07/06/2026
690 680 960

Tajemnicza budowla powstaje w wąwozie na Czubach. Tworzą „plantację maku na opium”

Od kilku dni w wąwozie dzielącym Czuby z LSM w Lublinie zauważyć można prace nad tajemniczym projektem. Okazuje się, że to dzieło realizowane przez Pracowanię Sztuki Zaangażowanej Społecznie REWIRY. Prezentacja nastąpi w najbliższy poniedziałek.

W najbliższy poniedziałek odbędzie się prezentacja land-artowej pracy autorstwa Michała Frydrycha, która powstaje w wąwozie dzielącym lubelskie dzielnice Czuby i LSM. Składać się ona będzie z około siedmiu tysięcy palików geodezyjnych pomalowanych na czerwono, tworzących plantację maku. Jak tłumaczy autor, jest to uprawa o tyle podejrzana, że z maku można wydestylować opium, silnie uzależniający narkotyk.

– Destyluję tu jego pochodną, równie silnie uzależniająca lecz nie dla ludzi, a dla procesów miejskich. Deweloperka jest opium dla miast – wyjaśnia Michał Frydrych.

Jego dzieło ma skupiać w sobie wszystkie cechy procesu towarzyszącego wyścigowi o kolejne metry kwadratowe mieszkań, biur, lokali usługowych. Jak mówi o swojej pracy artysta, jest spektakularna i estetyczna, uwodzi oko, usypia czujność. Śmiało może posłużyć za narzędzie gentryfikacji, bowiem jako realizacja artystyczna podnosi kapitał symboliczny okolicy oraz prestiż lokalizacji, cenę gruntu i lokali. Zajmuje świetną przestrzeń, gdyż gdyby była to działka budowlana znajdowałaby się pośrodku terenu rekreacyjnego, gdzie widok z 10, a nawet z 5. pietra zapierałby dech w piersiach.

Taka działka generowałaby tzw. „money flow”, zarówno ten jawny, wpływający zarówno do kasy miejskiej jak i państwowej, jak i ten przemieszczający się pod stołem, który mógłby wesprzeć fundusze jakiejkolwiek opcji politycznej, władnej by wydać pozwolenie na zabudowę tego terenu. Nie łudźmy się bowiem – by dać ją komuś, trzeba mieć siłę by zabrać wszystkim. Zwykło się mówić, że to, co wspólne to niczyje.

– Zawsze jednak zostaje to boleśnie zweryfikowane, gdy ogrodzenie osiedla strzeżonego przecina nasze dotychczasowe szlaki, gdy odkrywamy nowe budynki w przestrzeniach parków miejskich, gdy widok i dopływ światła przez nasze okna zostaje ograniczony świeżo powstałym budynkiem mieszkalnym, gdy po zabudowaniu korytarzy powietrznych rozwijają się u naszych bliskich alergie oddechowe od smogu. Z drugiej strony, w mieście budować trzeba, jeśli miasto chce się rozwijać, konieczne jest podnoszenie poziomu życia, infrastruktury, dostępu do kultury. To sytuacja której nie da się przełknąć ani wypluć. Jak gra w gorące krzesła, wiadomo, ze od jednego budynku więcej miasto się nie przepełni i nie zakorkuje. Jeszcze trochę opium nie zaszkodzi. Ale miasto, w którym zabuduje się wszystko wszędzie, to miasto, z którego pozostaje się już tylko wyprowadzić – dodaje Michał Frydrych.

Oficjalna prezentacja pracy „Opium” Michała Frydrycha odbędzie się w poniedziałek 22 października o godzinie 14:00.

(fot. nadesłane – Jacek)

19 komentarzy

  1. Ile to będzie kosztowało miasto?

    • Ocena: 0

      Mniej niż akcja służb w ratowaniu tego manekina postawionego w oknie bodajże na ul. Kołłątaja. Tam to też była Sztuka przez wielkie S.

  2. Dobrze że nie jestem artystą bo też bym takie pierdoły uprawiał.

  3. Szkoda, że Pan Michał nie wie, że mak uprawny kwitnie na biało i różowo, a nie na czerwono.

  4. Instalacja artystyczna na poziomie nośnika treblinek do kombajnu .

  5. niezła mydlenie oczu, prestiż itp.

  6. Przez takiego idiotę , co nawbijał sobie palików , w zimie dzieci nie będą miały gdzie jeździć na sankach, Akurat to była jedna z bardziej obleganych górek. A wystarczyło zrobić takie coś kilka metrów dalej i wszyscy byliby zadowoleni.

  7. Ocena: 0

    „z maku można wydestylować opium, silnie uzależniający narkotyk.” – artysta gada trzy po trzy. Opium jest wysuszonym sokiem wyciśniętym z niedojrzałych makówek. Żadna destylacja nie wchodzi w grę, chociażby ze względu na niską lotność składników.
    O ile problem z zabudową i ogradzaniem terenów zielonych jest poważny (nie tylko w wąwozie, ale i np. na zachodnim brzegu Zalewu), o tyle te kijki wbite w ziemię jakoś do mnie nie przemawiają. Do tego te anglicyzmy (gentryfikacja, money flow)…

  8. Miejmy nadzieję, że to zostanie szybko rozebrane, bo jeszcze ktoś sobie krzywdę zrobi przez tę „sztukę „. Wyremontowali by lepiej chodnik w tym wąwozie, a nie jakieś głupoty tworzyli.

    • Dokładnie, Chodnik w stanie gorzej niż tragicznym, nie remontowany od czasu wylania go na żużlówkę ( kilkudziesięciu lat ) , a tu takie bzdety robią .

    • Dokładnie, i ścieżkę na LSMy z Różanej mogli by skończyć, harry by sie ucieszył tak jak z zaoranej obecnie Balladyny.

  9. Ocena: 0

    Podobno miało być 9000 kijków, a nie 8000, ale artysta orzekł, że byłoby to bez sensu.

  10. Co zrobi łoś, gdy zechce przejść przez to ściernisko? Przeczesze rogami?