Zakażony dzik w sercu produkcji trzody chlewnej. Minister Krajewski: „Nie wykluczamy sabotażu, w tym wschodniej dywersji”
12:56 04-12-2025 | Autor: redakcja
25 listopada 2025 r. policja powiadomiła Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Piotrkowie Trybunalskim, że do policyjnego systemu Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa wpłynęło anonimowe zgłoszenie dotyczące wykrycia padłego dzika.
Martwy dzik został znaleziony na terenie gminy Rozprza w powiecie piotrkowskim, w woj. łódzkim. Zwierzę było pozbawione narządów wewnętrznych, oskórowane, a do jednej z jego kończyn była przymocowana linka. Powiatowy Lekarz Weterynarii pobrał próbki do badań laboratoryjnych w kierunku afrykańskiego pomoru świń. Okazało się, że szczątki są zakażone wirusem ASF. Dzik znajdował się na terenie bagnistym, w odludnym miejscu, daleko od szlaków komunikacyjnych i terenów użytkowanych gospodarczo.
– O sprawie dzika z wirusem Afrykańskiego Pomoru Świń pod Piotrkowem Trybunalskim byłem informowany od pierwszych minut. Natychmiast zleciłem służbom podjęcie działań i zabezpieczenie terenu. To jest jak uderzenie w polskie rolnictwo i nasze bezpieczeństwo żywnościowe – dodaje minister Krajewski.
Sprawą zajmują się służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa: policja i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W opinii Inspekcji Weterynaryjnej wszystko wskazuje na to, że szczątki zwierzęcia zakażonego wirusem ASF celowo zostały przeniesione do zagłębia hodowli trzody, gdzie do tej pory ta choroba nie występowała.
– Jesteśmy w trakcie badania i wyjaśniania tej sprawy, ale dla dobra prowadzonych działań nie przekazujemy na zewnątrz wszystkich informacji związanych z tym zdarzeniem. Żeby wyjaśnić tę sprawę, ale też w żaden sposób nie zaszkodzić polskiej hodowli, jestem w stałym kontakcie nie tylko z Głównym Lekarzem Weterynarii, lecz także Komisją Europejską – podkreślił minister Krajewski.
Główny Lekarz Weterynarii Paweł Meyer zaznaczył, że służby weterynaryjne niezwłocznie zabezpieczyły i przeszukały teren oraz pobrały próbki w miejscu odnalezienia martwego zwierzęcia. Równocześnie rozpoczęły działania prewencyjne, aby zminimalizować zagrożenie dla okolicznych gospodarstw.
– Te tereny były regularnie, od początku roku sprawdzane i nigdy jak do tej pory nie znaleziono padłych zwierząt, które wykazywałyby jakiekolwiek objawy choroby. Tym bardziej zastanawia, w jaki sposób oskórowany dzik znalazł się na tym terenie. Poinformowaliśmy organy ścigania, trwają dalsze badania pobranych od zwierzęcia próbek – zostały przekazane do kolejnych badań do Państwowego Instytutu Weterynaryjnego – Państwowego Instytutu Badawczego – powiedział Główny Lekarz Weterynarii.
– Obecnie wykonywane są dalsze badania sekwencjonowania genomowego wirusa ASF. Ich celem jest porównanie uzyskanych wyników i ewentualne wykluczenie lub powiązanie epidemiologiczne z innymi ogniskami ASF u dzików, stwierdzanymi w Polsce. To pomoże w ustaleniu miejsca pochodzenia znalezionego dzika – podkreślił Paweł Meyer.
Powiat piotrkowski jest jednym z najistotniejszych w Polsce regionów związanych z produkcją świń – w tym powiecie znajduje się 1076 stad, w których utrzymywanych jest 436 051 świń.
Linka przymocowana do nogi? „Toż to kaban pastowany!” A autorami tego zamieszania są Kargul i Pawlak przybysze zza Buga.
Dzik był Ukraiński ale pracował dla Rosji.
Skoro szczątki dzika znajdowały się w trudno dostępnym miejscu to był to dywersyjny zrzut jak niegdyś stonki.
znowu ukraińcy? Cenzura puści?
na Litwie to nasi rodacy dorabiali u Putina…
Tak, że różnie z tym może być…
Od 10 lat co najmniej sami robiliście sabotaż z afrykańskim pomorem ptasią grypą żeby zachodnie holdingi mogły za bezcen przerwać nasze gospodarstwa i sprzedawać swój produkt. A teraz nagle przeszkadza, musi jakaś konkurencja czy cus
Wygląda to na robotę Niemców. Oni mają w tym największy interes.
Przykleić to tym co niby tory zepsuli i po temacie , winni już są aby tylko ich znaleźć .
Ktoś im świnię podłożył.
Już kiedyś dziki mrożone wisiały na drzewach bo spadając nie sięgnęły gruntu.
To że podłożyli ładunki – to w służbach chyba o ładunki nietrudno, ale skombinować zarażonego dzika, to już chyba nie jest taka prosta sprawa?
Raczej prosta, są instytuty badawcze gdzie przechowuje się takie wirusy. Służby bez problemu mogą go stamtąd pozyskać.
Na wykończeniu polskiej hodowli najwięcej zyskują Duńczycy i Ukraińcy dobijają się teraz do drzwi.