04/06/2026
690 680 960

Rowerzyści wjeżdżają pod samochody sądząc, że mają pierwszeństwo. Potrącenie w Świdniku

Rowerzysta wymusił pierwszeństwo przejazdu i został potrącony przez auto. Niestety tego typu sytuacje są codziennością na naszych drogach. Część cyklistów uważa bowiem, że skoro piesi mają pierwszeństwo, to oni również. Nic bardziej mylnego.

41 komentarzy

  1. twórca tego artykułu – rowerzysta dopiero kiedy znajdzie się na jezdni zyskuje pierwszeństwo Nobla powinien dostać …

  2. Ocena: -2

    Szanowna redakcjo.
    Chciałbym dowiedzieć się, jaki przepis nakazuje rowerzyście zatrzymanie się przed wjazdem na przejazd dla rowerów.

    • Ocena: 10

      Nie chodzi o to, że jest przepis nakazujący zatrzymanie się. Chodzi, iż rowerzysta musi ustąpić pierwszeństwa. Tym, samym jak dojeżdża do przejazdu dla jednośladów, a ulicą jadą auta, no to „powinien się zatrzymać i poczekać, aż będzie mógł bezpiecznie wjechać na jezdnię”.

      Pozdrawiamy

      • Ocena: -4

        To poproszę o przepis nakazujący ustąpienie pierwszeństwa przez rowerzystę.

        • Ocena: 5

          Przepisem nakazującym rowerzyście ustąpienie pierwszeństwa jest przede wszystkim art. 17 ust. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym, jeżeli rowerzysta włącza się do ruchu. Zgodnie z tym przepisem kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu. Istotny jest również art. 17 ust. 1 pkt 3a, który mówi o wjeżdżaniu na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów albo drogi dla pieszych i rowerów. Jednocześnie przepis zawiera wyjątek dla wjazdu na przejazd dla rowerów lub pas ruchu dla rowerów. To oznacza, że sam wjazd na przejazd dla rowerów nie zawsze jest klasycznym „włączaniem się do ruchu”.
          Nie zmienia to jednak podstawowej zasady: rowerzysta nie ma automatycznego pierwszeństwa „przed przejazdem” w każdej sytuacji. Art. 27 ust. 1 nakłada na kierującego pojazdem obowiązek ustąpienia pierwszeństwa rowerzyście znajdującemu się na przejeździe dla rowerów. Natomiast art. 27 ust. 1a dotyczy sytuacji, gdy kierujący skręca w drogę poprzeczną i ma obowiązek ustąpić rowerzyście jadącemu na wprost m.in. po drodze dla rowerów albo pasie ruchu dla rowerów. Nie ma jednego przepisu, który mówi, że rowerzysta zawsze i bezwzględnie ma ustąpić pierwszeństwa przed każdym przejazdem dla rowerów. Są natomiast przepisy, które w określonych sytuacjach nakazują mu ustąpić, zwłaszcza przy włączaniu się do ruchu, oraz przepisy, które nie dają mu pierwszeństwa przed samym wjazdem na przejazd w każdej konfiguracji drogowej. Rowerzysta znajdujący się na przejeździe korzysta z ochrony wynikającej z przepisów, ale rowerzysta dopiero dojeżdżający do przejazdu nie może zakładać, że wolno mu wjechać bez oceny sytuacji i bez zachowania ostrożności. Prawo nie zwalnia go z odpowiedzialności za sposób jazdy.

      • Ocena: -5

        Bardzo fajnie, że odpowiedzieliście konkretnie na konkretne pytanie. Nie jednym słowem, lecz nawet z rozwinięciem, czy uzasadnieniem. Szkoda, że jakoś poniższe przez gardło Wam przejść nie może:
        1. Pierwszeństwo na PdR ma rowerzysta. Z tym wyjątkiem, że nie może wjechać bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd.
        2. Samochodzista „powinien się zatrzymać i poczekać, aż rowerzysta opuści przejazd, gdy rowerzysta w prawidłowy sposób przejeżdża PdR.”

  3. Ocena: -3

    Z tekstu wynika, że rowerzysta został potrącony na przejeździe dla rowerów. Jeśli był już na przejeździe, to miał pierwszeństwo!

  4. Ocena: -7

    Tu lublin112 to widać od razu, że to konfederacki odłam. Wam to chyba tez ciężko jechać z bezpiecxnym odstepem albo tolerowac ogranicze ia prędkości i nie jezdzenia po chodnikach albo pieszych na pasach. Trzeba sie jeszcze przypierdzielić do rowerzystów.
    Jaki to problem dla kieroecy rozejrzec sie na pasach.
    Dziecku tez nie darujecie?
    Kurdena mozenten kuczi do wasz ziomek. Bo tal zalatuje smrodkiem mentalności ludzi-samochodów, że hej.
    Mediaworkeryzm i dziennikarstwo wysokich lotów

    • Ocena: 7

      Prosimy zejść z poziomu politycznych urojeń na poziom przepisów i faktów. Bezpieczeństwo na drodze nie ma barw partyjnych, tylko bardzo konkretne zasady: kierowca ma obowiązek zachować szczególną ostrożność przed przejściem, pieszy ma obowiązek upewnić się, że wejście na jezdnię nie stworzy zagrożenia, a rowerzysta również nie jest zwolniony z odpowiedzialności tylko dlatego, że nie jedzie samochodem.

      Największym problemem w takich dyskusjach jest właśnie takie myślenie: „nasi” mają zawsze rację, a „tamci” są winni. To jest prosta droga do tragedii. Przepisy nie działają wybiórczo. Nie ma świętych krów ani za kierownicą, ani na rowerze, ani na przejściu dla pieszych.

      Dziecka nikt tu nie atakuje. Wręcz przeciwnie – jeżeli mówimy o dziecku, to tym bardziej trzeba mówić o odpowiedzialności dorosłych, edukacji, nadzorze i realnym bezpieczeństwie, a nie robić z tematu emocjonalną pałkę do okładania innych. Dziecko trzeba chronić, a nie wykorzystywać jako argument do usprawiedliwiania każdego zachowania.

      A teksty o „konfederackim odłamie”, „mediaworkeryzmie” i „ludziach-samochodach” są tylko próbą zakrzyczenia meritum. Można nie lubić kierowców, można nie lubić rowerzystów, można mieć swoje polityczne obsesje, ale na drodze wszyscy odpowiadają za bezpieczeństwo. I właśnie o tym jest dyskusja, nie o pańskich fantazjach politycznych.

      • To jest klasyka wśród tzw. aktywistów miejskich. Winny jest zawsze kierowca, a obowiązujący stan prawny, ich nie interesuje. Problem z tymi ludźmi polega na tym, że ich nie interesuje rzeczywistość, bo oni żyją w swoim wymyślonym, idealnym świecie. Jak im pokazać konkretny paragraf, to zawsze używają argumentu „co ci szkodzi zwolnić, albo się rozejrzeć?”.

  5. Ocena: -9

    Jeżeli samochodzista zjeżdżał z ronda to znaczy, że skręcał w drogę poprzeczną.

  6. Ocena: -9

    Oby policjanci i samochodziści byli tacy skrupulatni we wszystkich przepisach, a nie tylko w nakazach i zakazach dotyczących pieszych oraz rowerzystów.
    Skoro potrącenie miało miejsce na jezdni z dwoma pasami ruchu, to może warto by przypomnieć o zakazie omijania oraz wyprzedania na PdP/PdR. Bo bardzo prawdopodobne, że to potrącenie było skutkiem złamania takiego zakazu.

  7. Ocena: -9

    Gdyby drogami dla rowerów jeździły wywrotki, to samochodziści bardzo szybko nauczyliby się zauważać rowerzystów i im ustępować.

  8. Pilno mi do Abramowic
    Ocena: -10

    Zrobić prawo jak w Chinach, że kierowca ponosi koszty leczenia potrąconego, chyba że potrącony nie przeżył, to wtedy nic nie płaci.

  9. Ocena: -14

    Czy w momencie potrącenia rowerzysta znajdował się na chodniku czy na jezdni? Bo jeżeli na jezdni, to zgodnie z prawem miał już pierwszeństwo. cnd. Szkoda że prawo stanowią idioci.

    • Ocena: 18

      No nie do końca, ponieważ jest również taki przepis jak wymuszenie pierwszeństwa przejazdu. Jeżeli liczysz że oby tylko hyc dotknąć kołem/stopą asfaltu i już z automatu zyskujesz pierwszeństwo to niestety się mylisz. Jeśli zrobisz tak tuż przed samochodem, że kierowca nawet nie ma czasu na reakcję, to znaczy że wymusiłeś mu pierwszeństwo.

      • Ocena: -4

        Czy ktoś zwrócił uwagę na to, że zdarzenie miało miejsce na PdR + PdP z Agatką. Gdyby po PdP jechało 9-letnie dziecko rowerem to wszelkie spekulacje, czy „9-letni rowerzysta” miał czy nie miał pierwszeństwa przestały by mieć znaczenie. Chyba nie muszę rozwijać dlaczego.
        I teraz kolejne pytanie. 9-latka na rowerze potrącić nie można, natomiast 11-latka jadącego rowerem 2 metry obok można zgodnie z przepisami rozjechać? I to dlatego, bo wjechał na PdR sekundę za późno?

        • Ocena: 0

          Mediaworlerow z lunlin112 takie sprawy nie interesują. Oni mają swoją tezę

        • 9latek nie może się sam poruszać na rowerze po drodze publicznej.
          9latek na rowerze pod opieką osoby dorosłej jest traktowany jak pieszy więc nawet zbliżając się do przejścia dla pieszych ma pierwszeństwo. Co oznacza, że potrącając go na PdP rzeczywiście, jak piszesz, byłby wielki dym.

      • Ocena: -7

        Z pewnością doszło tutaj do wymuszenia pierwszeństwa. Tylko, że twoje sugerowanie, że rowerzysta dotknął przejazdu kołem tuż przed pojazdem nie jest niczym poparte.

Dodaj komentarz