Sygnał od Czytelnika. Cudem udało się uniknąć zderzenia z łosiem (wideo)
08:03 28-09-2020 | Autor: redakcja
Po naszym wczorajszym artykule opisującym problem dzikiej zwierzyny na drogach i wzrost ilości zdarzeń drogowych z jej udziałem, otrzymaliśmy od naszego Czytelnika nagranie groźnej sytuacji drogowej zarejestrowane na trasie Lublin – Kraśnik.
Pan Marcin w miejscowości Lasy o mało nie zderzył się z łosiem, który wtargnął nagle na jezdnię. Czytelnik kończył manewr wyprzedzania, kiedy przed maską pojazdu pojawiło się przebiegające zwierzę.
– Widać jak niewiele brakowało do zderzenia i jakimś cudem udało mi się uniknąć potrącenia. Sytuacja miała miejsce na drodze krajowej nr 19 w miejscowości Lasy przed Kraśnikiem – napisał Czytelnik.
(fot. wideo nadesłane Marcin)
Jak cudem udało się uniknąć zderzenia, to wysupłaj stosownej wielkości 'cołaski” i biegiem do księdza „dobrodzieja” na dziękczynne odmawianie guseł daj.
wczoraj jadąc w kierunku Kraśnika widzieliśmy tego Łosia biegnącego przy torach w lesie…
To jego brat, tamten miał krawat.
Wystarczyło jechać za tym srebrnym samochodem i niepotrzebny byłby cud.
Wtedy potrzebny byłby cud, żeby „szybki łoś” nie walnął w tył tego srebrnego samochodu prowadzonego przez rozsądnego kierowcę, który zapewne przyhamowałby na widok normalnego łosia.
taa, bo jazda na zderzaku to obowiązek patriotyczny polskiej husarii drogowej…
Łoś? W lesie? Trzeba było sobie wybudować drogę pół kilometra dalej i ogrodzić murem…
albo wysłać zwierzynę leśną na kurs prawa jazdy. mam wrażenie, że łosie byłyby lepsze od połowy ludzi…
Łosiu po kropce piszemy z wielkiej litery , czy wielką literą? Od połowy to znaczy od pasa w górę?
Kierowca jednak trochę mało myślący, pora roku sprzyja zwierzętom na drogach, w dodatku po zmroku i w obrębie lasu. Mimo wszystko decyduje się na wyprzedzanie… bo ten z przodu jedzie wolniej niż dopuszczalna. Jadąc po zmroku przez las to nic nadzwyczajnego. Kierowca wyprzedzany nie byłby tak zaskoczony łosiem zdecydowanie.
„wolniej niz dopuszczalna” czyli maksymalna dopuszczalna, wiec aby jechac prawidłowo to nalezy jechać własnie ponizej maksymalnej bo to co na znakach to MAKSIMUM nie minimum jak wielu kierowców to traktuje.
Odstęp od poprzedzającego (wyprzedzanego) pojazdu też dostosowany do warunków. Gdyby samochód wyprzedzany zahamował gwałtownie z powodu np. łosia na drodze, to „łoś” wyprzedzający też za najechanie obwiniałby łosia.
Bo to był łoś LGBT+wifi sterowny przez sieć 5g !!!
Trzeba zapytać czytelnika ile jechał.Większość furmanów w PL jeździ nocą jakby to był środek dnia i znakomita widoczność czyli 100-110.
Podczas deszczu to samo , o skutkach czytalismy przez ostanie dwa dni.
po co masz pytać czytelnika, jak w przedniej szybie odbija się Yanosik na telefonie z aktualną prędkością…
Gość wyprzedzał dość ryzykownie. Już nie chodzi o łosia ale o sam fakt że manewr wyprzedzania był wykonany tuż przed nadjeżdżającym autem z na przeciwka. W takich warunkach pogodowych facet dużo ryzykował zdrowiem swoim i tych co jechali z na przeciwka. Mógł trochę bardziej przytomnie myśleć za kierownicą jak w przypadku tego kierowcy srebrnego auta z przodu.