05/06/2026
690 680 960

Wiele osób wciąż myli SOR z przychodnią. Aż 61 proc. pacjentów nie wymagało pilnej interwencji medycznej

Narodowy Fundusz Zdrowia podsumował pierwsze półrocze jeżeli chodzi o Szpitalne Oddziały Ratunkowe w naszym regionie. Okazuje się, że tylko jedna osoba na sto wymagała natychmiastowej pomocy lekarskiej.

W województwie lubelskim jest 17 szpitalnych oddziałów ratunkowych. Jak sama nazwa wskazuje, w tych miejscach ratuje się życie. To oznacza, że udzielana jest w nich pomoc pacjentom w stanach nagłego zagrożenia życia i zdrowia. Od stycznia do czerwca tego roku do SOP-ów zgłosiło się ponad 133 tysiące osób. W tym ponad 25 tysięcy dzieci.

Jak wyjaśnia Małgorzata Bartoszek z Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, w SOR-ach o kolejności przyjęć pacjentów nie decyduje kolejność zgłoszenia. Personel medyczny przeprowadza tzw. triaż, czyli ocenia stan zdrowia danej osoby. Pacjent jest przydzielony do jednej z pięciu kategorii, w zależności od tego, jak pilnej pomocy potrzebuje. Kategorie oznaczane są kolorami: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony i niebieski. W pierwszej kolejności przyjmowani są pacjenci, których stan jest najcięższy.

Kolor zielony i niebieski otrzymują pacjenci, których stan zdrowia jest mniej poważny, np. z drobnymi urazami, czy bólem, który nie ma ostrego charakteru. Czas oczekiwania tych pacjentów na konsultację na SOR może być dłuższy, ponieważ w pierwszej kolejności przyjmowani są pacjenci, którzy pilniej potrzebują pomocy medycznej.

— W I półroczu tego roku blisko 83 tys. przyjętych pacjentów, pracownicy medyczni podczas tzw. triażu przyznali niski albo najniższy priorytet przyjęcia. Oznacza to, że aż 61 proc. wszystkich chorych w ich ocenie nie wymagało natychmiastowej interwencji medycznej i mogło poczekać na kontakt z lekarzem od 120 do 240 minut lub dłużej. Najwyższy, czerwony priorytet, przyznano 0,97 proc. pacjentów. Tacy chorzy natychmiast trafiają pod opiekę lekarza. W przypadku pozostałych osób uznano, że musi to nastąpić do 10 minut (pomarańczowa kategoria triażu) albo do godziny (żółta kategoria triażu) — podkreśla Małgorzata Bartoszek.

To oznaczam, że znaczna część zgłaszających się na SOR pacjentów, powinna udać się nie do szpitala lecz do placówki Podstawowej Opieki Zdrowotnej lub Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej. Osoby z łagodnymi objawami choroby niejednokrotnie tam szybciej zostaną „obsłużone”. Wiele osób zapomina również, że lekarze ze Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych nie wydają żadnych recept na stosowane przewlekle leki, zwolnień lekarskich, skierowań do sanatorium oraz innych zaświadczeń i druków medycznych niezwiązanych ze stanem nagłego zagrożenia zdrowotnego.

– Trzeba pamiętać, że szpitalny oddział ratunkowy nie zastępuje lekarza podstawowej opieki zdrowotnej ani lekarza specjalisty. Lekarze SOR mogą kierować wyłącznie na badania i konsultacje niezbędne ze względu na stan pacjenta i tylko takie, które są bezpośrednio związane z przyczyną zgłoszenia na SOR. Pobyt na SOR ma na celu diagnostykę i ustabilizowanie funkcji życiowych pacjenta. Następnie pacjent jest wypisywany albo przyjmowany na odpowiedni oddział szpitalny – dodaje Bartoszek.

Każda osoba ubezpieczona może skorzystać z bezpłatnej opieki medycznej u swojego lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej, czyli POZ. Jeżeli przebywamy na wakacjach czy poza miejscem zamieszkania, ma prawo udać się do dowolnej, najbliższej poradni i otrzymać pomoc bez składania nowej deklaracji wyboru lekarza. W godzinach nocnych, w weekendy oraz święta opiekę przejmują lekarze dyżurujący w punktach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Placówki te przyjmują od poniedziałku do piątku w godzinach od 18:00 do 8:00 oraz przez całą dobę w dni ustawowo wolne od pracy oraz w święta. W województwie lubelskim jest 27 takich punktów. Nie obowiązuje w nich rejonizacja i nie jest
potrzebne skierowanie.

Jeżeli chodzi zaś o Szpitalny Oddział Ratunkowy, jest on dla pacjentów w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. Mowa tu o osobach, które doznały urazu, uległy wypadkowi, nagle źle się poczuły i podejrzewają zawał lub udar, mają duszności i problemy z oddychaniem, czy też występuje u nich krwawienie z przewodu pokarmowego lub dróg moczowych. Na SOR można też się zgłosić kiedy przychodnia nie może udzielić pomocy, a stan pacjenta wskazuje na to, że nie może on dłużej czekać.

27 komentarzy

  1. Ocena: 14

    Nie przeczę że dużo osób nadużywa SOR-ów ale może warto by było przyjrzeć się procesowi triażu… Wielokrotnie stan pacjenta czy jego dolegliwości jest celowo „zaniżany” przez personel medyczny SOR-u. Np. czerwony z zasady przyznawany jest tylko tym którzy zostaną przywiezieni przez karetkę z widocznymi poważnymi urazami i do tego są nieprzytomni. Jeśli ktoś sam dotarł na SOR to w/g pesonelu SOR nigdy nie może być triażowany jako czerwony bo jest to wykluczone, mało tego śmiało można powiedzieć że nie ma nawet najmniejszych szans nawet na kolor pomarańczowy no bo skoro nie został dowieziony przez ZRM to nie jest z nim źle. Ma znikome szanse na kolor żółty, no chyba że wejdzie na SOR i upadnie na podłogę co najmniej z rozległym krwotokiem lub co najmniej wystąpią podobne krytyczne symptomy. Tak więc każdy kto samodzielnie dotrze na SOR z zasady zawsze będzie kolorem niebieskim a co najwyżej zielonym. Zapominają oni o tym że niektóre poważne przypadki nie zawsze połączone są z tym co „widać” lub „słychać” na pierwszy rzut oka. Zapominają że człowiek nawet jeśli nie jest w poważnym stanie to może bardzo cierpieć. Znieczulica, lekceważenie, brak empatii, a niejednokrotnie wręcz brak chęci niesienia pomocy tym właśnie się charakteryzuje personel medyczny SOR-ów i taka jest prawda.

    • „zawsze” to chyba tylko przenośnia, jak pojechałem z córką z poparzeniem to już się nią zajęli zanim podałem jej dane i nas zarejestrowali, wtedy chyba nawet koloru nie przyznali bo zanim to zrobili to już było po wszystkim.

  2. No dobra, a połamane kości? Nie zagrażają życiu, idę więc do przychodni i dowiaduję się, że termin u ortopedy mam za 6 tygodni. Pytanie, czy połamany nadgarstek będzie się jeszcze nadawał do poskładania za 6 tygodni?

    • Owszem zagrażają. 🙂
      Złamania są różne.
      W niesprzyjających okolicznościach po złamaniu kości długich może dojść do zatorowości i śmierci…

    • To jest uraz, więc na SOR.

  3. Jak nie ma dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej żeby poradzić sobie z prostymi problemami zdrowotnymi które idą w kierunku ciężkich to co się dziwić że ludzie jadą na SOR. Na nawet ci lekarze z POZ z powodu braku podstawowej wiedzy sami tam kierują.
    Płacimy fortunę za składek za pomoc zdrowotna i na każdym etapie jesteśmy zbywani. Jak na SOR zajmuje 8 godzin diagnoza ortopedyczna która wymaga prostej szybkiej diagnostyki która mówi że nic nie połamane można jechać do domu i będzie ok to nie ma co się dziwić kolejkom.
    Pijaka przywiozą i ma komplet badań takich jakich w życiu normalny człowiek na NFZ nigdy nie dostanie , ale to dla szpitala jest opłacalne ze względu na refundację.

    • nie, nie masz problemu z dostępem do podstawowej opieki medycznej i ew. badaniami (lekarze POZ „oszczędzają” na badaniach). Problem jest z dostępem do specjalistów: czekanie 1,5 roku do kardiologa to jakaś kpina

  4. Dopóki nic się nie zmieni w temacie pierwszeństwa osób w upojeniu alkoholowym…
    Jedna prosta rada – pochlapcie się wódką przed wizytą na SOR. 🙂

  5. Jak do kardiologa czeka się na cito 2 miesiące, a normalnie pół roku to dziwić się, że jak kogoś boli serce to idzie na SOR a nie zapisuje się do specjalisty. Jakby poszedł następnego dnia do specjalisty i został przyjęty to nie szedłby na SOR. Niech lekarze z ręką na sercu sprzysięgnął, że te 61% mogłoby czekać na planowaną wizytę bez uszczerbku na zdrowiu.

  6. jakiś czas temu byłam w szpitalu w lublinie z moją 70-cio letnią mamą z powodu szybującego ciśnienia pomimo wzięcia kilku tabletek pod język i pomimo, że pani ratownik nie chciała jej zabrać . na sorze było tylko dwóch nietrzeżwych chłopów, jeden z niewielką ranką na czole i mamusią a drugi śpiący i okrutnie chrapiący oczywiście moja mama została zakwalifikowana do pomocy dopiero po obu panach , moje przemyślenia po tej wizycie trzeba było mamie nalać wódki

  7. przecież 70% ludzi to the bile nie wieta o tym :p

  8. Ocena: 3

    Ile w tym wyliczeniu procentowo było Ukraińców ?.

  9. Może dlatego, że jak chcę dostać się do lekarza DZIŚ, bo DZIŚ jestem chory, to najbliższy termin jest za tydzień.

  10. Dokładnie tak, jak napisał Obserwator. Właśnie wróciłem z dzieckiem z SOR. Rozcięta głowa. Dostaliśmy niski priorytet. Oczekiwanie prawie 2 godziny na obserwację chirurga (właściwie rzut oka). Można było zapisać się na POZ, ale kiedy można zaszyć krawiącą głowę, jeśli nie jak najszybciej? Rozumiem, że niektórzy traktują SOR jak lekarza rodzinnego, ale z kilkurazowej obserwacji zgadzam się z opinią, że jeżeli samodzielnie dotrzesz na miejscez tzn. że nic ci nie jest i dasz radę poczekać kilka godzin, tudzież całą noc. Karetką to inna sprawa…

Dodaj komentarz