05/06/2026
690 680 960

Rolnicy natrafili na wagony pełne gnijącej kukurydzy. Ziarno przyjechało z Ukrainy (wideo)

Kilkadziesiąt wagonów wypełnionych gnijącą kukurydzą stoi na bocznicy w Dorohusku. Jak nam przekazano, szacunki wskazują, iż jest to ok. 9 tysięcy ton ziarna.

Od wczoraj otrzymujemy szereg wiadomości związanych z nagraniem, jakie opublikowali protestujący na granicy w Dorohusku. Rolnicy oprócz blokowania dojazdu do terminala postanowili przeprowadzić też prywatne śledztwo dotyczące tego, co znajduje się w wagonach, jakie wjeżdżają do Polski z Ukrainy.

Na nagraniach wyjaśniają, że w wagonach służących do transportu cementu wwożone jest zboże rzepaki i kukurydza, a następnie wszystko to jest przeładowywane w rożnych miejscach ukrytych w lasach. Jeden z filmików przedstawia rolników, którzy dotarli na bocznicę kolejową i natrafili nam na szereg wagonów wypełnionych „zgniłą kukurydzą”.

Od razu zaczęliśmy sprawdzać owe sygnały. Ustaliliśmy, że rzeczywiście wagony te znajdują się we wskazanym przez rolników miejscu. Tym razem jednak, na szczęście kukurydza w takim stanie nie wjechała do Polski, a tym bardziej nie trafi do żadnego zakładu i nie zostanie przetworzona.

Okazuje się, że wagony te znajdują się w naszym kraju już blisko rok. Dokładnie w marcu 2023 roku wjechał z Ukrainy do Polski skład liczący blisko 40 wagonów z kukurydzą. Po pewnym czasie dołączyło do niego kolejnych kilkadziesiąt wagonów. Ładunek utknął początkowo w Chełmie, później kiedy mieszkańcy zaczęli się skarżyć na nieprzyjemny zapach, wycofany został do Dorohuska.

Oficjalnie nikt nie chce na ten temat się wypowiadać. Udało nam się jednak dowiedzieć, iż kukurydza już w momencie, gdy wjechała do Polski miała być w fatalnym stanie. Dlatego też wagony odstawiono na bocznicę i miały wrócić za naszą wschodnią granicę. Jednak przewoźnik ich nie odebrał.

Szacunki wskazują, iż jest to ok. 9 tysięcy ton ziarna o wartości ok. 7 mln zł. Przez ostatnie miesiące deszcze sprawiły, iż kukurydza zaczęła gnić. W stanie, jakim obecnie się znajduje, nadaje się jedynie do utylizacji. Jednak wychodzi na to jej właściciel porzucił ładunek i teraz problem pozostał na barkach kolei.

40 komentarzy

  1. Ale problem. Kiedyś w Nieledwi za komuny z pryzmy gnijących jabłek potrafili zrobić prytę patykiem pisaną znaną jako PP prima sort. I to z SO 3 w normie

  2. Może dziki by zjadły ?

  3. Rok czasu na bocznicy? Ktoś zapłaci niezłe osiowe

    • Rok jest miarą czasu.
      Wystarczy napisać rok i będzie wiadomo ile to czasu. Podobnie jest z kromką chleba. Wystarczy kromka.

  4. Ocena: 0

    Najgorszy syf jest przywożony ale ktoś to musi kupować

  5. … do gorzelni jeszcze sie nadaje, a my tylko spirytus robimy dobry

  6. Ocena: 0

    wy sie smiejecie a bedziecie to żreć pod taką czy inną postacią dopoki ktos z tym nie zrobi, z drugiej strony nieprawdopodobne jest to ze zycie drugiego czlowieka ma sie w dupie za hajs

  7. Ocena: 0

    Tyle czasu jedlismy sól drogową to i gnijąca kukurydza nam nie straszna xD

  8. Hehe 7 milionów za 9tys ton? Nawet w polsce nie ma takiej ceny a co mówić na ukrainie…. Odesłać im te 7 milionów

    • „Olooo” nie potrafisz sprawdzić jakie są ceny skupu kukurydzy czy może masz wielki problem z matematyką?

  9. Ale marnotrawstwo.

  10. To jawny atak na braci! To nie jest gnijąca kukurydza! To kiszonka!