04/06/2026
690 680 960

Zaginął tuż przed narodzinami córki, szukała go cała Polska. Po pół roku w stodole przed domem znaleziono jego ciało

Policjanci, rodzina, znajomi, a nawet znany jasnowidz przez pół roku poszukiwali 30-latka z naszego regionu, który zaginął w tajemniczych okolicznościach. Teraz, po odnalezieniu jego zwłok, zagadek jest jeszcze więcej.

Pochodzący z Hutkowa koło Krasnobrodu 30-letni Mateusz zaginął w tajemniczych okolicznościach 28 marca b.r. Przed pięcioma laty, podobnie jak wielu mieszkańców naszego regionu, wyjechał do pracy za granicą. Ostatnio zatrudniony był w niemieckim Hanowerze, jednak regularnie odwiedzał swoich bliskich. W kraju została bowiem jego narzeczona, co więcej oboje spodziewali się dziecka.

Tuz przed narodzinami swojej córki, 30-latek wyjechał z Hanoweru. Planował spędzić święta z rodziną oraz towarzyszyć swojej ukochanej podczas porodu. Kiedy po raz ostatni kontaktował się telefonicznie z rodziną, wyjaśniał, że jest już koło Szczecina. Później kontakt z nim się urwał.

Przez kilka dni najbliżsi usiłowali nawiązać z nim kontakt. Bezskutecznie. Telefon początkowo był cały czas aktywny, w końcu zamilkł. O zaginięciu powiadomiona została policja. Równolegle najbliżsi zaczęli szukać 30-latka na własną rękę. O pomoc poproszono też znanego jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Nie dał on rodzinie Mateusza pozytywnych informacji, gdyż ujrzał wypadek i bagno.

Określił, że zaginionego należy szukać na blisko 30-km odcinku drogi krajowej nr 10 pomiędzy Mirosławcem a Wałczem. Pomimo kilkukrotnego sprawdzenia tego terenu, nie udało się natrafić na żaden ślad po Mateuszu. Nie pomogły też liczne apele w prasie, radiu i telewizji. Aż do środy 12 września.

Tego dnia matka Mateusza poprosiła sąsiada o pomoc w dostaniu się na poddasze stodoły. Kiedy po podstawieniu drabiny weszli na górę, zauważyli znajdujące się w stanie daleko posuniętego rozkładu zwłoki. Identyfikacja nie była możliwa, jednak obok leżał plecak, w którym znaleziono dokumenty zaginionego 30-latka. Dodatkowo ubrania rozpoznano jako należące do Mateusza.

Policjanci pod nadzorem prokuratora dokonali na miejscu oględzin. Ciało zostało zabezpieczone celem wykonania sekcji zwłok. Teraz śledczy starają się wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia.

(fot. lublin112.pl – zdjęcie ilustracyjne)
2018-09-19 23:46:25

64 komentarze

  1. Ocena: 0

    Albo rodzinka kłamie albo wracając coś odwalił..np kogos potrącił i zwiał.

  2. Straszne…

  3. A samochód?

  4. Pochodzący z Hutkowa? Cz raczej z Hutek?

  5. Ocena: 0

    Też mi kurła jasnowidz.

    • Srata tata, priedu cyk!
      Ocena: 0

      A’propos jasnowidza:
      Do drzwi jasnowidza puka klient
      – Kto tam? – pyta jasnowidz.
      -Eee tam, chu…j z ciebie nie jasnowidz – mówi klient i odchodzi.

  6. Na początku telefon był aktywny i nie ustalono gdzie ostatni raz logował się do sieci?
    Jeżeli ostatnie logowanie było z okolic domu / stodoły, teren zostałby przeszukany bardzo dokładnie.
    W takim razie ostatnie logowanie gdy telefon był włączony, ale nie odbierał połączenia musiało mieć miejsce daleko od miejsca odkrycia zwłok.

    • Założę się że nikt tego nie sprawdził. Niestety tak w Polsce szuka się zaginionych…

      • Telefon to jedno, ale że nikt nie odnalazł do tej pory auta? I jak dostał się do domu niezauważony. Zakladam że nie samochodem, a skoro innym transportem to jakim cudem nikt go nie widział…

    • Ocena: 0

      W tym dniu co pamiętam polska sieć nie wykryla logowania Pana Mateusza telefonu na terenie Polski

  7. A jasnowidz?

  8. Ocena: 0

    i nie czuć było ??? ach rodzinka

  9. Nie wierze w to, że nikt nie wyczuł okropnego smrodu z rozkładających się zwłok. Co poddasze stodoły było hermetyczne, że nic nie było czuć ?? Rodzinka kręci jak nic.

    • No jasne, bo ty wiesz najlepiej jak było. Nigdy nie zrozumiem jak w obliczu takiej tragedii można jechać po rodzinie, która i tak swoje cierpi.

      • A kto jedzie po rodzinie? Weź się walnij w głowę. Kot w krzakach zdechnie i jak się truchło rozkłada to wali jak cholera, a tu ciało człowieka gdzie temperatury na poddaszu są bliskie 60 stopni i nic nie śmierdziało? Weź jeszcze raz się walnij w ten pusty łeb.

  10. i nikt nie czuł smrodu gnijacego ciala … przez tyle miesiecy na takie upały… cos grubymi nicmi to zaszyte

    • cialo po 2 tygodniach jest pozbawione smierdzacych gazów, potem zasycha i aż tak nie czuć. poza tym to był koniec marca/poczatek kwietnia a nocami było dosyc chlodno aby zniwelowac wszelkie zapachy