07/08/2026
690 680 960

Wakacje w lesie. Leśnicy z Sobiboru pytają: „Czy naprawdę musimy was monitorować?”

Wakacyjny wypoczynek przyciąga do lasów spacerowiczów, rowerzystów i turystów. Wraz ze wzrostem liczby odwiedzających pojawia się jednak problem pozostawionych odpadów, nielegalnych ognisk, zniszczonej infrastruktury i niewłaściwego parkowania. Nadleśnictwo Sobibór apeluje o odpowiedzialność i stawia pytanie, czy do właściwego zachowania w lesie rzeczywiście potrzebny jest monitoring.

Las w czasie wakacji staje się dla wielu osób naturalnym miejscem odpoczynku. Leśne parkingi, wiaty, miejsca postoju i ścieżki turystyczne przyciągają zarówno mieszkańców, jak i turystów. Leśnicy podkreślają, że taka forma spędzania wolnego czasu jest jak najbardziej pożądana. Problem zaczyna się wtedy, gdy po odwiedzających pozostają śmieci lub zniszczenia.

Nadleśnictwo Sobibór zwraca uwagę między innymi na odpady pozostawiane nawet w niewielkiej odległości od koszy, ślady po ogniskach rozpalanych w niedozwolonych miejscach, połamane ławki i tablice oraz samochody parkowane w sposób prowadzący do niszczenia poboczy i leśnych siedlisk.

Sprzątanie lasu kosztuje

Usuwanie pozostawionych odpadów oznacza nie tylko konieczność zebrania śmieci. Potrzebny jest czas pracowników, dojazd, transport i zagospodarowanie odpadów. W przypadku aktów wandalizmu dochodzą również koszty naprawy lub wymiany zniszczonej infrastruktury.

To środki, które mogłyby zostać wykorzystane na utrzymanie szlaków, poprawę miejsc przeznaczonych dla turystów, edukację czy działania związane z ochroną przyrody.

Leśnicy stawiają więc pytanie, czy rozwiązaniem problemu powinny być kamery.

– Monitoring może być narzędziem. Nie powinien jednak zastępować odpowiedzialności – podkreśla Nadleśnictwo Sobibór.

Monitoring miejsc turystycznych może pomagać w ustalaniu osób odpowiedzialnych za wandalizm lub nielegalne wyrzucanie śmieci. Zdaniem leśników podstawą powinno jednak pozostawać odpowiedzialne zachowanie samych odwiedzających.

„Las nie jest bezpańskim terenem”

Nadleśnictwo przypomina, że las jest przestrzenią wspólną dla wielu grup – turystów, mieszkańców, leśników, grzybiarzy, rowerzystów i biegaczy, ale przede wszystkim pozostaje środowiskiem życia dzikich zwierząt.

– Las nie jest bezpańskim terenem. To wspólna przestrzeń, z której korzystają wszyscy – turyści, mieszkańcy, leśnicy, grzybiarze, rowerzyści, biegacze, a przede wszystkim dzikie zwierzęta – zaznaczają leśnicy.

Apel sprowadza się do bardzo prostej zasady: wszystko, co zabieramy ze sobą do lasu, powinno również z niego z nami wrócić.

– Zostawmy po sobie tylko ślad stóp. Nie śmieci – apeluje Nadleśnictwo Sobibór.

Leśnicy przekonują, że najlepszą ochroną lasu nie musi być kolejna kamera czy groźba mandatu. Znacznie ważniejsza jest świadomość osób korzystających z przyrody.

– Las nie musi nas pilnować. Wystarczy, że my będziemy pilnować samych siebie – dodają leśnicy.

Źródło: Nadleśnictwo Sobibór, Lasy Państwowe

6 komentarzy

  1. Ocena: 15

    W pobliżu obecność jeziora Białego, więc nic dziwnego, że tam patologia, a później chlewnia zostaje. Omijać takie miejsca z daleka.

  2. Właśnie widać czym skutkują apele. Najlepszy apel to ten wypisany na blankiecie mandatowym.

  3. Jakie apele? Jaka jest ich skuteczność? Gdyby apele działały to w bankach nie potrzebne były by sejfy czy ochrona, a ludzie nie zamykali by swoich domów zamkami na klucz.
    Po to służby mają właśnie uprawnienia do mandatowania, żeby z nich korzystać. Apelować to może ksiądz z ambony. Bo on nie ma innej formy nacisku, żeby ludzie go posłuchali, czy zastosowali się do danych zasad.

  4. Ocena: 4

    Bydło pozostanie bydłem

    • Bydło pozostawia po sobie dokładnie „skoszoną” trawę na łące i użyźniający naturalny nawóz. Więc porównanie jest nietrafne.

  5. Ocena: 2

    jakie mandaty? Zapłaci lub nie i zapomni. A jakby dostał kilka batów to do końca życia by pamiętał, żeby szanować przyrodę i nie śmiecić. Od razu by nauczył się kultury. To samo za jazdę po pijaku. Jak kilka dożywotnich zakazów nie pomaga zapamiętać, żeby nie jeździć więc może tydzień w dybach na rynku + trochę bata by pomogło mu zapamiętać czym skutkuje jazda pod wpływem alkoholu.

Dodaj komentarz