05/06/2026
690 680 960

Rolnicy protestują przez przetwórnią owoców i warzyw. „Zadłużony zakład chcą ratować naszymi pieniędzmi” (zdjęcia)

Rolnicy od miesięcy czekają na należne im pieniądze za dostarczone owoce i warzywa. Niedawno dowiedzieli się, że otrzymają tylko połowę, do tego w ratach. Postanowili więc zaprotestować wskazując, iż restrukturyzacja zamiast działać w interesie wierzycieli, obejmuje tylko interes spółki.

W poniedziałek, przez zakładami Kampol-Fruit w Rykach odbyła się pikieta rolników, którzy nie otrzymali zapłaty za dostarczone tam owoce i warzywa. Wzięło w niej udział kilkadziesiąt osób. Jak wskazywali uczestnicy, zebrali się tu, aby zaprotestować przeciwko „złodziejskiemu układowi”, który chce ich pozbawić połowy należnych im środków.

Chodzi o trwający proces restrukturyzacji zadłużonej firmy, którego warunki, zdaniem rolników, są nie do przyjęcia. Wierzycieli podzielono bowiem na grupy. W pierwszej z nich znalazły się m.in. banki, ZUS i Urząd Skarbowy, które to otrzymają wszystkie należne im środki. Natomiast dla rolników i poddostawców, którym firma zalega nawet po kilkaset tysięcy złotych, przewidziano spłatę jedynie połowy należności. Do tego pieniądze mają oni otrzymać nawet w 30 nieoprocentowanych ratach.

Protestujący rolnicy wskazują wprost, że zadłużoną firmę postanowiono ratować ich kosztem, okradając ich z pieniędzy. Owoce i warzywa, jakie dostarczyli do zakładu, są plonem całorocznej pracy. Nie dość, że od lat oferowane ceny są na granicy opłacalności, to teraz jeszcze muszą czekać na swoje pieniądze, których połowy chce się ich pozbawić. Do tego spłata tych 50 proc. przez okres 3 lat w rzeczywistości oznacza, że tak naprawdę przy obecnej inflacji, zaproponowano im ok. 20 proc. należnych im środków.

Pikieta przez ryckim zakładem Kampol-Fruit przebiegała w spokojnej atmosferze. Rolnicy podkreślają, że chcą jedynie odzyskać swoje ciężko zarobione pieniądze, nic więcej. Rozwiesili na ogrodzeniu banery, chcieli też porozmawiać na temat warunków restrukturyzacji, która odbywać się ma ich kosztem. Zakład jednak został przed nimi zamknięty. Dlatego też postanowili, że protest będzie kontynuowany, jednak w znacznie poważniejszej formie.

Chłodnia w Rykach przez 45 lat należała do Hortexu. Kiedy ten został sprzedany brytyjskiemu funduszowi inwestycyjnemu Mid Europa Partners, obiekt przy ul. Przemysłowej wystawiono na sprzedaż. Wywołało to zarówno zaskoczenie pracowników, gdyż przedsiębiorstwo nie przynosiło strat, jak też obawy o ich dalszy los. Chłodnia zatrudniała bowiem ponad 200 osób, z czego część związana z nią była od początku zawodowej kariery. W 2020 roku zakład kupiła go spółka Kampol-Fruit.

Nowy właściciel zapewniał, że żadne zwolnienia nie są przewidziane, podkreślał też, że zależy mu na rozwoju zakładu i zwiększeniu produkcji. Kampol-Fruit posiada swoje zakłady również w Milejowie, Białej Rawskiej i Nasielsku. Obecnie spółka boryka się z poważnymi problemami finansowymi, które mają być spowodowane drastycznym wzrostem kosztów produkcji. Ratunkiem na przetrwanie firmy ma być właśnie prowadzona restrukturyzacja.

(fot. nadesłane/Monika)

22 komentarze

  1. Ocena: 0

    W dzisiejszych czasach nikt na krechę nie daję.

  2. Ocena: 0

    Kto daje na krechę ten nic nie ma.

  3. Ocena: 0

    Powinni to przejąć za długi i postawić na nogi od nowa

  4. Chłopka w gumofilcach na szpileczkach (od wiosny: wieśniaczka)
    Ocena: 0

    Niech w przyszłości nie godzą się na czekanie na kasę za dostarczone produkty powinno być: „z rączki do rączki”

  5. Ocena: 0

    Tak się robi interesy z korporacjami.

  6. Chłopka, jakie z rączki do rączki? teraz nie ma obrotu gotówkowego, po to są wprowadzone limity. Nie da się inaczej sprzedać jak na fakturę i przelew.

  7. a mówili że za Po takie przekrety , to trwa dalej tyko twarze sie zmieniły

  8. Ocena: 0

    Gdyby to rolnicy nie wywiązali się z umów, to komornicy wspomagani przez poświęcaną przy każdej okazji policję, już pukaliby do drzwi poszczególnych chłopów.
    Prawo w Polsce jest dla bogaczy, nawet tych bankrutujących.

    • Nie prawda.
      Ani rolnicy, ani przedsiębiorcy tej kasy nie zobaczą. Co najwyżej zobaczą kasę jako zadłużenie na koncie w ZUS.
      Kasa poszła emerytów, bo wpierw trafiła do ZUSu i Urzędu Skarbowego (skąd też w części trafi z budżetu do ZUSu, bo tam jest zawsze deficyt).

  9. Duduś (nie mylić z panem prezydentem)
    Ocena: 0

    W Polsce prawo bardziej sprzyja przestępcom niż pokrzywdzonym.
    Na ten przykład spróbuj dać w pysk dłużnikowi, albo wyrzuć lokatora z mieszkania, który nie płaci… szybciej będziesz miał sprawę w sądzie niż ci zbóje

    • Lokator zajmujący mieszkanie za które nie płaci nie zawsze musi być przestępcą. Ludzie gdzieś mieszkać muszą, a sytuacje w życiu są różne.
      Z drugiej strony wynajmującemu kasa też się należy. Problem jest w braku mieszkań socjalnych – tj. dla ludzi których nie stać na mieszkanie od dewelopera.
      Czy przez ostatnie 7 lat problem mieszkalnictwa się w jakikolwiek poprawił? Ile kasy wyrzucono w program Mieszkanie Plus? Gdzie ludzie za to odpowiedzialni awansowali? Za kare zostali ministrami czy prezesami spółek państwowych?

      • Ocena: 0

        Ale co mnie to może obchodzić, że gdzieś mieszkać trzeba ? HeellloooŁ… niech im państwo pomorze a nie ptubujesz legitymizować zawłaszczenie prywatnej własności!

  10. Wiadomo, że w pierwszej kolejności kasa trafia do ZUSu, a nie do producentów.
    Ale Ci producenci sami ludzie chcieli wcześniejszych emerytur. Czyli w uproszczeniu tego, by zabierano im kasę (tj. ludziom pracującym) i przekazywano te pieniądze niepracującym tj. emerytom.
    Obniżmy wiek emerytalny do 18 lat – a nikt nie będzie musiał pracować. A ci do 18-roku życia – będą żyć z „plusów”.