04/06/2026
690 680 960

Żołnierze rezerwy szkolą się w ramach Terytorialnej Służby Wojskowej

W miniony weekend 78 żołnierzy rezerwy rozpoczęło szkolenie wyrównawcze w ramach Terytorialnej Służby Wojskowej. Są to nowatorskie szkolenia mające na celu odświeżenie posiadanych już umiejętności oraz wdrożenie elementów specyfiki obrony terytorialnej.

Żołnierze pochodzą z dwóch batalionów lekkiej piechoty z Lublina i Zamościa. Szkolenia wyrównawcze, w jakich uczestniczą, obejmują odświeżenie nabytych już w wojsku umiejętności i wiedzy, wdrożenie elementów szkolenia taktycznego właściwego dla lekkiej piechoty, a także sprawdzian przygotowania fizycznego. Intensywne ćwiczenia odbywają się w trybie weekendowym, na terenach jednostek w Lublinie i Zamościu i potrwają do 27 maja br. Po ich zakończeniu Terytorialsi rozpoczną cykl ćwiczeń przewidzianych w programie szkoleniowym WOT.

Tzw. szkolenia wyrównawcze przeznaczone są dla żołnierzy rezerwy, a więc tych, którzy już byli w wojsku, a następnie wstąpili w szeregi Wojsk Obrony Terytorialnej. Są one realizowane wyłącznie w trybie weekendowym i obejmują cztery 2-dniowe szkolenia, trwające łącznie 8 dni. Odbywają się one blisko miejsca zamieszkania, co pozwala pogodzić służbę w wojsku z życiem zawodowym i rodzinnym.

Szkolenia wyrównawcze otwierają 3-letni cykl szkoleń w ramach WOT. W pierwszym roku odbywają się szkolenia indywidualne o charakterze ogólnowojskowym. W drugim roku szkolenia specjalistyczne w zakresie konkretnej funkcji w pododdziale np. saper, medyk, strzelec wyborowy. Trzeci rok, to szkolenia zgrywające pododdziały. W sumie w ciągu trzech lat wszyscy żołnierze OT muszą zaliczyć ponad 124 dni szkoleniowych. Doskonalenie specjalistów, np. strzelców wyborowych, to kolejnych kilkadziesiąt dni. Ponadto każdy żołnierz TSW musi przejść obowiązkowe, 2-tygodniowe ćwiczenia w wybranych ośrodkach szkolenia poligonowego w kraju.

Oprócz trwającego szkolenia wyrównawczego, równolegle ćwiczy prawie pół tysiąca żołnierzy z lubelskiej Obrony Terytorialnej. Terytorialsi szkolili się w kilkunastu miejscach województwa Lubelskiego. Prowadzone były ćwiczenia z zakresu taktyki, topografii, strzelania, udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Szkolenia realizowane „w terenie” mają za zadanie zapoznać żołnierzy z specyfikacją danego terenu, który znajduje się w ich rejonie odpowiedzialności. Poznać uwarunkowania terenowe, kompleksy leśne, cieki wodne, ważne obiekty tzw. infrastruktury krytycznej.

2 Lubelska Brygada Obrony Terytorialnej im. mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. “Zapora” powstała jako jedna z pierwszych w kraju. W jej skład wchodzi pięć batalionów lekkiej piechoty, dyslokowanych w pięciu rejonach województwa lubelskiego: w Lublinie, Dęblinie, Białej Podlaskiej, Chełmie i Zamościu. Dowódcą lubelskiej brygady jest płk Tadeusz Nastarowicz. Obecnie Wojska Obrony Terytorialnej w woj. lubelskim liczą ponad 2300 żołnierzy i cały czas zgłaszają się nowi ochotnicy.

(fot. st. szer. Wojciech Król,W. Kompała – zdjęcie ilustracyjne)
2018-05-03 19:05:45

15 komentarzy

  1. Ocena: 0

    mogli by przy okazji ulice pozamiatać

    • Ocena: 0

      Najpierw zrob u siebie porzadek w glowie i w pokoju….mamisynku

    • Takie Witki jak Ty są mocne w anonimowym necie. A w realu gdy Was spotka prawdziwe zagrożenie obsrywacie na rzadko swoje piękne rurki i prosicie mamusię albo policję o pomoc

  2. Ocena: 0

    Jestem reklamowany rezerwa mnie juz nie obchodzi

  3. Wymysl chorego poprzedniego ministra…

    • Ocena: 0

      lekarzu lecz się sam

    • Akurat tutaj to ma sens.
      Wymysłem Antka byli „terytorialsi”, weekendowe wojsko, płatne „pińcet plus”, bez żadnej podbudowy.
      Ot chłopcy, co z kijami ganiali w trakcie szkolenia po lesie, krzycząc rozkosznie „yeb”, „yeb”, „yeb”, a potem na przysiędze się oświadczali.

      Szkolenie rezerwistów do Wojsk Obrony Terytorialnej uważam za bardzo dobry pomysł.
      Rezerwista to żołnierz z krwi i kości, a nie siuśmajtek po weekendowym kursie.

      Bardzo mi się ten pomysł podoba.

      • Ocena: 0

        Żona mojego kolegi jest w tych elitarnych jednostkach. Ostatnio złapała kapcia w drodze do sklepu. Zadzwoniła do męża by przyjechał i jej koło zmienił. Z poligonu wynosi tylko urocze zdjęcia na fb. Nie chce wrzucać wszystkich do jednego worka ale rozmawiałem kilka razy ze znajomym kapitanem który w pewnym stopniu odpowiada za szkolenie rekrutów i jego opinie na temat obrony terytorialnej były niezbyt przychylne.

        • Ale rozróżniajmy proszę:
          Rezerwistę, co w woju przesiedział od roku do dwóch (albo przynajmniej pół roku „szkółki” po studiach), jest ostrzelany, opił się też trochę i na poligonie ze dwa tygodnie przebidował o jednej parze gaci.
          Siuśmajtka co do wojska jeździ w weekend spod pierzyny w domu i na wieczór pod tę pierzynę wraca.

          Przede wszystkim rezerwista zaś będzie wiedział co to takiego wojsko. Dotarty po unitarce wie, gdzie jego miejsce i to, że za jego błędy odpowiadać życiem mogą jego koledzy. Tego nie da się wpoić na weekendowym kursie.

          • Ocena: 0

            Wojsko cały czas się uczy nie tylko na początku służby.
            Jestem w formacjach wojskowych od 1985 roku – nadal poznaje nowe
            sposoby walk i taktyki.
            Ktoś kto uważa ze umie wszystko po roku służby to ignorant (choć wprawniejszy niż ten po 4 „wekendach” )
            ps: jestem Terytorjalsem i jestem z tego dumny.

  4. Co jest warte takie „pospolite ruszenie” to można było zobaczyć w Potopie! Kilkaset lat minęło a polak dalej głupi…

  5. chcialem pedalowac
    Ocena: 0

    ciekawe ilu sowieckich troli pisze na tym forum… miejmy na uwadze ze czesc komentarzy osmieszajacych ot pochodzi ze wschodu…

  6. Ocena: 0

    obrona terytorialna to genialny pomysl, powinien funkocjonowac w formie lekkich odzialow piechoty doskonale znajcych swoj rewir. Kazdy z odzialow powininen miec mozliwosc atakowania celow pancernych oraz powietrznych.

    • Bara bara bara riki tiki tak
      Ocena: 0

      Ja też się z tym zgadzam. To powinna być lekka formacja: Typu 1.Rozpoznanie wroga 2.Atak 3.Natychmiastowy odwrót. Powinna być szybka jak konik polny, gryźć jak komar i wycofywać się jak zając polny. Taki dobrze uzbrojony zaczepny oddział.

      • Ocena: 0

        O partyzantach kolega pisze? Tak właśnie działały w czasie wojny formacje wojskowe. Trzeba przyznać, że były dla okupanta dość uciążliwe. Bolączką było uzbrojenie. Przy obecnej polityce obronnej, należy mieć nadzieję, że będą mieli nowy sprzęt a nie tak , jak AMW wyprzedaje.