Kto winien śmierci 10-latka? Prokuratura oskarża kierowcę autobusu
22:54 16-06-2015 | Autor: redakcja
We wtorek przed sadem stanął Robert K., kierowca autobusu miejskiego, którego prokuratura oskarżyła o umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa i doprowadzenie do śmiertelnego wypadku w którym zginął 10-letni Szymon. Tragiczne w skutkach zdarzenie miało miejsce w środę 24 września ubiegłego roku na al. Unii Lubelskiej przy Gali. Tego dnia kierujący autobusem przegubowym marki MAN 53-latek obsługiwał linię nr 17. O godzinie 8:10 kierując się w stronę Czechowa, wyjeżdżał z ulicy Fabrycznej i skręcał w prawo, w al. Unii Lubelskiej. Mężczyzna tłumaczył później, że z ulicy Fabrycznej wyjeżdżał prawym pasem, gdy zobaczył że ma zielone światło, skręcił w al. Unii Lubelskiej z zamiarem wjechania od razu na lewy pas ruchu, prowadzący do skrzyżowania z ul. Zamojską. Po drodze musiał przejechać przez przejście dla pieszych. W tym czasie usłyszał krzyki pasażerów i od razu zatrzymał pojazd.
Jak się okazało, pod koła autobusu dostał się jadący na elektrycznej hulajnodze 10-latek. W późniejszym postępowaniu śledczy ustalili, że chłopak jechał w tym samym kierunku, jednak poruszał się po chodniku a następnie pokonywał przejście dla pieszych. Wtedy dostał się pod koła pojazdu. Obok samochodem jechał zaś jego ojciec. Mężczyzna tłumaczył, że cały czas obserwował swojego syna, przed skrzyżowaniem, przez otwarte okno powiedział do niego, że spotkają się po drugiej stronie ronda. Gdy tam dojechał, zorientował się, że syna nie ma w pobliżu. Zatrzymał się i dostrzegł poruszenie przy stojącym przy przejściu autobusie. Gdy tam podbiegł, zorientował się, że jego syn miał wypadek.
Jak obliczyli biegli, poszkodowany od pasa w dół znalazł się pod pojazdem a następnie był ciągnięty przez odległość ponad 22 metrów. Chłopiec został przetransportowany do szpitala, gdzie przeszedł kilka poważnych operacji, cały czas był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Czekało go jeszcze wiele zabiegów i operacji. Jednak nie udało się ich przeprowadzić. Zmarł następnego dnia a przyczyną zgonu były liczne obrażenia wielonarządowe.
Przed sądem kierowca autobusu cały czas zapewniał, że wjeżdżając na rondo miał zielone światło. Dodał jednocześnie, że gdy wjechał już na skrzyżowanie, światło mignęło i jak wykonywał manewr skrętu, mogło być już czerwone. -Cały czas obserwowałem przejście i jego okolicę. Nie widziałem nikogo na hulajnodze. Co do wypadku, nie widzę tutaj swojej winy – tłumaczył w sądzie. Również jeden ze świadków, pasażer feralnego kursu, wyjaśniał że słyszał, jak pokrzywdzony chłopiec krzyczał „Co ja zrobiłem”. Inna z pasażerek wyjaśniała, że przez pewien czas obserwowała jazdę chłopca i według niej, usiłował on na przejściu wyprzedzić autobus.
Z kolei ojciec Szymona tłumaczył, że jego syna mógł zmylić manewr kierowcy, czyli od razu skierowanie się na lewy pas ruchu. – Mój syn znał zasady ruchu drogowego. Mógł wjechać na przejście, gdyż sądził, że autobus pojedzie prosto- zeznawał.Po wypadku kierowca autobusu zwolnił się z pracy, cały czas przeżywał zdarzenie i jak wyjaśniał, nie był w stanie usiąść z powrotem za kierownicę.
Śledczy usiłowali ustalić także, jakie światło miał kierowca autobusu, a jakie 10-latek. Doszli do wniosku, że skoro zmieniło się światło, to autobus wjechał na zielonej strzałce, a więc jego kierowca miał obowiązek zachowania szczególnej ostrożności. Nie udało się natomiast stwierdzić, czy na przejściu dla pieszych świeciło się już zielone światło, czy w dalszym ciągu czerwone.
Sprawa wypadku wywołała spore poruszenie wśród lubelskich kierowców. Wielu z nich broni kierującego autobusem, przytaczając argumenty, iż skoro autobus wjeżdżał na końcówce zielonego, to zgodnie z ustawieniem świateł na przejściu było czerwone. Dodają że 10-latek powinien być pod opieką rodziców, a kompletna nieodpowiedzialnością ojca było jechanie obok syna samochodem, gdy ten poruszał się hulajnogą w sporym ulicznym ruchu. Są jednak również głosy krytyki, mówiące o stylu jazdy kierowców miejskich autobusów.
Kierowcy autobusu grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo nawiązki w kwocie 10 tys. zł domaga się również ojciec zmarłego 10-latka. Tłumaczy, że to częściowy zwrot utraconych przez niego dochodów, gdy po wypadku syna nie mógł pracować. Kolejna rozprawa została wyznaczona na połowę lipca.
(fot. policja)
2015-06-16 22:40:25
„Mój syn znał zasady ruchu drogowego.” i wjezdzal na przejscie na hulajnodze mhm…. w tym przypadku elektryczna hulajnoga moim zdaniem jak rower powinna zostac przeprowadzona przez przejscie, zwlaszcza ze tam nie ma sciezki rowerowej. Więć mowa tu o znaniu zasad ruchu drogowego mija sie z celem. Szkoda kierowcy, szkoda dziecka; a to ojcu powinna nalezec sie kara za „taka” opieke.
dokładnie seth, ale najlepiej szukać winnych pod lasem, a nie pod nosem…
Jak dobrze pamiętam dzieci ten przepis nie dotyczy
winny nieupilnowany gówniarz, na pewno nie kierowca
Jeżeli ów kierowca wjeżdżał na to przejście z takim zaangażowaniem i cwaniactwem jak z 90% kierowców MPK włącza się do ruchu wyjeżdżając z zatoczek autobusowych, to ja bym jednak solidniej zastanowił się, czy aby na pewno tak z miejsca go uniewinniać.
Jak mozna z cwaniactwem wyjechać z zatoki skoro autobus ma wtedy piwszenstwo i masz mu ustapic
autobusem kolega jeździ bo nie widzi jak się na siłe wpychają kierowcy zmuszając nie kiedy zjazd na przeciwległy pas. To są wymuszenia pod pretekstem pierwszeństwa autobusiarzy
Nie ma pierwszeństwa, nie siej herezji. Masz umożliwić mu włączenie się do ruchu. O pierwszeństwie nie ma ani słowa.
no wlasnie… masz umozliwic mu sie wlaczenie do ruchu. to jest chyba jednoznaczne dla logicznie myslacych. nie trzeba zwalniac, zatrzymywac sie, wystarczy zmienic pas na lewy i nie ma klopotu ale sporej ilosci kierowcow osobowek to nawet najprostsze manewry sprawiaja trudnosc, nie wspominajac juz o mysleniubo ogolnie wsrod polakow z tym ciezko jest. a tak nawiasem to moze kierowca powinien dostac odszkodowanie od bezmyslnego idioty co nie potrafi sie dzieckiem zajac i dopilnowac. nawet jak mial dzieciak zielone swiatlo to znajac przepisy ruchu drogowego nie powinien sie klasc pod autobus, chbya ze stary tak kazal albo nie nauczyl hamowac
Dokładnie, nie mają żadnego pierwszeństwa.
Tak jak kolega wyżej napisał, należy im tylko umożliwić włączenie się do ruchu, jednak co najważniejsze kierowca autobusu bezwzględnie musi podczas takiego manewru zachować najwyższą ostrożność. A nie można chyba ostrożnością nazwać sytuacji, w której kierowcy autobusów wpychają się niekiedy przed samą maskę wymuszając pierwszeństwo. Wtedy powodują jawne niebezpieczeństwo dla ruchu samochodów. Rowerów, skuterów i motocykli również, co już jest skrajnym debilizmem, bo przykład w powyższym artykule jasno pokazuje jak kończy człowiek, który bez żadnej ochrony ze strony karoserii zalicza kontakt z autobusem.
głęboka . wystarczy zmienić pas?? chyba na przeciwległy. nie raz tam kierowca autobusu spycha auto na przeciległy pas . Brawo Panowie
a na glebokiej to akurat jestes zobowiazany umozliwic wlaczenie sie do ruchu:) no chyba ze wolisz lamac przepisy ruchu drogowego i przekraczac linie podwojna ciagla:)
Zrób prawko to pogadamy, jak pojazd komunikacji miejskiej wyjezdza z zatoczki autobusowej i ma juz kierunek w lewo by włączyć się do ruchu to powinieneś go przepuścić.
To właśnie Ty drogi Bambaryło powinieneś się douczyć i zrobić wreszcie prawo jazdy.
Kierowca autobusu miejskiego nie ma pierwszeństwa przejazdu, a jedynie należy mu się umożliwienie wyjazdu z zatoczki ze strony innych użytkowników ruchu. Jednakże podczas takiego wyjazdu z zatoczki musi zachować najwyższą ostrożność i nie może wyjechać w sytuacji, gdy stworzy ewidentne zagrożenie w ruchu drogowym, czyli np. zmusza do hamowania lub choćby zwolnienia pojazdu przed który chce wjechać, bo to już jest wymuszenie pierwszeństwa, które mu się bezwzględnie w żaden sposób nie należy.
powinieniem ale nie musze 🙂 Poza tym moje zatrzymanie nie może powodować zagrożenia dla innych uzytkowników ruchu. Będąc też w połowie długości autobusu nawet zeby machał obiema rękami przez szybę nie mam obowiązku go wpuszczać.
Zgadzam się. A tak na boku, to niewielu wie, że taka hulajnoga rozwija prędkość 40 km/h i należy posiadać na nią uprawnienia jak na motorower, których z racji wieku chłopak nie mógł posiadać. Tym bardziej nie można czymś takim poruszać się po chodniku. Czyż prokurator o tym nie wie czy udaje, że nie wie? Moim zdaniem kierowca atobusu nie jest winien tego co się stało. Całkowitą odpowiedzialność ponosi kompletnie nieodpowiedzialny ojciec dziecka. A może ten prokurator to jego kolega?
podejrzewam że z dzieckiem może jechać więcej . Mam taką hulajnoge i osiągnałem 31 KM /h ale ważę 100 KG
to schudnij bo za duzo wazysz:P
Tragedia dla obu stron. ale ja bylbym po stronie kierowcy. Nie wierze ze 10cio latek zna dokladnie przepisy i wie jak poruszac sie po drogach o duzym natezeniu ruchu
Tu nie trzeba wierzyć w to, że znał, czy nie znał. Jadąc po chodniku raz, wjeżdżając na przejście drugi raz ich nie przestrzegał, więc czy robił to świadomie czy nieświadomie teraz już nie ma znaczenia i życia mu nie przywróci.
To chyba jest jakieś nieporozumienie… Czy są jakieś przepisy zezwalające przejeżdżać przez przejście na hulajnodze lub innym tego rodzaju sprzęcie ? Czy dziecko w wielu 10 lat może samo poruszać się na takich urządzeniach tym bardziej w takich okolicach ? (nie chodzi tu nawet o przepisy, a zdrowy rozsądek opiekunów)… To wszystko jest jednym wielkim paradoksem… Mam nadzieję, że kierowca zostanie uniewinniony !!! Zawsze jest zasada domniemania niewinności… Ojciec zeznał, że syn „Mógł wjechać na przejście, gdyż sądził, że autobus pojedzie prosto” – skąd on może wiedzieć co myślał syn ?!?!?! Pan tez jest rozgrzeszony z wejścia na przejście na czerwonym świetle, ponieważ Pan sądzi, że samochód jednak się zatrzyma ? Bzdura… Trzeba myśleć i trzeba było nauczyć go myśleć, a nie teraz domagać się kasy za to, że nie mogło się pracować…
Co do głosów krytyki wobec kierowców mpk – ok zgadzam się – jeżdżą różnie, bez kierunkowskazów itp itd… Ale nie można wrzucać wszystkich do jednego worka…
A na przejściu rower należy przeprowadzać a dziecko na hulajnodze?
Powinno przechodzić z rodzicem za rękę a napewno nie jechać hulajnoga.
Zarzut umyślnego?, nie wiem kim trzeba by być aby dokonać tego z premedytacją.
Myślę, że to naprawdę był nieszczęśliwy wypadek
Dokładnie. Prokurator chyba ma jakieś kompleksy i musi się wyżyć na i tak mega obciążonym psychicznie facecie.
Ehhhhh szkoda chłopczyka ale tez szkoda mi kierowcy bo byc moze to nie jego wina nie oczerniajcie jazdy kierowców bo nie wszyscy sa tacy sami. Sa tez ludzi jeżdżący ostrożnie. Rozumiem ze obydwie strony ucierpiały ale wlasnie sa czasem sprawy takie których nie da sie rozwiązać bez monitoringu, wydaje mi sie ze to wlasnie jedna z takich spraw, życzę każdemu poszkodowanemu aby nie ucierpiał w tej sprawie
To 10 tys. zł mógłby już sobie darować…
prokurator to jakiś [] i ci śledczy tak samo. kierowca miał zielone, ten chłopak wjechał jak autobus był już w połowie za przejściem, TO JAKIM CUDEM WINA KIEROWCY? POLSKI WYMIAR 'SPRAWIEDLIWOŚCI’ TO JAKIŚ ŻART. I JESZCZE TATUŚ GNOJA PIENIĘDZY CHCE? sprawa prosta, a i tak się dostanie niewinnemu kierowcy mpk…..
Moze kierowca autobusu powinien zatrzymać tył autobusu przed przejściem żeby bachor sobie przejechał na hulajnodze. [] głupi rodzice rozpuścili dzieciaka pewnie bogaci bo jakie normalne 10 letnie dziecko jeździ na elektrycznej hulajnodze. Ja w wieku 10 kat bawiłam się w chowanego na podwórku a nie [] na elektrycznej hulajnodze. W ogóle ojciec tego dziecka widzę nie błyszczy inteligencja. Zamiast martwić się śmiercią dziecka to woła kasy. A kierowca który przeżył traume co ma powiedzieć. Tez nie pracował tez powinien dostać pieniądze za to bo ten dzieciaki wjechał pod autobus. Widac od razu ze to nie wina kierowcy. Nie ma się nad czym zastanawiać. Kara dla ojca który pilnuje dziecka jadąc samochodem no boze aż nie wierze ze tak było….
to że ty miałeś gorzej w dzieciństwie to nie znaczy że każdy tak ma mieć. Fakt nie upilnowanie rodziców ale po co tyle jadu co do tego że dziecko miało hulajnogę ?
ten kierowca to twój ojcie że go tak bronisz?
a gnoja i gówniarza to ty może masz troche szacunku to dziecko nieżyje
życie, gówniarz jest sam sobie winny i troskliwy tatuś co 10letniego synalka puścił na elektrycznej hulajnodze w takie miejsce jak Unii Lubelskiego jak tam taki ruch. nie upilnował go i teraz kierowca ma być skazany? wolne żarty
Odpuść sobie wyzwiska w stosunku do tego dziecka durna babo
To jest straszne zdarzenie ale jeszcze straszniejsi sa dorośli wyzywający martwe dziecko… Koleżanko i kolego- chyba zapomnieliście zauważyć że ten jak go nazywacie bachor i gówniarz zaplacił najwyższą cenne, i niestety jak zwykle zawiedli dorośli przede wszystkim rodzice, bo to do nich spoczywa odpowiedzialność opieki nad dzieckiem…. Obyście Wy byli idealnymi rodzicami…. Współczuję kierowcy oraz pasażerom i świadkom, współczuje również rodzicom, bo chyba ciężko jest przyznać sie przed samym sobą że swoją głupota i próżnością ” skazali” na okrutną męczarnie i śmierc swojego synka…. A maluch niech spoczywa w spokoju
przez do dziecko niestety rodzinom życie się przerwało. każdemu przeszło przez myśl podobne określenie, ponieważ czemu winny jest kierowca- że tego dnia przydzielili mu ten autobus, że pracował na chleb. a teraz co bezrobotny, ciągany po sądach, z postawionym oskarżeniem ale z brakiem dowodów winy. ktoś chce się wykazać, dominują wpływy, adwokat obrotniejszy czy co? ludzie się nie zgadzają z takim potraktowaniem kierowcy, nic więcej.
i powtórzę jeszcze, kto puszcza 10latka na elektrycznej hulajnodze? rodzice winni, że puścili go samego więc mogą mieć żal tylko do siebie.
Szkoda dziecka (aż płakać się chcę) i szkoda kierowcy. Ale w dzisiejszych czasach dostrzegam ogromną nieodpowiedzialność dorosłych. Dzieci w młodym wieku dostają tego typu urządzenia albo skutery i bez żadnej wiedzy i umiejętności a nawet myślenia (10 lat to w sam raz ale na rower i to pod opieką). Pamiętam sam ze ja zanim mogłem jeździć skuterem musiałem zrobić kartę motorowerową i zdać egzamin. I tak powinno być, a nie dzieci 10-letnie jeżdżą tego typu pojazdami. Ok taka hulajnoga ale na podwórko pod opieką a nie po mieście bez opieki. Takie jest moje zdanie.