05/06/2026
690 680 960

Właściciel psa oskarża księży o zastrzelenie jego psa. Duchowni wskazują, iż to karygodne kłamstwo (zdjęcia)

Policjanci ustalają, co się wydarzyło przy ogrodzeniu parafii przy ul. Gospodarczej. Właściciel psa twierdzi, iż księża zastrzelili jego pupila. Duchowni odpierają zarzuty wskazując, iż w tym czasie odprawiali mszę. Policja potwierdza, że na ciele zwierzęcia nie ujawniono ran postrzałowych.

W piątek, 12 sierpnia, pan Arkadiusz jak co dzień wybrał się ze swoimi psami na spacer. Od kilku już lat podąża tą samą trasą, a dokładnie gruntową drogą biegnącą od ul. Mełgiewskiej wzdłuż torów w kierunku przystanku kolejowego Lublin Północny. Jak wyjaśnia, przed godziną 7 rano nikt tędy nie chodzi, dlatego też pozwala w tym miejscu swoim pupilom pobiegać swobodnie.

Jego pies „Kumpel” często podbiegał pod ogrodzenie parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski przy ul. Gospodarczej. Nie inaczej było i tym razem. Jednak nagle, z odległości ok. 30 metrów, mężczyzna zobaczył, że z jego pupilem coś się stało. Nie zareagował na gwizdanie, choć na ten dźwięk zawsze przybiegał. Słaniał się na nogach, przeszedł kilka kroków, po czym padł.

– Początkowo podejrzewałem, że może ktoś go uderzył jakąś pałą, jednak rozejrzałem się dookoła, ale nigdzie nikogo nie było. Wcześniej słyszałem jakiś krzyk i głuchy odgłos, jakby padły trzy strzały. W tym samym czasie dostrzegłem mężczyznę na terenie parafii. To z tamtej strony musiały paść strzały – wyjaśnia nam pan Arkadiusz.

Widząc co się stało, mężczyzna od razu pojechał ze swoim pupilem do lecznicy weterynaryjnej. Niestety zwierzęcia nie udało się uratować. Jego opiekun ma żal, że ktoś w ten sposób postanowił rozprawić się z psem, który nigdy nikogo nie atakował, niejednokrotnie brał udział w zajęciach z przedszkolakami i przede wszystkim był przyjaźnie nastawiony do wszystkich dookoła.

-To nie jest wypadek czy potrącenie. Ktoś umyślnie zabił mi psa. Od 6 lat codziennie tędy chodziłem, owszem „Kumpel” podbiegał pod ogrodzenie parafii, szczekał i ganiał się z mieszkającymi tam psami, ale nikt nigdy nie zwracał mi uwagi, że może mu to przeszkadzać. Byłem na parafii, a mężczyzna, który opiekuje się terenem powiedział, że rano po ogrodzie chodził proboszcz – dodaje pan Arkadiusz.

Księża z parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski wyjaśniają, że są niezwykle zaskoczeni oskarżeniami. Wskazują, iż w tym czasie, kiedy miało dojść do rzekomego postrzelenia psa, proboszcz o godz. 6:45 zamknął psy i pojechał do Częstochowy, a wikariusze odprawiali mszę świętą, co z resztą może potwierdzić znaczne grono parafian. Dodają, iż mężczyzna wpadł na teren parafii, zaczął dobijać się do plebanii, po czym zanim wyjaśnił, w jakiej sprawie przychodzi, zwyzywał księży od pedo..ilów i morderców, grożąc przy tym, że zapewni im wszystkim olbrzymie problemy, co z resztą zostało nagrane przez monitoring.

– Sam posiadam trzy psy, które bardzo dużo dla mnie znaczą i wiem doskonale, co człowiek czuje po stracie swojego pupila. Dlatego też nigdy w życiu by mi nie przyszło do głowy, aby wyrządzić psu, czy też innemu zwierzęciu krzywdę. Nie wiem dlaczego ten mężczyzna oskarża mnie o tak haniebny czyn, ale muszę zaznaczyć, iż jest to nieprawda. Ani ja, ani żaden z księży, nie ma z tym nic wspólnego – mówi ks. proboszcz Sławomir Laskowski.

Księża dodają, że rzekome odgłosy strzałów, to mógł być hałas dochodzący z terenu pobliskiej dawnej fabryki samochodów, gdzie w zlokalizowanych tam zakładach pracują maszyny, które wydają podobne dźwięki. Z resztą powinna je znać większość mieszkańców, gdyż niejednokrotnie są słyszalne z daleka. Huk ma też wydawać metalowa furtka od kojców, w których zamykane są parafialne psy.

O sprawie powiadomiona została policja. podkom. Kamil Karbowniczek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie tłumaczy, iż obecnie prowadzone są czynności wyjaśniające. Funkcjonariusze dokonali już oględzin miejsca zdarzenia, przesłuchali też księży oraz lekarza weterynarii. Co ważne, na ciele psa nie natrafiono na żadne ślady wskazujące na to, że mógł on zostać postrzelony. W związku z tym zapadła decyzja o wykonaniu sekcji, aby określić przyczynę jego śmierci.

fot. lublin112.pl

fot. lublin112.pl

fot. nadesłane

24 komentarze

  1. Psa trzyma się na smyczy albo zakłada mu się kaganiec. Nawet na polnej drodze można spotkać kogoś, kto będzie się czuł niekomfortowo w pobliżu psa biegnącego samopas. Jeśli ktoś rzeczywiście przyczynił się do śmierci zwierzęcia (w co wątpię), to dał nauczkę nierozważnemu właścicielowi. Powinni mu odebrać psy, które mu zostały.

    • Ocena: -4

      ja tam nie boję się jak napotkam w lesie czy na łące psa biegającego luzem bo wiem, że pies jest na spacerze puszczony luźno, ale jak już jadę przez peryferia lublina czy jakąś wieś i widzę wałęsające się psy to już mam duże obawy podobnie jak przechodzę ulicami Lublina koło „dresów” i innych „pobierających socjal” nigdy nie wiadomo co uczyni taki osobnik.
      Także wyluzuj z tymi smyczami i kagańcami bo jak można wyczuć lubisz bardzo kagańcowe traktowanie

    • Komentarz ukryty, pokaż

      Od kiedy świnie wypowiadają się w necie. Siedź w swoim chlewie i japa króciutko.

  2. Właściciela psa na przymusowe badanie psychiatryczne

  3. Obiektywny, niezwyczajny
    Ocena: 33

    I teraz księża powinni wynająć dobrego adwokata i za takie oskarżenia zażądać ogromnego odszkodowania. Zwłaszcza po tym pseudoartykule, jaki pojawił się w tym ścieku dzienniku. Przedstawili tylko jedną stronę nie sprawdzając nic więcej. Szacun 112 za dokładne sprawdzenie całej sprawy. Bo oblać kogoś szambem jest łatwo, ale już umyć a przede wszystkim usunąć ten smród nie będzie prostą sprawą. A jeżeli chodzi o te „strzały” to je słychać niemal każdego dnia, chyba, jak się oczywiście nie mylę, z kuźni na dawnym FSC.

  4. Może pies podbiegł do jakiegoś przechodnia, a ten spanikowany dał mu kopniaka, albo coś w tym stylu? Pies powinien być na smyczy, bo każdy pies nie gryzie i jest spokojny, aż rzuci się na jakieś dziecko i pogryzie mu twarz.

  5. Oprysk chwastów był robiony chyba dzień wcześniej w pobliżu torów, pies najadł się trawy i padł trupem . Trzeba było psa prowadzić na smyczy a po spacerze umyć mu łapki w wodzie z dodatkiem mydła . Orkan kup – pies trup .

  6. Ocena: 17

    Jestem antykościelna, ale szkoda księdza. Zastrzeli psa bezobjawowo? Dowodów brak. Oskarżać łatwo.

  7. Mam sąsiada, on ma psy, które ciągle ganiają ludzi, i to duże psy. Jakbym miała czym i sposobność to tym pie,ła z jednego. Psiażom sie wydaje, że jak pies ich nie gryzie, to dla innych ludzi są one bezpieczne, sam fakt natknięcia na biegającego luzem psa jest niekomfortowy.

  8. Służby powinny sprawdzić czy sam nic złego nie zrobił psu,żeby tylko oskarżyć księży.

  9. sekcja wykaże dlaczego zdechł , ale jak nie ma ran postrzałowych to własciciel sam jest postrzelony

  10. … są też tacy którzy widzą białe myszki…

Dodaj komentarz