Szykują się wielkie zmiany w układzie linii komunikacji miejskiej. Prace nad nową siatką połączeń potrwają dwa lata
16:11 20-10-2021 | Autor: redakcja
W Lublinie rozpoczynają się prace związane ze stworzeniem nowego układu komunikacyjnego na terenie miasta. Chodzi o reorganizację obecnej siatki połączeń autobusowych i trolejbusowych. Przede wszystkim ma to związek z budową Dworca Metropolitalnego, jednak nie tylko. Jak wyjaśnia Grzegorz Malec, Dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego, chodzi o dostosowanie komunikacji miejskiej do realiów i potrzeb, które zmienią się po uruchomieniu nowego dworca. Nie bez znaczenia jest także ciągły rozwój Lublina. Mowa tu o powstających w różnych częściach miasta nowych osiedlach mieszkaniowych, miejscach pracy oraz odpoczynku. To przekłada się na zmiany ruchu pasażerskiego.
Obecnie w rejon obecnego dworca PKS przy al. Tysiąclecia dojeżdża ponad 20 linii autobusowych i trolejbusowych. Kiedy oddany zostanie do użytku Dworzec Metropolitarny pasażerowie korzystający z komunikacji pozamiejskiej nie będą się przemieszczać w okolicę dworca PKS. Dlatego też siatka połączeń musi zostać do tego dostosowana.
– W jednym miejscu nastąpi połączenie komunikacji miejskiej, pozamiejskiej i dalekobieżnej, co z pewnością będzie ułatwieniem dla mieszkańców miasta i pasażerów z regionu. Nowy Dworzec wraz z węzłami przesiadkowymi i zespołami przystanków ma sprawić, by do miasta wjeżdżało mniej samochodów, a kierowcy wybierali ekologiczną komunikację miejską. Dlatego dobrze zaprojektowany, dostosowany do potrzeb przyszłych użytkowników układ połączeń komunikacji miejskiej ma kluczowe znaczenie – mówi Krzysztof Żuk, Prezydent Miasta Lublin.
Zgodnie z założeniem, nowy układ komunikacyjny ma na celu skrócenie czasu podróży, zwiększenie dostępności komunikacyjnej, szczególnie w rejonach peryferyjnych oraz optymalizację wykorzystania dostępnych środków technicznych i zasobów ludzkich. Urzędnicy tłumaczą, że wyznaczenie nowych tras linii autobusowych i trolejbusowych to proces skomplikowany oraz długotrwały. Dodają również, że wszystko musi zostać dostosowane do potrzeb podróżnych, więc to właśnie wspólnie z pasażerami prace te będą realizowane.
Od czwartku 21 października mieszkańcy będą mogli zgłaszać swoje propozycje do funkcjonowania poszczególnych linii komunikacji miejskiej. Na stronie internetowej Zarządu Transportu Miejskiego pojawi się specjalna ankieta w tej sprawie. Jest to wstęp do właściwych konsultacji społecznych, w trakcie którego urzędnicy chcą rozpoznać i zdiagnozować potrzeby. Własne propozycje zmian będzie można zgłaszać telefonicznie oraz za pomocą maila. Tradycyjna, papierowa ankieta ma też być dostępna w Punktach Sprzedaży Biletów i Biurze Obsługi Klienta ZTM w Lublinie.
– Już teraz rozpoczynamy dyskusję, nie tylko o tym, jak będzie funkcjonować komunikacja miejska w rejonie Zintegrowanego Centrum Komunikacyjnego, ale także jak ma wyglądać cały układ transportu zbiorowego w mieście. Ważnym celem tych zmian jest poprawa konkurencyjności komunikacji miejskiej, jako nowoczesnego i ekologicznego środka transportu, stanowiącego realną alternatywę dla podróży realizowanych samochodem – dodaje Krzysztof Żuk.
Proces tworzenia nowego układu połączeń komunikacji miejskiej potrwa do listopada 2022 roku. Podzielono go na kilka etapów. Będą konsultacje z kierowcami autobusów i trolejbusów, którzy najlepiej znają problemy obecnego układu połączeń, na temat potrzeb opowiedzą się Rady Dzielnic, będą też rozmowy z gminami ościennymi. W opracowaniu ostatecznego układu połączeń pomogą naukowcy z Politechniki Lubelskiej. Zmiany w układzie połączeń mają wejść w życie z początkiem 2023 roku.
(fot. lublin112)
Po wybudowaniu ul. Berylowej, powinien jakiś autobus nią jeździć.
Na Gęsią puścić trolyebusy!
OOO franio to przesiedleniec z Berylowej
Wątpię żeby posłuchali się kierowców to tylko „pic na wode” puste słowa. Kierowcy zgłaszali b duzo ze niektóre linie jeżdżą z nikąd do nikąd ale ZTM nic nie zrobil nic nie zmienił. Znow zrobią konsultacje itd. a finalny efekt będzie jak zawsze że zrobią po swojemu beż głowy tak jak przy ostatnim badaniu które było zlecone A później z badań i gotowych rozwiązań nic nie zostało wprowadzone w Lublinie.
Zacznijcie od kierowców zeby zarabiali godnie a nie jak dotychczas na miske ryzu troche pasożytów zwolnic co tam na stołkach siedza po znajomisci i tylko kawe piją i kasa sie znajdzie mam nadzieje ze sie kierowcy w końcu zmobilizują i przeprowadza strajk niech komunikacja stanie na kilka dni to kasa szybko sie znajdzie juz patezeć nie mozna na tych nierobów zza biurka
Skoro teraz jeżdżą stadami po prawie jednej trasie a później dłuugo długo nic i nie da się tego zmienić bo ktoś uparł się na moduły to wiem co zrobią. Widzę w przyszłości że ten urojony puści stado całej komunikacji na raz w godzinach porannych a za 6 godzin to stado wróci.Za takie marnotrawstwo środków to bym tego człenia dawno wykopał.No ale to koleś.
kierowcy wstaja o 3ej rano za 16,70 na godzine, a rozklady to, albo robil Robert Kubica, albo ktos kto Lublin widzial tylko na mapie, taka sytuacja
Najlepszą metodą na opracowanie przebiegu nowych linii nie jest rozmowa z kierowcami tylko analiza potoków ludności za pomocą geolokalizacji urządzeń mobilnych z GPS i BTS. W Polsce są firmy co się tym zajmują http://www.forsal.pl/artykuly/1462483,koronawirus-geolokalizacja-mapy-polacy-zostali-w-domach-wlosi-i-brytyjczycy-niekoniecznie.html
Z pewnością olbrzymie korki, które pojawią się po otwarciu dworca pomogą w skróceniu czasu podróży XD
Piękne słowa, ale co z tego jak nie będzie komu jeździć po tych nowych zaj… trasach? 16,70 brutto za godzinę, upier… premii za byle co, wydatki na wszystko tylko nie na kierowców… ale przecież oni są Zawsze Tacy Mundrzy.
Komunikacja miejska w Lublinie nie stanowi konkurencji nawet dla chodzenia na piechotę, a co dopiero dla samochodu.
Masz rację Latający…!
A jeszcze na dwa lata zrobią bałagan, że nikt nie będzie wiedział skąd i czym dojechać do celu.
Bo według urzędników do celu się nie dojeżdża. Do celu się DOCIERA. I wszystko jest wtedy w porządku, nie trzeba się martwić komunikacją :D.
Od kilku lat nie ma żadnych tłumów w autobusach (a codziennie do pracy jeżdżę w najgorszych godzinach szczytu i z niej wracam czyli 7 a koniec o 15tej najbardziej kiedyś zatłoczonymi autobusami, a dziś świecą one pustkami) co najmniej od 2 lat nie było ani jednego autobusu, ani jednego w którym byłby tzw maksymalny tłok (tzn. taki że nikt nie ma przestrzeni jakiejkolwiek ) 4-drzwiowe autobusy tak rorzedziły to wszystko że teraz doszedł koronawirus i praca zdalna, tak mało ludzi na mieście to nie było nigdy, być może duża część jeździ samochodem.