04/06/2026
690 680 960

Zderzenie motocykla z pojazdem nauki jazdy. Kierujący jednośladem trafił do szpitala (zdjęcia)

We wtorek po południu na Drodze Męczenników Majdanka doszło do zderzenia motocykla z pojazdem nauki jazdy. Kierujący jednośladem z obrażeniami ciała trafił do szpitala.

31 komentarzy

  1. Mniej motocyklistów na drogach to mniejszy hałas. Brawo kursant, brawo instruktor

    • #szukajpiątejklepki

    • Ocena: 0

      No i się wyjaśniło. L- ka wjechała na czerwonym świetle. Instruktor był zajęty telefonem. Motocyklista wjechał na zielonym. Jeszcze jakieś pytania?

    • Mam nadzieję,że trafisz kiedyś na takiego kursanta i instruktora, który na czerwonym świetle zajedzie ci drogę. Brawo!

  2. Nie wiem jaka tam jest sekwencja i kolejność świateł, gdyż nigdy się nie przyglądałem. Wiem natomiast, że jest oddzielny pas do lewoskrętu, z którego nauka musiała korzystać. Natomiast uważam że instruktorzy powinni wreszcie uczyć jakiejś minimalnej chociaż dynamiki jazdy. A dlaczego? Bo być może ten wypadek mógł wyglądać tak (przy odpowiednim ustawieniu świateł), że Lka czekała na lewoskręcie na czerowny świetle, zapaliło się zielone, Lka jak to większość takich pojazdów ruszała na zielonym 2 godziny tocząc się przez skrzyżowanie 3km/h, przez co ruszenie i przejazd pod sygnalizatorem Lki owszem był na zielonym świetle, ale powolna jazda sprawiła, że praktycznie nad głową światło mogło zmienić się na czerwone, w tym czasie zapaliło się zielone dla motocyklisty, który nie stał na światłach, tylko dojeżdżał do nich z prędkością X, a skoro widział że światło się zmienia, to już nie hamował do 0. W ten sposób Lka teoretycznie mogła ruszyć i przejechać na zielonym, ale w praktyce robiła to tak wolno, że cykl świateł się zmienił i motocyklista też wjechał na zielonym.
    Czy tak było? Nie wiem, być może nie. W każdym razie scenariusz prawdopodobny, nawet jeśli nie na tym, to innym skrzyżowaniu. A dynamika ruszania niektórych pojazdów nauki jazdy jest tak wolna, że nikt inny poza nimi nie skorzysta z zielonego światła (np ustawienie świateł przy Hutniczej/Łęczynskiej.
    Ja zawsze uważałem, że każdemu można wymusić pierwszeństwo, jeśli ruszysz wystarczająco wolno.
    Więc gdzie się tego uczyć? A na placu np, lub mało uczęszczanych osiedlach, a nie w cemtrach miast i zatłoczony ulicach. Na takie drogi dopiero wtedy, gdy plynne ruszenie i hamowanie nie stanowi dla kursanta problemu.

  3. Dzień dobry, piszę jak leci dlatego z bykami. Po pierwsze męczy już chyba nie tylko mnie człenio o o nicku Franio ,każdy artykuł wpierdziela tekst o rowerzystach i pieszych,mośku ile można ? Po drugie patrząc na to jak jeżdżą samochody z literką E na dachu włos się jeży na głowie. W sumie nie ma się co dziwić, skoro instruktorzy powinni jeszcze parę lekcji jazdy mieć. Nos w telefonie a a adept nauki jazdy robi co chce, jazda lewym pasem? Wymuszenia? Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych ? No cóż są ciekawsze rzeczy na facebooku a później jest to co jest ,jak uda się takiemu komuś zdać egzamin z jazdy jakimś dziwnym trafem to wyjedzie na ulicę z nosem na masce samochodu w poważaniu mając to co dzieje się dookoła niego,aby do przodu

  4. Pisałem że z błędami,nie E miało być tylko L , mała pomyłka ale Franio będzie miał dużo do powiedzenia na ten temat

  5. Ocena: 0

    Zobaczył L i był pewny, że zdąży.

  6. A swoją drogą to za krótkie jest światło zielone dla jadących w lewą stronę we Wrońską a skrzyżowanie dość rozległe. Ze 3 pojazdy pojadą jak nawet dynamicznie ruszą. Ale jak dynamicznie ruszyć jak pod maską zaledwie 1 literek ,pod górkę i koników brak.

  7. Fajna szkola błędy zdarzaja sie nie tylko kursantom niestety

  8. Pani kierowała w tym wypadku?

  9. I co i to wina elki, bo instruktor nie patrzył na to co robi kursant tylko w telefon, jakby nie to to nie byłoby tej sytuacji. I to nie była wina motocyklisty, zresztą jak w 75% przypadków, oczywiście wina jest skierowana na motocyklistów „dawców” a wina w znacznej przewadze jest po drugiej stronie, jak widać idealny przykład, telefon ,nie patrzenie na drogę, czerwone światło i wypadek. Motocyklistów nic nie chroni i muszą myśleć za wszystkich, a nie wszystko da się przewidzieć co inni kierowcy odpierdolą.