Wójt kontra lekarz. Kilkugodzinny spór o opiekę zdrowotną mieszkańców zakończył się kłótnią
07:30 29-01-2021 | Autor: redakcja
Wiele emocji wzbudziła czwartkowa sesja Rady Gminy w Borkach w powiecie radzyńskim. Powodem jest trwający od pewnego czasu konflikt pomiędzy właścicielką Praktyki Lekarza Rodzinnego w Borkach i Woli Osowińskiej a wójtem gminy. Mieszkańców wzburzyła informacja o możliwej likwidacji obu ośrodków zdrowia, gdyż od 8 lutego budynki w których znajdują się przychodnie mają wrócić do gminy, a mieszkańcy przez kilka miesięcy mogą pozostać bez dostępu do lekarza. Szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ.
Jak wyjaśniała przewodnicząca Rady Gminy Danuta Kucio, sytuacja jaka wystąpiła niepokoi wszystkich, gdyż nie chodzi o dzierżawę pod sklep czy inny punkt usługowy, lecz pod ośrodek zdrowia, więc jest to szczególny wyjątek i szczególna sytuacja. Do tej pory mieszkańcy gminy mieli komfortową sytuację, gdyż nie musieli stać od 4 czy 5 rano i czekać na zapisy, aby dostać się na teleporadę. Pomimo pandemii, czuli się też w miarę bezpiecznie, jednak to poczucie bezpieczeństwa zostało mocno zaburzone. Dlatego też nie pozostało nic innego, tylko namawiać obie strony na zawarcie kompromisu, gdyż niebawem znów może dojść do kolejnego wzrostu zakażeń.
– Radni w dobrej wierze i tylko ze względu na to, że jest to czas pandemii, podjęli uchwałę o dzierżawie w trybie bezprzetargowym. Uchwałę tą podjęliśmy pod presją czasu i myślę, że również pod presją społeczeństwa, gdyż zabrakło działania wójta. Myślę, że dało się to zrobić w czerwcu czy lipcu, kiedy pandemia trochę przycichła. Niestety wyszło jak wyszło, lecz wszystkim nam powinno zależeć, aby doprowadzić do tego, żeby nasi mieszkańcy czuli się bezpiecznie. Uważam, że uchwała za którą głosowali wszyscy radni była podjęta niejako w stanie wyższej konieczności. Pozytywną stroną tego jest fakt, iż udało nam się nagłośnić tę sprawę nie tylko wśród mieszkańców lecz również wśród mediów. Myślę, że nasi mieszkańcy powinni mieć prawo dokonywania wyboru, zwłaszcza lekarza rodzinnego. Nie uszczęśliwiajmy ich na siłę, tylko niech sami zdecydują, którego lekarza wybiorą – tłumaczyła Danuta Kucio.
Potrzebę zawarcia porozumienia pomiędzy obiema stronami podkreślił także radny Stanisław Sokół. Wyjaśniał, że obecnie mieszkańcy mając do dyspozycji dwa ośrodki zdrowia są w bardzo dobrej sytuacji, gdyż mało która gmina może się tym poszczycić. Do tego mają lekarza rodzinnego, który od 25 lat prowadzi praktykę lekarza rodzinnego, a od 35 lat jest lekarzem. Przez tyle lat pracy zdobył dobrą opinię mieszkańców. Zwłaszcza, że właścicielka Praktyki Lekarza Rodzinnego zapewniła, że utrzymane zostaną oba ośrodki zdrowia, pomimo tego, że prowadzenie ośrodka w Woli Osowińskiej nie jest zbyt opłacalne. Dzięki temu mieszkańcy mają łatwy dostęp do lekarza. Stanisław Sokół przyznał również, że mieszkańcy zwracali się do niego, aby chodził i zbierał podpisy w sprawie pozostawienia obu ośrodków. Wyraził też zdziwienie, że w czasach, kiedy w kraju brakuje lekarzy, podejmowane są takie działania.
O dogadanie się obu stron zaapelowała również radna Beata Guz wyjaśniając, że każdy z radnych reprezentuje siebie i swoje rodziny, jednak też cząstkę społeczeństwa, dlatego też obu stronom należy się, aby każdy wypowiedział swoje stanowisko. Oczywiście, jeżeli tylko ma do tego odwagę cywilną.
Radny Tomasz Kwaśny podkreślał, że nie rozumie przeciągającej się sytuacji, kiedy gmina posiada służbę zdrowia na bardzo wysokim poziomie.
Z kolei radny Adam Król wyjaśnił, że jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Więc pozostaje tylko kwestia dogadania się pomiędzy Lidią Lipko a wójtem. Przypomniał też, że budynki w których znajdują się ośrodki zdrowia są mieniem komunalnym, więc ich wynajem rządzi się innymi prawami. Jednak również zaapelował, aby obie strony wspólnie siadły i się dogadały bez wzniecania emocji.
– Mieszkańcy żądają od nas określonych kroków, a nie siedzenia i dyskutowania, kto komu dokopie i kto ma jakie zdanie. Tu chodzi o to, że mieszkańcy chcą mieć ciągłość leczenia, chcą mieć spokój, jak też pewność, że jak zadzwonią jutro rano, to umówią się na wizytę czy teleporadę. Mieszkańcy nie proszą, lecz wymagają i żądają od nas, jako swoich przedstawicieli, abyśmy doprowadzili w tej sprawie do kompromisu – starała się opanować emocje zebranych Danuta Kucio.
Do dyskusji włączyli się również sołtysi. Alina Kryjak z sołectwa Wola Osowińska wyjaśniała, że sytuacja wywołała zagrożenie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców. Do tego w tak bardzo szczególnym czasie. Tłumaczyła, że wójt zapewnia, iż wszystkie osoby ubezpieczone będą miały dostęp do lekarza. Jednak nie wskazuje on, gdzie to będzie. Przypomniała też, że jedna trzecia mieszkańców gminy to ludzie starsi i starzejący się. Do tego nie zawsze kto ma się nimi zajmować. Wskazała, że dziwne jest to, iż w takiej sytuacji nie myśli się o dobru mieszkańców, tylko próbuje się wszystko zagmatwać. Kolejną sprawą są szczepienia. Zwróciła się więc do radnych, aby zawarty został kompromis. Podkreśliła, że wprowadzenie nowego lekarza zajmie wiele czasu, a w tym czasie mieszkańcy nie będą mieli się gdzie leczyć.
Padły też zarzuty, że cała sytuacja jest zemstą wójta za to, że właścicielka Praktyki Lekarza Rodzinnego zatrudniała osobę, która wygrała z wójtem sprawę o mobbing. Radosław Sałata zapewnił, że do pani Lipko nic nie czuje, a to, czy zatrudniła ona ową kobietę, nie ma nic wspólnego z całą sprawę. Zarzucił też, że politykę strachu wprowadziła właśnie pani Lipko. Miał też pretensje do sołtyski o jej wypowiedzi do mediów wypominając, że z końcem roku miała złożyć rezygnację z funkcji sołtysa, dlatego też nie wierzy w żadne jej słowo.
– Nie wypieram się ani jednej z tych wypowiedzi. Na razie póki co nie ma możliwości organizowania zebrania wiejskiego w sprawie wyboru sołtysa. Pan nam nie wskazuje, u kogo mamy się leczyć, gdyż nie ma nowego lekarza, jednak pan nam wskazuje, u kogo nie będziemy się leczyć, dlatego należało wcześniej zrozumieć moje wypowiedzi. Uprzedmiotowił pan mieszkańców gminy, a mają oni prawo wyboru lekarza. Gdyby nam pan powiedział o wszystkim kilka miesięcy wcześniej, to byśmy pewnie się na to przygotowali. Natomiast to jest działanie przez zaskoczenie. Stąd są emocje, niepewność i nasz strach, gdyż boimy się o siebie. Szczerze powiem, że ja po panu – oficerze, którzy nosi mundur z bogiem, honorem i ojczyzną, nie spodziewałem się takich rzeczy. My nie jesteśmy na wojnie. Pan z kolei usiłuje cały czas z nami walczyć. A my jesteśmy ludźmi, którzy chcą dialogu, rozmów i jasnych klarownych informacji – mówiła Alina Kryjak.
Na sesji obecna była również Lidia Lipko. Wyjaśniła, że jest tutaj, gdyż z jej strony istnieje dobra wola na zawarcie porozumienia. Przyznała, że nie toczy z wójtem żadnej wojny osobistej, wspominała, że był też czas, kiedy dobrze im się współpracowało i na taką współpracę dalej liczy. Tłumaczyła, że zwróciła się do w pierwszej kolejności do Rady Gminy z prośbą o bezprzetargowe zawarcie umowy, gdyż przestraszyła się ogłoszonej przez wójta ankiety, w której pytał o lekarzy. Dodała, że nie jest prawnikiem, dlatego nie wiedziała jaką drogę obrać.
– Wszyscy popełniamy błędy, ze strony wójta też był błąd, kiedy ogłosił przetarg. Zrobił to za późno i na dodatek nieskutecznie, w końcu trzeba było go unieważnić. Mam żal do wójta, że nigdy nie przyznał tego otwarcie, tylko mi zarzucał, że nie stanęłam do przetargu. Tymczasem ja nie mogłam do niego przystąpić, bo musiałby on zostać unieważniony. Czyli my zrobiliśmy błąd, wójt zrobił błąd, rada zrobiła błąd, aż w końcu doszliśmy do ściany. Wójt wyjaśniał też publicznie, że trzykrotnie proponował nam różne rozwiązania. Problem polega na tym, że były to coraz gorsze rozwiązania. Najpierw była to umowa na dwa lata bez przetargu, potem do końca roku, a trzecia była na trzy miesiące wraz z tekstem – jak nie to wynoście się do 7 dni. Tak to zabrzmiało. Dlatego wokół tej sprawy rozpętało się piekło, a ludzie zaczęli się niepokoić – mówiła Lidia Lipko.
Właścicielka Praktyki Lekarza Rodzinnego tłumaczyła też, że w umowie przetargowej zostało ujęte, że muszą zaakceptować wszystkie warunki. Sama umowa została też znacznie rozbudowana, wymieniono w niej m.in., że jeżeli pęknie umywalka czy płytka, zepsuje się okno czy drzwi, to wszystko mają wymienić we własnym zakresie. Przypomniała, że kiedy obiekty były prywatyzowane, budynek w Borkach kompleksowo wyremontowali we własnym zakresie. Podkreśliła też, że wójt lekceważy fakt, że pracuje ona tam 35 lat i ma bardzo duże zaufanie pacjentów. Dodała, że teraz zwracają się oni o leki na wiele miesięcy, gdyż boją się o to, co będzie dalej.
– Ja potrzebuję dłuższego okresu funkcjonowania, aby pracować spokojnie, oraz żeby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom gminy. Mam pracowników na umowach o pracę. Są oni teraz na wypowiedzeniu, bo nasza sytuacja jest niejasna. Obowiązuje mnie prawo pracy, nie mogę co chwila zawierać umów i ich wypowiadać. Rozpoczęliśmy szczepienia przeciwko Covid, w tej chwili mamy w terminarzach zapisanych pacjentów na 12 tygodni, a wójt mi proponuje 9-tygodniową umowę. Więc proszę pana, niech pan to jeszcze raz wszystko przemyśli. Tak nie da się funkcjonować. Doszliśmy do ściany, więc wróćmy do punktu wyjścia. Pan proponował nam umowę dwuletnią, my proponowaliśmy dziesięcioletnią, więc może spotkajmy się po drodze – mówiła Lidia Lipko.
Wójt w wyjaśnieniach tłumaczył, że to nie jemu się kończy umowa, więc to nie on powinien w tej sprawie podejmować rozmowy. Stwierdził, że to Lidia Lipko czekała do ostatniej chwili, aby pod presją czasu wymusić na nim warunki umowy. Do tego miała wprowadzić u mieszkańców strach, iż nie będą mieli gdzie się leczyć, jak też nie będą mieli gdzie się zaszczepić. Zapewnił, że od początku miał wolę na zawarcie porozumienia. Jednak pomimo wielokrotnych pytań przewodniczącej Rady Gminy Danuty Kucio nie chciał określić, czy wola ta wciąż istnieje.
Radosław Sałata dodał też, że patrząc na to, co Lidia Lipko w ostatnim czasie robi, nie widzi dobrej woli po jej stronie. Przeczytał przy tym szereg zarzutów skierowanych przez internautów pod jego adresem na profilu społecznościowym. Następnie przez kilkadziesiąt minut można było obserwować festiwal zarzucania sobie przez obie strony różnych rzeczy, czy też wypominania spraw niejednokrotnie sprzed wielu lat. Sytuację starali się załagodzić radni m.in. pytając wójta, czy jest w stanie dla dobra mieszkańców podpisać umowę np. na 3 czy 5 lat.
Ostatecznie pomiędzy Radosławem Sałatą a Lidią Lipko wywiązała się kłótnia. W jej trakcie wójt powiedział, że jeżeli Lidia Lipko uważa, że on chcę się dogadać i bezprzetargowo wynająć jej lokale, to jest w błędzie. Dodał, że ogłosi przetarg, a to od niej zależy, jak się zachowa i czy będzie to dobro własne czy dobro pacjentów. Wtedy Lidia Lipko opuściła salę, co jeszcze bardziej zaogniło sytuację. Konieczne było ogłoszenie przerwy w obradach.
Do tematu wrócono pod koniec sesji, kiedy to wójt Radosław Sałata przeprosił za całą sytuację. Zaapelował też, aby nie podnosić polityki strachu, zapewniając, że ciągłość leczenia będzie zachowana. Wyjaśnił, iż ogłoszony zostanie drugi przetarg, do którego Lidia Lipko również może przystąpić. Dodał też, że rozmawiał już z dyrektorem szpitala w Radzyniu Podlaskim w sprawie zapewnienia ciągłości leczenia do czasu wyłonienia nowego najemcy w przypadku gdyby Lidia Lipko opuściła swoich pacjentów.
(fot. pixabay – zdjęcie ilustracyjne)
Pasjonująca relacja. Czy można prosić o link do nagrania? Nie oczekuję, że ktoś filmował w HD i w poziomie, ale może chociaż audio?
Link do sesji
https://www.youtube.com/watch?v=dFajcA6_qSU&fbclid=IwAR2uG9eOrzkRS6E9FOlpu2iAH788pNYIzQVhOHzLeWj4Ju_SRoc4HJaZlTg
po co mieszkańcy mają mieć łatwy dostęp do dwóch ośrodków publicznych jak mogą stać pod jednym i ew. pójść prywatnie…
Hieny covidowe sku…ele, zwane lekarzami manipulują całym tym cyrkiem, w zmowie z politykami i farmakorpo…
A wszystko w imię „liczby przypadków” czyli pozytywnych testów w 98% bezobjawowych czyli zdrowych ludzi…
Ludzie kiedy wam się otworzą oczy… może wtedy jak eksperymentalnym genetycznym specyfikiem zwanym „szczepionką” rozwalą wam układ odpornościowy i uzależnią od szczepień… ale wtedy już nie będzie odwrotu…
Lecz się foliarzu.
ślepy kowidiota
co brakuje argumentów..?
zgony po „szczepionce”, burdel w kraju, brak dostępu do podstawowej i specjalistycznej opieki zdrowotnej… chyba że prywatnie tam wirus mniej groźny bo się chyba cennika wystraszył… itp itd…
co poszło nie tak…?
Jeśli coś jest nieopłacalne to się to zamyka. Takie jest prawo rynku.
leczenie ciebie na emeryturze lub jak zachorujesz jest nieopłacalne….
Jak nie wiadomo o co chodzi chodzi o kase kaskę kasiorke walutę miedzioszke bo jak się nie ma miedzi to sie na podusi siedzi
Absolutnie nie rozumiem skąd ten strach przed przetargiem. Przecież to najlepsza metoda aby zweryfikować czy Wójt nie przesadził z oczekiwaniami i czy oferta Pani Doktor jest faktycznie tak konkurencyjna.
Pani doktor martwi się o dobro pacjentów a jak trzeba było przyjąć male dziecko jeszcze w październiku to lekarz stwierdził że nie ma odpowiednich przyrządów…. albo sie leczy wszystkich albo wcale i ustępuje miejsca innym którzy z całym zaangażowaniem beda robic to co powinni.
Wójt, który lubi niszczyć coś co dobrze funkcjonuje, nic tylko pozazdrościć. Bardzo coś mu zależy, żeby nie dojść do porozumienia
Nie będę bronił na siłę Wójta, bo ani on mi brat, ani swat. Trzeba jednak zauważyć, że w ostatnich latach znacznie wzrosła ilość osób z chorobami układu krążenia, cukrzycą itp. W takiej sytuacji pomysł na dostępność do lekarzy specjalistów już na poziomie ośrodka zdrowia jest jak najbardziej trafiony. Osoby chorujące przewlekle wymagają regularnych wizyt u specjalistów, a nie tylko przepisywania recept. Nie każdy ma możliwości aby regularnie jeździć do specjalistycznej przychodni do Radzynia czy do Lublina.
Tylko Wójt lubi bajki pisać i chwalić się na zapas, już dawno miało stać Centrum Naukowe, a ostatecznie skończyło się fiaskiem jak wiele jego inwestycji. Więc i na tych specjalistów bym nie liczył, skończy się jedną wielką klapą
Tego jeszcze nie wiemy. Prędzej wybaczę mu porażkę niż brak inicjatywy. Nic nie ryzykujemy, albo będzie lepiej, albo tak jak jest.
W tym wypadku porażka będzie dotkliwa bo ucierpią na tym mieszkańcy, nie warto ruszać czegoś co dobrze funkcjonuje tylko dla swoich ambicji i porachunków, tu chodzi o dobro gminy a takimi działaniami tylko się ją dzieli
W jaki sposób mieszkańcy ucierpią?
Brakiem opieki medycznej, nowe nie znaczy lepsze, szukanie kogoś na siłę żeby udowodnić swoją wyższość jescze nikomu na dobre nie wyszło. Obecna opieka jest na bardzo dobrym poziomie, więc po co to zmieniać, nie wiadomo kto nowy przyjdzie, ale jedno jest pewne nie będzie miał takiej wiedzy, bo liczy się również doświadczenie i znajomość pacjenta. Reasumując wójt znowu sobie coś ubzdurał I będzie ślepo do tego dążył, wynajmując problemy tam gdzie ich nie ma, zamiast zajmować się już istniejącymi
Tak jak pisałem wcześniej, można stanąć do przetargu i poddać się weryfikacji. Jeśli dotychczasowy usługodawca jest przeświadczony o swojej przewadze jakościowej, to nie powinien mieć obaw. To przetarg pozwoli ocenić czy nowa oferta jest lepsza, a nie wewnętrzne animozje na linii Wójt – Rada Gminy.
Wójt sam wywołuje niepotrzebne spory i to nie na linii z radnymi tylko mieszkańcami. Samo podnoszenie czynszu za dzierżawę, który jest jednym z najwyższych w okolicy świadczy już o chęci pozbycia się, Wszystko robione w taki sposób aby wprowadzić podział i napuszczać jednych na drugich. Co z resztą jak widać się dzieje. A pisanie o przetargu ( i pokazywaniu siły), który rozstrzyga wójt jest parodią
Najlepsza Sałata to ta zielona.
Z tymi specjalistami to nie jest tak jak się wydaje. Proszę zapytać w NFZ i wtedy będzie jasno. Wszystko to określają przepisy bardzo dokładnie. Zawsze warto wiedzieć, żeby nie dać sobą manipulować.
Czy uważasz, że lekarze nie mogą posiadać kilku specjalizacji? Przecież wśród lekarzy POZ mamy radiologa.
Specjalizacja radiologa nie jest wymieniona w ustawie z dnia 27 października 2017 o POZ, oznacza to że lekarz odbył lub jest w trakcie szkolenia w zakresie medycyny rodzinnej. Potwierdzam warto doczytać 🙂
Wystarczy spojrzeć na wypowiedzi „pana wójta” i wszystko jasne… brak konkretnych argumentów na zadawane pytania. Nie napisane na kartce = nie powiedziane a i z przeczytaniem są problemy. Ale tak wójcie „żeby poznać drugiego człowieka wystarczy chociaż raz zrobić coś wbrew jego woli” Pasuje idealnie. Życzę zdrowia w tym przyszłym bardzo ciężkim czasie i podejmowania świadomych i samodzielnych decyzji. ?
Bo jak trzeba coś od siebie dodać to już mu ciężko wychodzi, tylko czytać z kartki potrafi, jeszcze żeby sam to pisał to nie, też potrzebuje ludzi od tego
A czy Pani Doktor odpowiedziała na pytania Wojta- dlaczego boi się przetargu, dlaczego zależy jej na bezprztargowej dzierżawie? Ja tej odpowiedzi nie słyszałem. Dobrze Wójt powiedział, zbudowała politykę strachu tylko po to aby obudzić przeciwników Wójta. Namieszali doradcy, a ona i my na tym stracimy.
Gdy ambicja włodarza weźmie górę nad zdrowym rozsądkiem, widać taka już jego natura