanie tak rażąco błędnego wyroku skazującego – i do tego w błędnym postepowaniu sądowym – poniósł jakiekolwiek konsekwencje za to.
Policjant w trakcie kontroli pojazdu stwierdził że kierujący popełnił wykroczenie z art. 94 par 1 kw. Pewnie po zaproponowaniu mandatu kierowca odmówił-policjant kieruje wniosek o ukaranie do sądu. Sprawa nabiera biegu, jakiś policjant to wykroczenie prowadzi, jego kierownik sprawca od strony merytorycznej dokumenty i zatwierdza, później zapoznaje się komendant i sprawa trafia do sądu. Są przeprowadza postępowanie i wydaje wyrok skazujący. Wychodzi na to że pięciu nieuków przyczyniło się do tego wyroku. Następnie sąd wyższej instancji uniewinnia kierowcę. Nerwówka dla kierowcy trwała od listopada 2025r, prawie rok i kto jest winny a no nikt od taki malutki niuans i wszyscy zadowoleni.
Teraz, niech RPO sprawdzi, czy np jeżeli polityka panstwa lub polityka państw uznawanych za sojusznicze i wspieranie ich przez państwo w celu osiagnięcia przez tego (sojusznika) celu, co w rzeczywistości przekłada się na uniemożliwienie % obywateli zatankowanie paliwa w cenie powiedzmy 10+ zł/l i uniemożliwienie tym samym, korzystanie z środka jakim jest pojazd mechaniczny (np samochód), to czy nie jest to równoznaczne z kwestią działania przeciwko wolności to raz oraz czy w takim razie, skoro pojazdy są uruchomione na okres powiedzmy 30 dni, czy w związku z tym obowiązek OC wynikający z treści ustawy nie narusza prawa obywatela w związku z ewentualnym działaniem przeciwko wolności (pojazd nie porusza się po drogach publicznych czym nie stwarza ewentualnego zagrożenia). Odpowiedzialność cywilna okresla pewne zasady, a te wynikają ze szkód powstałych w wyniku niedostosowania się do zapisów ustawy prawo o ruchu drogowym oraz innych ustaw. Unieruchomiony pojazd, nie wykazuje znamion pojazdu w ruchu.