06/06/2026
690 680 960

Skarżą się na hałas w rejonie lotniska. Port Lotniczy Lublin uspokaja: – Poziom hałasu jest w normie

Mieszkańcy posesji sąsiadujących z lubelskim lotniskiem napisali do nas list, w którym opisują problem uciążliwego dla nich hałasu. Jak piszą wszystko przez startujące, lądujące i latające nad domami samoloty.

Mieszkańcy Świdnika Drugiego skarżą się na hałas powodowany przez latające nad ich domami samoloty. W tej sprawie otrzymaliśmy list, w który opisują ten problem i jednocześnie poruszają zagadnienie odszkodowań dla mieszkańców, w przypadku gdyby normy hałasu zostały przekroczone.

Piszę w sprawie, która dla nielicznych jest może dobrodziejstwem, ale z całą pewnością dla wielu przekleństwem. Chodzi o lubelski port lotniczy i nieustanny hałas, jaki czynią startujące, lądujące i latające głównie nad domami miejscowości Świdnik Duży Drugi samoloty szkoleniowe np. z aeroklubu Dęblin, PWSZ w Chełmie oraz prywatne samoloty szkolące przyszłych pilotów.

Bo jednak jest przekleństwem konieczność wysłuchiwania ciągłego warkotu samolotów 24h na dobę 7 dni w tygodniu. Być może są tacy, którzy uważają, że notoryczny jazgot i warkot silników, świdrujący mózg do jego głębi, jest formą relaksacji, ale ja osobiście jestem zdania przeciwnego. Po dniach spędzonych na nasłuchiwaniu, czy znowu nadlatują, czy będzie to tylko przelot, czy latanie w kółko albo akrobacje, po pełnym dniu wypełnionym irytującym warkotem człowiek jest psychicznie jednak wykończony. A to niejedyny hałas nam towarzyszący, ale ten jednak uważam za zupełnie zbędny.

Do tego świadomość, że piloci celowo latają nad domami, aby irytować mieszkańców. Bo doskonale wiedzą z licznych sygnałów, że nie wszystkim ich latanie odpowiada. I jest to ewidentnie granie wszystkim na nosie, jakby zapytanie: a co nam zrobicie? Cóż, piloci na wszystkich i wszystko patrzą z wysoka…

Pragnę również nadmienić iż jesteśmy ludźmi mieszkającymi tutaj od kilku pokoleń i zarzuty, że wiedzieliśmy gdzie kupujemy działki i się budujemy są bezpodstawne. Tak na marginesie, kiedy miał powstać port lotniczy ówczesne władze województwa zapewniały mieszkańców miejscowości Świdnik Duży Drugi na zebraniach specjalnie organizowanych w tym celu, że lotnisko nie będzie dla nas uciążliwe pod względem hałasu, a jeżeli okazałoby się inaczej to mieszkańcom zostaną wypłacone odszkodowania.

Hałas jest i to nie do zniesienia, a odszkodowań jak nie było tak niema, brak nawet pomiaru hałasu w miejscowości Świdnik Duży Drugi, która częściowo została wchłonięta przez port lotniczy, lotnisko bada tylko na pasie startowym, w czasie tych pomiarów ruch szkoleniowy w porcie lotniczym Lublin zamiera.

Odnoszę wrażenie, że port lotniczy powstał w 2012 roku głównie na ich potrzeby bo samolotów rejsowych jest jak na lekarstwo i o dziwo są mniej uciążliwe niż nowi władcy naszej miejscowości. Wysokości przelotowe nad domami to 30 m i nie jest to odosobniony przypadek.

Pozdrawiam
Oszukani mieszkańcy

O sprawę hałasu zapytaliśmy rzecznika prasowego Portu Lotniczego Lublin SA Piotra Jankowskiego.

– Jeszcze przed uruchomieniem lotniska zostały zainstalowane i od 1 lipca 2012 roku eksploatowane są dwa stacjonarne urządzenia do ciągłego pomiaru hałasu. Zostały one zainstalowane w w Świdniku oraz w miejscowości Janowice (gm. Mełgiew). Wyniki pomiarów, wykonywanych na stacjonarnych urządzeniach, rejestrowane są co kilka sekund, a następnie zestawiane i opisywane w comiesięcznych raportach. Do prowadzenia tych czynności, decyzją środowiskową, zobowiązany został Port Lotniczy Lublin przez okres jego eksploatacji czyli praktycznie przez cały okres funkcjonowania lotniska – informuje rzecznik lotniska.

Co więcej Port Lotniczy Lublin został zobowiązany do opracowywania – w ramach tzw. analizy porealizacyjnej – oceny poziomu hałasu dla trzech etapów czasowych. W roku 2014 i 2015 po wykonaniu oceny okazało się, że wyniki są pozytywne, a za obecny rok będą znane do 31 marca 2017 r.

– Zgodnie z zapisem w decyzji środowiskowej, badania będą nadal zapisywane, a analizy robione co 5 lat w 13 punktach. Dotychczas nie stwierdzono ani jednego przypadku przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu, ani dla pory dnia (granica 60 dB), ani dla pory nocnej (50 dB). Co więcej, odnotowane parametry są znacznie poniżej dopuszczalnych norm. Aktualny ruch samolotowy oraz zakładany wzrost ilości połączeń pozwala na stwierdzenie, że w najbliższych latach poziom hałasu będzie utrzymany w granicach dopuszczalnych norm. W ciągu 4-letniej działalności lotniska były przypadki pytań mieszkańców o to, czy uciążliwość nie została wykazana – każdy z zainteresowanych otrzymał możliwość zapoznania się z wynikami pomiarów. O tej stałej formie monitorowania hałasu informowaliśmy też m.in. wójta gminy Wólka – na terenie tej gminy leży Świdnik Drugi Duży – wyjaśnia Piotr Jankowski.

2016-09-22 12:39:15
(fot. lublin112.pl)

49 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Koło lotniska źle
    W mieście też źle bo hałas z ulicy a w wakacje zawsze któryś sąsiad robi remont i duże korki
    Na wsi czasem smierdzi bo sąsiad wywozi gnój na pole, w czasie robienia grilla to drugi sąsiad wypompowuje szambo
    Pod lasem lipa bo kleszcze i dziki
    Pod miastem za duży hałas z obwodnicy

    Zawsze wszytko wszystkim przeszkadza, mi przeszkadzała stara to się rozwiodlem a do reszty można się przyzwyczaić.

    Ludziki ze swidnika po prostu chcą wyrwać trochę $$
    Pozdro

    • no właśnie brakuje w tekscie ile tego odszkodowania chcą ?
      bo to chyba o to chodzi ?

      chciałem przy okazji zgłosić że nad czechowem regularnie „warczy” helikopter ratunkowy oraz wyją karetki, również ratunkowe, a nad czubami i felinem startujące i lądujące samoloty.

    • Trafnie!

  2. bo piloci nie mają co robić tylko specjalnie latać nad domami i wkurzać mieszkańców ^^

  3. Ocena: 0

    Chcieli lotnisko a tera placzo

  4. Ocena: 0

    Nie martwcie się teraz
    gorzej będzie za kilka lat jak samoloty będą większe i będą startowały i lądowały częściej niż teraz
    kilka x częściej, jednym słowem będzie OK-ęcie.

  5. Skarżą się „jednocześnie poruszają zagadnienie odszkodowań”. To nie chcą zmniejszenia natężenia, ekranów, tylko gotówki?

  6. Do Pana rzecznika portu lotniczego:
    Dane danymi, ale może faktycznie sprawdzić jak ci piloci małych samolotów latają. Bo jak rozumiem, mieszkańcy nie zgłaszają problemu z samolotami rejsowymi, tylko z tymi mniejszymi. Wiadomo, że ludzie czasem lubią się popisywać, więc może i niektórzy piloci przeginają.
    Po ludzku podejść, zbadać sytuację, a nie tylko cyferki.

    • Ocena: 0

      Panowie piloci latają dokładnie tak jak zaleci im Kontrola Obszaru i Kontrola Podejścia.
      Latanie Free Air to tylko w USA i też nie w przestrzeni powietrznej lotniska.
      Ja rozumiem że okoliczni mieszkańcy chcieli by przyjąć nieco wsparcia od lotniska… (kto by nie chciał 😉
      ale w przestrzeni powietrznej lotniska komunikacyjnego nie ma żadnej (!) dowolności latania.

      Dla jasności jest to obszar na poniższej mapie obramowany na niebiesko.
      http://www.pl-vacc.org.pl/files/maps/ead/EP_ENR_6_2-3.pdf

      • A to jeszcze dopytam, bo widzę, że osoba znająca się na rzeczy mi odpowiedziała:
        czy taki pilot, znający dozwoloną dla siebie przestrzeń powietrzną czy też korytarz powietrzny może w tej przestrzeni dokonywać różne dowolne „akrobacje”?
        Będąc w sierpniu nad jeziorem Firlej pilot samolotu (chyba odrzutowego) nurkował nad samo jezioro, następnie wzbijał się w niebo, i tak chyba z dziesięć razy. Oczywiście wszystko ku uciesze urlopowiczów, bo widok był piękny i huk silników cudowny, całe jezioro podziwiało te akrobacje 🙂 .
        Ale właśnie czy jest taka dowolność manewrów w określonej dla siebie przestrzeni lotu?
        Bo głównie o to mi chodziło w poprzednim komentarzu.
        Czy też to jest może trochę tak, że np. samochodem driftów na ulicy nie można robić, ale jak czasem ktoś zrobi taki drift na rondzie to i popatrzeć fajnie 🙂 i póki nie ma policji to w sumie nic się złego nie stało.

        • Nie ma takiej dowolności. Podstawą jest plan lotu, który składa się przed lotem. Tam jest określona wysokość, prędkość, kierunek, punkty na trasie. Jeśli pilot wykonywał manewry jak opisane powyżej, to prawdopodobnie miał zarezerwowaną strefę na ćwiczenie tego typu akrobacji. Podczas rezerwowania strefy (obszaru) podaje się szczegółowo ćwiczenia, jakie będą wykonywane, na jakiej wysokości, prędkości itp. Ponadto taka strefa jest zastrzeżona dla wykonującego zadanie i nikt nie powinien wlatywać w ten obszar. Rozpoczęcie i zakończenie ćwiczenia zwykle zgłasza się przez radio, aby kontrola ruchu mogła na bieżąco informować innych pilotów o takich ćwiczeniach w tym rejonie. A zupełnie inną bajką są wojskowe strefy.

  7. Jak nie było lotniska chcieli,jak mają nie chcą,a to nie gra planszowa.

  8. Główny problem to świdnicki aeroklub i treningi akrobacji lotniczych. Z pasażerskimi samolotami nie ma problemu.

    • Ocena: 0

      A ile tych treningów jest w ciągu roku? 20 dni? To już nie te czasy, że Aeroklub był siłą, a piloci trenowali codziennie.

    • o czym ty piszesz ?
      treningi akrobacji lotniczych odbywają się w okolicach Świdnika od kilkudziesięciu lat.

    • Trening przed mistrzostwami świata w akrobacji trwał tydzien. Poza tym okresem nikt nie latał akrobacji. Kłamcy

    • Hahaha… Konający aeroklub, który na nic nie ma pieniędzy, a zwłaszcza na latanie, jest problemem w Świdniku… Dobre!

  9. Też mieszkam w pobliżu, ale po drugiej stronie pasa. Mi i znajomym to nie przeszkadza. Rejsowe samoloty są naprawdę rzadko a ich odgłos trwa przez kilkanaście sekund i cisza. Tamtym przeszkadza nie sam port lotniczy a lotnisko trawiaste gdzie na okrągło latają małe „bzykacze” i krążą po okolicy dla rajdy i nauki, albo śmigłowce sprawdzające swoje możliwości po ich zbudowaniu i szkolące też nowych pilotów niestety często również późno w nocy.

  10. Ocena: 0

    hahaha, to się w porę obudzili… lepiej późno, niż wcale, powiedział żyd spóźniając się dwie minuty na pociąg… 😀