09/06/2026
690 680 960

Sprawdzili lubelskie lokale z kebabem oraz kuchnią chińską i włoską. Tylko w dwóch nie było zastrzeżeń

Ser sałatkowy zamiast fety, mięso wołowo – indycze w kebabie z baraniny, brak składu w gotowych produktach czy też przeterminowane produkty. To główne grzechy lokali serwujących m.in. potrawy kuchni chińskiej czy tureckiej. W 11 na 13 skontrolowanych obiektów inspektorzy stwierdzili nieprawidłowości.

Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Lublinie skontrolował w pierwszym kwartale tego roku 13 lokali oferujących potrawy kuchni włoskiej, chińskiej lub tureckiej. Wszystkie kontrole były niezapowiedziane i odbywały się na zasadzie zakupu kontrolowanego.

Miało to na celu sprawdzenie prawidłowości wyliczenia i pobierania należności za serwowane produkty. Dodatkowo sprawdzana była waga podawanych potraw, czy odpowiadała ona zadeklarowanej w ofercie. Mierzono również pojemność napojów alkoholowych, jakie otrzymywali klienci. Wyniki nie napawają optymizmem, gdyż nieprawidłowości zostały stwierdzone w 11 placówkach. Oznacza to nic innego, że tylko w dwóch sprawdzanych lokalach klienci otrzymywali dokładnie takie porcje, jakie zamawiali i nie byli oszukiwani na produktach.

Jeżeli chodzi o zgodność podawanych dań ze złożonym zamówieniem oraz ofertą w kartach menu, to w czterech lokalach podmieniane były produkty, z których wykonywano potrawy. Przede wszystkim zamieniany był droższy ser feta, na tańsze zamienniki. W jednej z restauracji był to ser sałatkowo – kanapkowy „Fettiva”, w kolejnych dwóch lokalach używano biedronkowego produktu „Tolonis”. Częstym problemem było również podawanie dań z innego mięsa, niż deklarowano w karcie.

W daniu doner wołowy użyto mięsa wołowo – baraniego, w kebabie baranim były tylko składniki wołowo – indycze zaś w kebabie wołowo – baranim skład mięsa prezentował się następująco: mięso wołowe mielone, mięso indycze mielone, łój wołowy, mięso z kurczaka oddzielone mechanicznie i płaty mięsa wołowego. Baraniny nie było nawet grama. Ponieważ deklaracje przedsiębiorców w cennikach i kartach menu wprowadzały konsumentów w błąd, a wyniki kontroli świadczą o zafałszowaniu produktów, inspektorzy wszczęli wobec właścicieli lokali postępowania administracyjne mające na celu wymierzenie kar pieniężnych.

Sprawdzana była również jakość surowców, półproduktów, potraw i napojów. Łącznie zbadano 51 partii towarów używanych do produkcji potraw, głównie były to owoce i warzywa oraz 39 partii wyrobów kulinarnych. W tym przypadku inspektorzy nie mieli zastrzeżeń ani do wyglądu zewnętrznego, świeżości jak też zapachu. Również tłuszcz używany do smażenia frytek i innych wyrobów kulinarnych był dobrej jakości. Nie stwierdzono również przypadków, aby dania deklarowane jako powstające z produktów świeżych, przygotowywano z mrożonek.

Po badaniach laboratoryjnych zakwestionowany został jedynie ketchup, który w dwóch lokalach był niewłaściwej jakości. Dodatkowo w siedmiu placówkach brakowało określenia gramatur porcji bądź innych danych odpowiadających ilościom nominalnym. Jednak przedsiębiorcy jeszcze w trakcie kontroli uzupełnili brakujące informacje.

Jeżeli chodzi o prawidłowość oznakowania artykułów spożywczych używanych do przygotowywania potraw, badaniem objęto łącznie 406 partii produktów. O ile co do artykułów żywnościowych paczkowanych oraz środków spożywczych występujących luzem nie było zastrzeżeń, to w sześciu kontrolowanych placówkach zakwestionowano 240 partii gotowych wyrobów kulinarnych. Problemem był brak wykazu składników lub też wykaz ten był niepełny oraz brakowało informacji o składnikach alergennych.

Na dwóch przedsiębiorców zostały za to nałożone kary finansowe w kwotach ponad 550 i 850 złotych, wobec trzech kolejnych wszczęto postępowania administracyjne. Inspektorzy nie mieli za to uwag do stanu sanitarnego pomieszczeń i urządzeń przeznaczonych do magazynowania i przygotowywania posiłków oraz zachowania segregacji asortymentowej surowców używanych do produkcji wyrobów kulinarnych.

W trzech lokalach znaleziono za to przeterminowane produkty. W jednej z restauracji był to sos do hamburgerów, barszcz czerwony, ser „Grana Padano”, kasza jęczmienna i cztery rodzaje boczku wędzonego, w kolejnej dwa rodzaje sera „Favita”, morele suszone i posypka kakaowa zaś w kawiarni – restauracji boczek wędzony, chleb tostowy, kasza jęczmienna, papryka wędzona oraz kasza jaglana.

Inspektorzy w czterech kontrolowanych lokalach sprawdzili również pojemność serwowanych napojów alkoholowych. Okazało się, że w trzech z nich barmanki podawały mniejsze porcje, niż zadeklarowane było to w karcie: whisky było mniej o 35 ml, brandy o 28 ml a kolejnej whisky o 5 ml. W pierwszych dwóch przypadkach skierowane zostały wnioski do sądu o ukaranie kobiet. W trzecim odstąpiono od ukarania z uwagi na znikomą szkodliwość społeczną popełnionego czynu, gdyż wykazany brak dotyczył łącznie czterech porcji alkoholu.

Kolejnymi sprawami, które zainteresowały inspektorów, było używanie wag nie mających legalizacji. W dwóch przypadkach były to wagi typu domowego. Nie stwierdzono z kolei przypadków, aby przy obrocie i sprzedaży artykułów żywnościowych pracowały osoby, bez książeczki zdrowia z aktualnymi wpisami z badań lekarskich do celów sanitarno – epidemiologicznych.

Ostatecznie kontrole te skutkowały wydaniem dwóch decyzji administracyjnych oraz wszczęciem pięciu postępowań administracyjnych. Pięć osób ukarano grzywnami w formie mandatów karnych oraz skierowano do sądu dwa wnioski o ukaranie.

(fot. pixabay – zdjęcie ilustracyjne)

50 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Ot cała polska mentalność tzw. januszy biznesu. Jak tu kogoś okraść – motto nr 1 większości tego typu „działalności”

    • Ocena: 0

      Proszę o listę lokali w których występują nieprawidłowości, to szybko się zastanowią co źle robią. Co mi z tego że byli lista lokali proszę.

      • Lista stacji benzynowych była, a lokali gastronomicznych ? Trzeba przed kupnem poprosić o dokument z ostatniej wizyty inspektorów, albo nie jeść w takich gównach tureckich, chińskich czy azjatyckich.

      • Tam gdzie niema rekomendacji Madzi Gesler nawet nie patrze.

  2. I teeraz brakuje mi takiej listy jak jest przy badaniu jakości paliw. Byłby wykaz placówek, z nazwy i adresem oraz wykaz uchybień i oszustw i klient by już wiedział gdzie więcej nie pójdzie. To byłaby największa kara dla takiego przedsiębiorcy, a nie mandat 500 złotych.

  3. No i wszytko super tylko dlaczego nie mogę poznać lokali w których byly przeprowadzone kontrole? Przecież to kontrole są robione dla klientów i ich dobra.

  4. Podać nazwy lokali, przynajmniej tam, gdzie zamiast baraniny serwowano min łój!!!

  5. No i co z tego, dopoki nie wiadomo co to za knajpy wala w bambuko to zadna kara ich nie spotka oprocz smiesznych mandatow. A tak wiadomo byloby przynajmniej ktore omijac a to z kolei odbiloby sie na zarobku tych”przedsiebiorcow” pozal sie Boze.

  6. Inna instytucja powinna jeszcze sprawdzić czy wydawane są paragony, bo w niektórych to jeszcze nigdy nie widziałem.

  7. no dobra… a lista tych lokali ?

  8. Ocena: 0

    Dawać nazwy lokali tego śmieciowego jedzenia, chyba że chcecie aby ktoś się otruł

  9. Bez sensu takie artykuły, w których brak informacji o lokalach z nieprawidłowościami. Wiemy, że jest źle, ale nie wiemy gdzie.

  10. Ocena: 0

    Współczuję inspektorom, po skontrolowaniu pojemności tylu porcji alkoholu, pod koniec dnia musieli być już nieźle zmęczeni pracą. 😉