Zabawa na świeżym powietrzu coraz mniej popularna wśród dzieci. Eksperci szukają sposobów na odwrócenie tego trendu
14:20 12-04-2026 | Autor: redakcja
– Od lat obserwujemy, że poziom aktywności fizycznej u dzieci spada. Zarówno aktywności umiarkowanej, którą każdy może codziennie wykonać bez większego wysiłku, typu spacery, aktywna droga do szkoły, zabawa na powietrzu, jak i aktywności intensywnej, czyli takiej, która powinna znacznie podnosić nasze tętno i powinna trwać co najmniej trzy godziny w tygodniu – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr Anna Dzielska, adiunkt, p.o. kierownik Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.
Zgodnie z aktualnymi wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dzieci i młodzież powinny podejmować średnio co najmniej 60 minut dziennie aktywności fizycznej o umiarkowanej lub wysokiej intensywności. Aktywność ta powinna mieć głównie charakter aerobowy, a przynajmniej trzy razy w tygodniu obejmować również ćwiczenia wzmacniające mięśnie i kości. Znaczenie ma każda forma ruchu, od spontanicznej zabawy po aktywną drogę do szkoły, oraz ograniczanie czasu spędzanego w pozycji siedzącej.
Z danych Global Matrix Card 4.0 wynika, że tylko niewielki odsetek spełnia rekomendację 60 minut ruchu dziennie przez cały tydzień. W Polsce według badania HBSC 2017/2018 było to 17,2 proc. młodzieży w wieku 11–15 lat, a wśród najmłodszych – jak pokazuje pilotaż dla Ministerstwa Sportu i Turystyki – od 15,8 proc. do 19,3 proc. dzieci w wieku trzy–sześć lat.
– Zrobiliśmy w Instytucie Matki i Dziecka badanie, w którym użyliśmy narzędzi pomiarowych do aktywności fizycznej, akcelerometrów, Wydawało nam się, że dzieci z naturalnej potrzeby są bardziej aktywne, a okazało się, że tylko 45 proc. ośmioletnich dzieci spełnia te kryteria, czyli bardzo mało – wskazuje dr Anna Dzielska.
Spada też spontaniczna aktywność dzieci na świeżym powietrzu. Jeszcze do niedawna codzienna zabawa na podwórku, placu zabaw czy boisku była naturalnym elementem dzieciństwa. Obecnie dzieci znacznie częściej spędzają czas w domu, rzadziej samodzielnie wychodzą na zewnątrz, mają mniej okazji do nieplanowanego ruchu, a ich codzienność w większym stopniu wypełniają zachowania siedzące, zwłaszcza związane z korzystaniem z urządzeń ekranowych.
– Od 47 do 53 proc. dzieci podejmuje co najmniej dwie godziny aktywnej zabawy w ciągu dnia, czyli na rekomendowanym poziomie – mówi ekspertka IMiD. – Konsekwencje widzimy we wszystkich wymiarach zdrowia – fizycznego, społecznego i psychicznego.
Z raportu NASK wynika, że młodzież spędza w internecie niemal pięć godzin dziennie w dni powszednie, a w weekendy nawet więcej. To ogranicza czas przeznaczony na aktywność fizyczną i sen. W efekcie pogarsza się poziom sprawności fizycznej dzieci i młodzieży. Z badania kondycji fizycznej uczniów realizowanego na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki wynika, że wyniki sprawnościowe są dziś wyraźnie gorsze niż w poprzednich dekadach – przykładowo w teście skoku w dal z miejsca dzieci osiągają rezultaty słabsze niż ich rówieśnicy sprzed 25 lat. Chłopcy i dziewczynki w 1999 roku byli w stanie skoczyć dalej niż w 2024 roku, a różnice sięgają nawet ponad 20 cm, co oznacza spadek wyników o ok. 10–12 proc.
Niedawne badania przeprowadzone przez Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie w ramach projektu „WF z AWF” wskazują, że ponad 90 proc. dzieci w Polsce nie jest wszechstronnie przygotowanych do prowadzenia aktywnego stylu życia, a jedynie 12–30 proc. potrafi poprawnie wykonywać podstawowe umiejętności ruchowe takie jak bieganie, skakanie czy rzucanie piłką. 60 proc. dzieci nie uczestniczy w żadnych zajęciach pozaszkolnych, a aktywność fizyczna w wielu szkołach ogranicza się głównie do lekcji wychowania fizycznego.
– Wszystkie raporty w Polsce pokazują, że nasza młodzież jest źle przygotowana fizycznie. Dzieci są otyłe, nie umieją skakać, biegać, nie mówiąc już o przewrotach w przód czy staniu na rękach. To podstawowe rzeczy, których powinny się uczyć dzieci w wieku szkolnym. Dzisiaj żyjemy w czasach, kiedy dzieci są dowożone do szkoły i odwożone, mają mało ruchu na świeżym powietrzu. Telefony komórkowe i multimedia zabierają im czas. Powinniśmy to wszystko odwrócić do góry nogami – mówi Jagna Marczułajtis-Walczak, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej.
Jak podkreślają eksperci, aktywność fizyczna ma kluczowe znaczenie dla zdrowia i rozwoju dzieci. Wpływa nie tylko na kondycję organizmu, ale także na funkcje poznawcze i samopoczucie. Wskazują na to m.in. najnowsze analizy opublikowane w 2025 roku na łamach „International Journal of Behavioral Nutrition and Physical Activity” (Springer Nature), które podkreślają, że regularny ruch poprawia sprawność układu krążenia, rozwój mięśni i kości, a także wspiera zdrowie psychiczne i funkcjonowanie poznawcze młodych ludzi.
– Spontaniczny ruch zmniejsza ryzyko występowania nadwagi i otyłości, a to wśród dzieci, zwłaszcza w okresie wczesnoszkolnym, jest bardzo dużym problemem. Około 40 proc. dzieci cierpi na nadwagę lub otyłość w tym okresie. To też okazja do budowania relacji społecznych, ponieważ podczas zabawy musimy podejmować decyzje, budować relacje społeczne, znajdować się w różnych rolach i radzić sobie z tym. To też okazja do pozytywnego rozwoju zdrowia psychicznego przez radzenie sobie z emocjami, ze stresem i do budowania większej odporności psychicznej – wymienia dr Anna Dzielska.
Na poziom aktywności fizycznej dzieci wpływa wiele czynników, w tym płeć oraz warunki społeczno-ekonomiczne. Istotną rolę odgrywa możliwość spędzania czasu na świeżym powietrzu – to jeden z kluczowych elementów sprzyjających ruchowi. Jak podkreślają eksperci IMiD, dzieci dorastające w uboższych dzielnicach rzadziej korzystają z takiej aktywności, m.in. ze względu na ograniczony dostęp do bezpiecznych i atrakcyjnych przestrzeni oraz zajęć pozalekcyjnych. W takich środowiskach częściej występuje także łatwy dostęp do taniej, wysoko przetworzonej żywności, co dodatkowo wpływa na styl życia i zdrowie najmłodszych.
Projekt B-challenged koncentruje się na tych wyzwaniach, wykorzystując działania dopasowane do lokalnych warunków i współtworzone z mieszkańcami. Skupia się na dzieciach w wieku 6–12 lat dorastających w dzielnicach, w których bariery w dostępie do aktywności i zdrowych wyborów są największe. W Polsce dotyczy to m.in. warszawskiej Pragi-Północ.
– Projekt B-challenged zakłada wielosektorowe podejście, które stosujemy po to, aby zwiększyć czas spędzany przez dzieci na aktywnej zabawie na świeżym powietrzu. Koncentruje się na mniej zamożnych okolicach w dużych miastach w krajach europejskich, zagrożonych wykluczeniem. Włączamy do tego procesu badawczego zarówno dzieci, jak i dorosłych, w tym dorosłych decydentów. Oni wspólnie poszukują czynników, które w danej okolicy mogą wpływać na to, że dzieci chcą wychodzić na świeże powietrze – wyjaśnia p.o. kierownik Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.
B-challenged to międzynarodowy projekt badawczo-wdrożeniowy, realizowany w ramach programu ERA4Health – HealthEquity. Obejmuje cztery kraje europejskie – Polskę, Holandię, Hiszpanię i Danię – i jest prowadzony przez międzynarodowe konsorcjum złożone z instytucji naukowych i badawczych z tych państw. W Polsce za jego realizację odpowiada Instytut Matki i Dziecka.
– Dzieci i dorośli wyłonili różne czynniki związane z infrastrukturą, bezpieczeństwem, obawami rodziców przed wychodzeniem dzieci na zewnątrz. Kolejnym etapem będzie budowanie interwencji. Nie wiemy jeszcze, jaka ona będzie: może dotyczyć infrastruktury, poprawy bezpieczeństwa czy innych czynników, które dorośli, decydenci i dzieci uznają za ważne, a będą wykonalne – zapowiada dr Anna Dzielska.
Mówi: dr Anna Dzielska, adiunkt, p.o. kierownik, Zakład Zdrowia Dzieci i Młodzieży, Instytut Matki i Dziecka
Jagna Marczułajtis-Walczak, posłanka do Parlamentu Europejskiego, Koalicja Obywatelska
Kiedyś wystarczył zardzewiały trzepak koło śmietnika, gdzie życie towarzyskie osiedlowej dzieciarni kwitło od rana do wieczora zwłaszcza w czasie wakacji. Teraz taki trzepak musiałby mieć atest bezpieczeństwa, wykonany z odpowiedniego materiału, odpowiednich rozmiarów, w bezpiecznej odległości od źródeł zanieczyszczeń, bezpieczne podłoże, konserwowane w odpowiednim czasie i przejść serię badań bakteriologicznych. Korzystanie tylko pod nadzorem osób dorosłych i zgodnie z regulaminem użytkowania.
Trzepak i tak byłby „made in China”, a wszelkie atesty i pozwolenia to pic na wodę fotomontaż dla zabezpieczenia się przed pozwami nadgorliwych rodziców, oskarżających za zamach i bolesne naciągnięcie stawu berbecia podczas bujania się oraz próbę wyłudzenia odszkodowania.
Przecież nie ma teraz świeżego powietrza.
Kiedyś dzieciaków nie można było zagonić do domu. Teraz wyjście z domu traktują jak karę. Smartfony to diabelski wynalazek. Każdemu przyrasta do ręki. Nawet mądrym dorosłym, świadomym konsekwencji, więc co się dziwić dzieciom. Równia pochyła. To nie tylko problem rozwoju fizycznego, ale wszelkiego funkcjonowania całego społeczeństwa. Czarno to widzę…
Ale jaki kciuk wygimnastykowany jak nigdy w historii człowieka.
Sposób jest prosty.
Wyłączyć Internet.
Wyłączyć internet i będzie cały dzień truć „nuuuuuuuudzę się”, a nie zagonisz do żadnego zajęcia, bo cię oskarży za znęcanie.
Eksperci poszukują…
Kupujcie więcej telefonów, tabletów i komputerów małym dzieciom. Najlepiej już niemowlakom.
Na pewno zaczną więcej czasu spędzać na świeżym powietrzu.
te cuda techniki ułatwiają nam zycie. Problemem jest przeładowanie zajęć i brak czasu rodziców. Dzieci chodzą od zajęć do zajęć, rodzice wiecznie w pracy.
Dawno dawno temu były świetne place zabaw,istny metalowy małpi gaj, teraz „bezpieczne” place zabaw sa dla dzieci po prostu nudne.
Dzisiaj karą jest wyjście z domu od kompa… Od najmłodszych lat trzeba wprowadzać sport, aktywności i wycieczki. Nastolatki mają tragiczną kondycje i sprawność! Serce, płuca, mózg bez wysiłku, ruchu nie są tak napowietrzane wraz z przepływem krwi… Druga sprawa to wzrok i sen! Naświetlanie telefonem, kompem przed senem jest mega szkodliwe! Powodów do ruchu, wyjścia jest dużo więcej. Może z tym świeżym powietrzem w Polsce, to bym tak nie szalał. Jesteśmy w Europy chyba na drugim miejscu pod względem zanieczyszczenia. Otyłość dzieci też bardzo wzrosła, brak ruchu i śmieciowe jedzenie.
Dajcie jakiś „challenge” kto wysiedzi dłużej na dworze to może się skuszą.
…np. zbieranie butelek i puszek kaucyjnych. Ruch na świeżym powietrzu plus zarobek, dodać do tego ideologię o ratowaniu planety. Czysty zysk.
Obecna młodzież jest otępiała i nie ma szybkości i refleksu…!!
Nałóżmy podatek za zabawę w domu. To zawsze rozwiązuje wszystkie problemy. Albo dajmy jeszcze więcej obowiązków rodzicom, żeby mieli jeszcze mniej czasu dla dzieci.