05/06/2026
690 680 960

O mało nie potrącił rowerzysty. Ten rzucił się za nim w pościg

Od naszego Czytelnika otrzymaliśmy nagranie, na którym została zarejestrowana bardzo niebezpieczna sytuacja drogowa. Kierowca auta dostawczego o mało nie potrącił rowerzysty na ul. Krochmalnej.

41 komentarzy

  1. Trzech kierowców omijało skręcający samochód przekraczając linię ciągłą !!!, o sygnalizacji zamiaru manewru nie wspominając. Za niesprawne oświetlenie szrota dodatkowo powinni zabrać papiery, Na miejscu reżysera zastanowił bym się czy publikować materiał bo wszyscy narozrabiali więcej lub mniej. Gimnazjaliści i znafcy stwierdzą, że nic się stało, wybiórcze pojmowanie przepisów.

  2. Ocena: 0

    Takie dociśnięcie rowerzysty do wysokiego krawężnika może skończyć się śmiercią. Miałem podobną sytuację na al. Spółdzielczości Pracy w wykonaniu ukraińskiego TIRa. Wrażenia niezapomniane.

  3. takie sytuacje były i będą bez względu czy byłaby narysowana droga na jezdni czy nie.
    kazdy z nas nie raz miał zajechaną drogę przed maską czy nosem i musiał hamować więc nie ma się czym podniecać
    od kiedy kamerki można kupic ponizej 100zł coraz więcej szeryfów przybywa na ulicach.

  4. Częsta sprawa nie spojrzy w lusterko tylko burak się ładuje. Pod UMCSem prawie za każdym razem tak robią, aż czasami mam chęć przekopać lusterko.

  5. KOLEJNY CCHAAM LHR

  6. Lublin, ul. Radziszewskiego. Odcinek od ul. Akademickiej w kierunku do ul. Sowińskiego. Jeden z najbardziej newralgicznych i zatłoczonych odcinków w tym mieście. Kiedyś były tam dwa pasy ruchu, a przynajmniej było tam na tyle miejsca, że samochody skręcające w lewo w ul. Sowińskiego ustawiały się przy lewej krawędzi jezdni, a samochody skręcające w prawo, przy prawej. Korkowało się jak zawsze, ale prawa strona, jak wiadomo schodziła o wiele szybciej i przebiegało to o wiele sprawniej jesli chodzi o kwestię rozładowania zatoru komunikacyjnego. Od momentu wydzielenia tam pasa ruchu dla rowerów, zgodnie z literą prawa, wszystkie samochody, zarówno te skręcajce w prawo, jak i te skręcające w lewo, mają obowiązek do samego końca skrzyżowania ustawiać się przy lewej krawędzi jezdni, w jednym ciągu, z uwagi rzecz jasna na zakaz poruszania sie po wydzielonej ścieżce rowerowej. Obok, zarówno po jednej jak i po drugiej stronie ulicy znajdują się chodniki szerokości niemalże Krakowskiego Przedmieścia. Mi to daje dużo do myślenia, a już napewno utwierdza mnie to poraz kolejny w przekonaniu że nad rozwiązaniami komunikacyjnymi w tym mieście pracują małpy z Zamościa. Tak więc, korzystając z okazji pozdrawiam wszystkich internautów – dyskutantów, nasze dzielne małpy i oczywiście całe ZOO …

    • Pas rowerowy na chodniku? Na miasteczku akademickim? Przecież studentki (kwiat lubelskiej inteligencji) ciągle chodziłyby poobijane i posiniaczone od kontaktów z jednośladami. Większość nie potrafi się nauczyć, do czego służą białe paski na jezdni, a co dopiero by było, jakby chodnik pomalować w narodowe barwy?

  7. Jak cisnął, fotoradar go nie złapał?

  8. Nie sadze aby zrobił to celowo. Nie widział go bo był w martwym polu.

    • Ty masz mózg w martwym polu i lepiej nie wyjeżdżaj na ulice jak nie wiesz jak ograniczać martwe pole w aucie.

    • Ale był na ścieżce rowerowej a nie na ulicy, więc co to za wytłumaczenie? Tym bardziej jeśli kierowca nie ma pewności że ktoś po ścieżce nie jedzie nie powinien chyba takiego manewru wykonywać. Gdyby go potrącił to co? Wina rowerzysty , że się poruszał w miejscu dla niego do tego wyznaczonym, czy wina rowerzysty bo był w martwym polu? Bo przecież zawsze rowerzyści są winni z samego już faktu że w ogóle na rowerach jeżdżą…

  9. Zachowanie kierowcy tutaj jest faktycznie nieprawidłowe. Ale denerwuje mnie to wielkie „halo” dotyczące rowerzystów. Ile razy jest tak, że rowerzysta jedzie ulicą, a jak zapala się czerwone światło, przejeżdża przez przejście dla pieszych i wskakuje dla chodnik. Jak mamy go traktować? Jako uczestnika ruchu drogowego czy pieszego? Albo jest korek, rowerzysta wyprzedza wszystkie samochody i staje dumnie na środku przed światłami, utrudniając maksymalnie ruch – to nie motocykl, nie pojedzie szybciej od samochodów.

    • Osobiście mam sporo do zarzucenia rowerzystom, ale w tym przypadku wszystko jest jak w podręczniku. Oświetlony, w kamizelce i na pasie dla rowerów.

  10. Kolejny raz biedny rowerzysta, święta krowa na swoim szlaku. Bez przesady jak widział że stoi samochód na środku drogi to mógł przewidzieć że bus będzie go chciał ominąć i trochę dostosować prędkość do warunków panujących na drodze a nie zapier… na oślep. Podejrzewam że busiarz go nawet nie widział a ta jego próba dogonienia co niby miała na celu ? dalsze stwarzanie sytuacji niebezpiecznych na drodze? ?

    • Przepraszam, ale muszę zapytać – czy Ty jesteś normalnym człowiekiem?
      Rowerzysta jadąc przy samym krawężniku wydzieloną dla ścieżką rowerową ma przewidywać, że kierowca przed nim będzie chciał mu zajechać drogę? Może jeszcze miał przewidywać, że nie będzie go widział w lusterku? Poważnie to powiedziałeś?

      To idąc Twoim tokiem myślenia tak samo ten busiarz nie powinien się ruszać z miejsca tylko grzecznie stać, bo powinien przewidywać i kombinować, że może to auto skręcające nagle jednak się rozmyśli, wyłączy kierunek i pojedzie prosto…

      Dokładnie tak myślisz. Nie wiem czy kontrolujesz swoje myśli i to co wypowiadasz, ale może warto byś jednak poświęcił chwilę czasu na analizę swoich przemyśleń.

      • A wiesz co to ograniczone zaufanie na drodze?

        • A kierowca busa o niej wie?
          Jesli tak kombinujesz, to on przede wszystkim powinien ograniczyc swoje zaufanie wzgledem skrecajacego pokazdu i grzecznie czekac, bo tak jak wyzej wspomnialem, ten moglby chciec nagle sie rozmyslic i pojechac jednak prosto i wowczas obcierka boczna gotowa…

          Pomysl przez chwile do czego probujesz przybic zasade ograniczonego zaufania.

          Ona istnieje, to fakt, ale w sytuacjach do pewnego poziomu zdarzen drogowych i to tez na wyczucie (a nie obowiazek), a nie do tak okrojonych i zamknietych jak ta powyzej na filmie. Idac Twoim tokiem przyklejania tej zasady nalezaloby pieszym stojacym na przystanku autobusowym np. na ul. Krolewskiej (naprzeciw katedry) zarzucic wine i brak zachowania zasady ograniczonego zaufania w sytuacji, gdyby jakis delikwent jechal autem, wpadl w poslizg i ich wszystkich na tym przystanku powycinal. No bo przeciez jest tam gorka, zakret, sliska kostka brukowa… no kazdy z nich powinien przewidziec, ze moze jechac ktos o malych umiejetnosciach, stracic kontrole nad swoim pojazdem o tragedia gotowa.
          To jest wlasnie Twoj tok rozumowania. Tez sie pod tym podpiszesz? Bo to naprawde ta sama kategoria uzycia zasady ograniczonego zaufania, co w przypadku filmu powyzej.

          Ona nie jest stworzona po to, zeby ludzi ograniczyc i zrobic z nich paranoikow zastanawiajacych sie nad kazdym jednym swoim krokiem na chodniku, bo to by byla tylko kwestia czasu, gdy przestaliby oni wychodzic z domu bojac sie o wlasne zycie. Ta zasada jest po to, by czasem dzieki niej udalo sie uniknac nieszczescia, jednak jej uzywanie nie jest kwestia ksiazkowa, regułą czy obowiazkiem. To zawsze byla i jest kwestia wyczucia.

    • Gdyby rowerzysta chciał, to mógłby juz czekać na oddziale obserwacyjne na SORze na prawnika, który z OC sprawcy wyciągnąłby kilka tysięcy odszkodowania.