To kolejny taki wypadek w tym samym miejscu. W poprzednich zdarzeniach ofiary również spłonęły w pojazdach
16:29 22-07-2024 | Autor: redakcja
Obwodnica Lubartowa, miejscowość Annobór Kolonia. Prosty odcinek drogi położonej na niewielkim nasypie. Z obu stron jezdni zagajniki. Niby trasa jakich w całym kraju wiele, a jednak ta część obwodnicy Lubartowa nie cieszy się dobrą sławą. Wszystko przez wypadki, które miały tam miejsce. Choć np. w porównaniu ze zlokalizowanym zaledwie kilometr dalej skrzyżowaniem z ul. Nowodworską jest ich znacznie mniej, to jednak zakończyły się one tragicznie w skutkach. Ofiary zaś zginęły w płonącym samochodzie.
W poniedziałek o godzinie 11.00 służby ratunkowe otrzymują zgłoszenie o zderzeniu dwóch pojazdów. W samochodzie osobowym znajduje się zakleszczony kierowca, do tego auto zaczęło się palić. Jak się okazało, kierujący hondą mężczyzna zjechał nagle na przeciwległy pas jezdni doprowadzając do czołowego zderzenia z jadącym z naprzeciwka ciągnikiem siodłowym z naczepą. W ciężarówce zerwany został zbiornik paliwa, którego kilkaset litrów rozlało się po jezdni. Po chwili wszystko stanęło w płomieniach. Życia kierowcy hondy nie udało się uratować.
W miejscu wypadku na barierze energochłonnej zamontowany jest krzyż. Nieprzypadkowo, gdyż jest to już kolejny tego typu wypadek, do którego doszło w tym miejscu. Pod koniec czerwca 2020 roku kierujący BMW jadąc od Lublina w kierunku Firleja na prostym odcinku drogi zjechał na przeciwległy pas ruchu. Auto uderzyło w nadjeżdżający z naprzeciwka samochód ciężarowy marki MAN. Także był to pojazd z pobliskiego centrum dystrybucyjnego sieci Biedronka. [Pisaliśmy o tym TUTAJ]
Siła zderzenia była tak potężna, że BMW wbiło się pod ciężarówkę. Od razu po zderzeniu pojazdy stanęły w płomieniach. Kierowca BMW, 25-letni mężczyzna, spłonął w aucie. Jak wyjaśniali świadkowie, ogień pojawił się błyskawicznie, dlatego też nie było szans na udzielenie mu pomocy. Kierowcę ciężarówki przetransportowano do szpitala.
Początek marca 2015 roku. Noc z piątku na sobotę. Kierujący BMW mężczyzna, jadąc w kierunku Lublina, wjechał w tył poruszającego się przed nim auta terenowego. Siła uderzenia sprawiła, że jeep został wepchnięty na przeciwległy pas jezdni, gdzie zderzył się z jadącą z naprzeciwka ciężarówką, po czym uderzył w bariery energochłonne i stanął w płomieniach. 30-letni kierowca auta spłonął w pojeździe. Sprawca zdarzenia był pijany. [Pisaliśmy o tym TUTAJ]
Po dzisiejszym wypadku otrzymaliśmy szereg wiadomości wskazujących, iż w tym miejscu przed laty znajdował się cmentarz. Rzeczywiście, jak ustaliliśmy, okoliczni mieszkańcy potwierdzają ten fakt. Wskazują, iż droga miała zostać zbudowana w miejscu, gdzie znajdowały się groby poległych podczas I wojny światowej żołnierzy. Z uwagi na znaczny upływ czasu, mało kto pamięta szczegóły. Jedni wyjaśniają, że tylko część poległych przeniesiono na znajdujący się w pobliskim lesie cmentarz wojenny, inni tłumaczą, że ekshumacji miało wcale nie być.
Ogólnie podczas rozmów powtarza się jedno określenie. Mianowicie nazywają oni ten odcinek obwodnicy miasta „przeklętą drogą”. Mieszkańcy przypominają, że choć te trzy wypadki, o których wspomnieliśmy miały miejsce w jedynym miejscu, tak tuż obok dochodziło też do wielu innych zdarzeń drogowych. Wiele z nich także zakończyło się tragicznie w skutkach.
95% kierujących na Polskich drogach to ameby i niedorozwoje.
Dobrze że ty nie masz prawa jazdy i samochodu.
predkosc szybkosc robi swoje
80-letnie dziadki też
W tym zagajniku obok drogi leżą żolnierze ruscy w lesie pochowani… to przeklęte miejsce
To żadne przekleństwo, tylko kawałek prostszej i równiejszej drogi, o trochę szybszym ruchu – i stłamszonym rajdowcom tam po prostu odbija…
Nie przed obwodnicą, nie po zjeździe z obwodnicy, tylko właśnie tam!
Guzik prawda. To za głosowanie na PiS
Jaka przeklęta droga. Jeden jedzie pijany, drugi zasypia za kierownicą a trzeci to się okaże
Chyba te „nagłe i z niewyjaśnionych przyczyn” zjeżdżania na przeciwlegly pas nazywają się zwykle wyprzedzaniem na trzeciego.
Swoją drogą jestem ciekaw dalszych losów tego bandyty, który po pijaku i naćpany uderzył w chłopinę w terenówce powodując jego spalenie żywcem. Bo to był jakiś synalek prominenta lubartowskiego i mówiło się o mataczeniu i próbach ukręcenia sprawie łba.
Naglica po ko widzie.
Nic mu nie zrobią. W przypadku takiego elementu zostaje tylko liczyć na tira na jego drodze i jedyną formę sprawiedliwości.
Wierzył dziadek w gusła aż mu ręka uschła. Takich odcinków jest wiele. Korek na wylocie z Lublina, korek w Niemcach, korek w Łucce, trafi się kawałek prostej pod górę i bez widoczności (bo tak tam jest) i w kichę. Jeśli kiedyś będzie tam s-ka to skończą się czołówki. Zastąpi je jazda po barierach. Taki to już jeżdżenie.
Fatum? Przeklęte miejsce? Dobre sobie… Po prostu prosty odcinek drogi, więc kretyni w BMW przyspieszają, nie mając krzty odpowiedzialności i wyobraźni. Do tego pełno tam ciężarowych pojazdów, więc bam bam bam… Nieszczęście gotowe.
I dobrze ze są. Wyobrażasz sobie dzisiaj siebie z rodziną zamiast tego tira z biedronki? Mogło dojść do na prawdę konkretnej tragedii
Fotoradar i przekleństwo mija.
Nie droga jest przeklęta, tylko prędkość pojazdów za duża