Strażak przez lata ratował innych. Dziś sam potrzebuje pomocy
09:00 02-05-2026 | Autor: redakcja
Wojtek przez lata był człowiekiem, na którego można było liczyć w najtrudniejszych chwilach. Jako strażak i komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w Honiatyczach w powiecie hrubieszowskim pomagał innym, reagował w sytuacjach zagrożenia i wspierał lokalną społeczność. Dziś sam znalazł się w dramatycznej sytuacji i potrzebuje wsparcia.
— Jeszcze niedawno to on niósł pomoc innym jako kolega, sąsiad, strażak i komendant. Dziś sam znalazł się w sytuacji, w której potrzebuje ratunku – pisze organizator zbiórki Piotr Kowalczuk.
U Wojtka zdiagnozowano nowotwór pęcherza moczowego w zaawansowanym III stadium. Choroba postępuje, a leczenie musi być prowadzone natychmiastowo i intensywnie. Obecnie mężczyzna przechodzi trzecią sesję chemioterapii indukcyjnej, która jest dla niego ogromnym obciążeniem fizycznym i psychicznym.
Największą siłą w walce z chorobą są dla niego dzieci. Wojtek jest ojcem sześciorga dzieci, które czekają na jego powrót do domu i potrzebują jego obecności, wsparcia oraz miłości.
— To najcenniejsze powody, dla których każdego dnia podejmuje walkę z chorobą. Dzieci, które potrzebują taty, które chcą jego obecności, wsparcia, miłości – czytamy w opisie zbiórki.
Po kolejnych etapach leczenia Wojtek wraca do domu, który nie zapewnia odpowiednich warunków do rekonwalescencji. Rodzina potrzebuje środków nie tylko na dalsze leczenie, ale także na poprawę codziennych warunków życia. Celem zbiórki jest 80 tys. zł. Pieniądze mają pomóc w pokryciu kosztów leczenia, codziennych wydatków oraz stworzeniu bezpieczniejszego miejsca dla Wojtka i jego dzieci.
W ciągu 10 dni udało się zebrać już 34 tys. zł od 285 darczyńców. To dowód, że wiele osób pamięta o tym, jak przez lata Wojtek pomagał innym.
— Nie pozwólmy, by jego historia zakończyła się w ten sposób. Pomóżmy mu wrócić do zdrowia. Do domu. Do dzieci. Do życia! – apelują organizatorzy Piotrek i Tomek.
Historia Wojtka pokazuje, że osoby, które przez lata niosły pomoc innym, same także mogą znaleźć się w sytuacji wymagającej wsparcia. Dziś były strażak i komendant OSP walczy nie tylko z ciężką chorobą, ale również o powrót do rodziny, która każdego dnia czeka na tatę.
Trzymaj się chłopie. Dasz radę !!
A propos pomocy:
Na parkingu przy Biedronce na Morwowej usłyszałem: „Kerowniku, daj pan 2 złote, od czech dni, żem nie jadł”.
Odpowiedziałem: „Ja też lubię piwo”. Uśmiech „głodnego” był bezcenny.
Szedł biedaczysko boso od „czech” to trza mu było postawić piwo Žetecky.
Tu może jakiś influencer uruchomi swoje zasięgi do zebrania adekwatnej kwoty dla Pana Wojtka.
Bardzo łzawa historia, ale pójdźmy do Szpitala, rozejrzyjmy się po chorych, czy tylko panu Wojtkowi marzy się powrót do domu, do dzieci, do rodziny, albo do życia w godniejszych warunkach ?
Każdemu należałoby pomóc.
Jeden w chorobie traci nadzieję, drugi szuka pomocy gdzie tylko się da i ta determinacja, fakt że ma na wychowaniu dzieci oraz pomoc ludzi dobrej woli daje mu nadzieję i szansę na wyleczenie.
Strażak przez lata ratował innych. Dziś sam potrzebuje pomocy – odwróćmy sytuację.
Niech teraz przez lata pomogą owi „inni”, których ratował.
Ohydny wpis.
Jeśli się pomaga to powinno to być z potrzeby serca, a nie w oczekiwaniu na rewanż. Masz podejście transakcyjne.
… jakbym miał takie serce, żeby każdemu kto potrzebuje dałbym po 1 złotówce, to sam z głodu bym wykorkował i spał pod mostem jak niejeden bezdomny.
Dobro wraca, znalazłaby się niejedna osoba, która nie pozwoliłaby ci zginąć.
Tak dla kolegi zapytam, jakie przepisy regulują powrót dobra?, bo jakoś z historii świata nie jestem w stanie tego wytłumaczyć koledze.