05/06/2026
690 680 960

Rodzi się coraz mniej dzieci, część porodówek z naszego regionu czeka zamknięcie. Wojewoda z posłem wskazali szczegóły (zdjęcia)

Spore kontrowersje, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, wywołują informacje na temat planowanego zamknięcia oddziałów położniczych. Rządzący odpierają zarzuty, iż są to działania na szkodę lokalnej społeczności. Wskazują, co jest tego przyczyną.

W środę wojewoda lubelski Krzysztof Komorski wraz z posłem Krzysztofem Bojarskim, dyrektorem szpitala w Łęcznej, przedstawili szczegóły związane z sytuacją szpitali powiatowych i służby zdrowia w naszym regionie. Chodziło głównie o odziały ginekologiczno-położnicze, a dokładnie informacje o ich likwidacji. Nie ukrywano, że jest to nawiązanie do tez wygłoszonych przez posła Michała Moskala oraz starostę janowskiego Artura Pizonia. Lokalni politycy PiS winę za tego typu sytuację zrzucają bowiem na obecny rząd.

Jak wskazywał zarząd powiatu janowskiego, jeszcze nie tak dawno posłowie obecnej koalicji rządzącej, którzy odwiedzali Janów Lubelski i uczestniczyli w Sesjach Rady Powiatu zapewniali, że nie może być takiej sytuacji, iż oddziału położniczego w Janowie nie będzie. Ich gwarancje spełzły jednak na niczym i nic z tym nie zrobiono. Władze powiatu dodały, że nie mogą dłużej liczyć na obietnice bez pokrycia a nadzieje na lepsze finansowanie gasną wraz z kolejnymi wersami proponowanej reformy, gdzie granicą opłacalności funkcjonowania porodówek ma być 400 odebranych porodów rocznie. Podkreślono, że dla janowskiego szpitala jest to niemożliwe do osiągnięcia.

– Z przykrością stwierdzam, że tego typu wypowiedzi świadczą o braku wiedzy na temat procedur funkcjonowania w placówce medycznej lub z drugiej strony o celowym wprowadzaniu w błąd opinii publicznej. Jeśli chodzi o szpital powiatowy w Janowie Lubelskim, osobą, która jest odpowiedzialna za bieżące zarządzanie placówką, jest kierownik jednostki, w tym wypadku pani dyrektor Renata Ciupak, z którą nasz Wydział Zdrowia jest w bezpośrednim kontakcie i na komunikację z którą nie narzekamy – zaznaczył wojewoda lubelski.

Krzysztof Komorski wyjaśnił, że jeśli chodzi o bieżącą kondycję szpitala, jego strukturę organizacyjną i statut, za to odpowiedzialny jest podmiot tworzący, czyli Starostwo Powiatowe, które jest reprezentowane przez pana starostę. Jeżeli pan starosta widziałby w ostatnim czasie niepokojące sygnały, jest zobowiązany do podjęcia działań nadzorczych, naprawczych. Zadał też publicznie pytanie Arturowi Pizoniowi, czy podjął jakiekolwiek działania naprawcze , aby sytuacja na oddziale położniczo-ginekologiczno-noworodkowym szpitala się poprawiła.

Podkreślano, że w ostatnich latach z powodów demograficznych porodów jest coraz mniej, i dotyczy to nie tylko szpitala w Janowie Lubelskim lecz również szeregu innych placówek w całym kraju. Dodatkowo w obecnych czasach kobiety świadomie wybierają też miejsce porodu. Poseł Krzysztof Bojarski dodał, że w tym roku w szpitalu w Janowie Lubelskim odebrano 79 porodów co statystycznie daje nieco ponad jeden poród tygodniowo.

– Nie jesteśmy w stanie utrzymywać tak wielu oddziałów położniczych, jeśli liczba porodów spada. Pod koniec lat 90. w Polsce rodziło się ponad 730 tysięcy dzieci, dzisiaj jest to niewiele ponad 200 tysięcy. W województwie lubelskim rodziło się blisko 25 tysięcy dzieci, w ostatnim roku niewiele ponad 11 tysięcy. To spadek o ponad połowę i iluzją byłoby liczyć na to, że w tej sytuacji utrzyma się dokładnie ta sama siatka oddziałów położniczych w województwie lubelskim – mówił dyrektor szpitala w Łęcznej.

Krzysztof Bojarski wyjaśniał, że obecnie na Lubelszczyźnie już z tego powodu nie działają 3 oddziały ginekologiczno-położnicze i podobna sytuacja czeka też jeszcze 2-3 kolejne oddziały. Oprócz Janowa Lubelskiego mowa też o, jak to wskazano, „trójkącie” Hrubieszów – Tomaszów – Biłgoraj. Dane wskazują bowiem, że w następnych latach liczba porodów dalej będzie spadała, więc część oddziałów także czeka zamknięcie. Przy czym zaznaczono, że oddziały te nie zamkną się całkowicie tylko zostaną przekształcone w oddziały ginekologiczne.

fot. lublin112.pl

fot. lublin112.pl

20 komentarzy

  1. Ocena: 1

    P*Sowskie 800p nic nie dało? Gdzie ten przyrost?

    A w ogóle to w Kraśniku powinni zamknąć. Za dużo tam przypadków śmiertelnych u matek było. Janowska porodówka powinna przejąć właśnie tą.

  2. Przykro to mówić. Ale ….. Nadzieja w uchodźcach, im się jeszcze chce.

  3. Nie pod koniec lat 90tych rodziło się 730 tysięcy dzieci tylko pod koniec lat 70-tych. Pod koniec lat 90 tych był już potężny niż demograficzny (oczywiście dużo mniejszy niż dziś). Ja nie wiem ludzie niby wykształceni, na stanowiskach, a nie mają elementarnej wiedzy i tworzą prawo w Polsce. Wstyd…

  4. Czemu likwidacja ma objąć tylko byłem województwo zamojskie, co w innych porodówkach np. we Włodawie czy Krasnymstawie sytuacja jest inna, czy może problemem jest to, że w tych powiatach Zanijszczyzny rządzi PiS, a w innych koalicja 13 lub jak kto inny woli 15? Poza tym co wszyscy się teraz zwalą do Zamościa??

  5. Zwolnić ojców z płacenia alimentów i obowiązek przerzucić na państwo. Dzieci będzie przybywać lawinowo.

  6. Brak przemysłu, dużych firm, to brak pracy, słaby rozwój regionu… Niska siłą babywxza młodych ludzi ba rynku nieruchomości. Zagrożenie w ciągu najbliższych 5-7 lat że strony Rosji na wschodzie Poksji, szczególnie Suwalszczyzna i Białystok. Oczywiście do tego świadomość znacznych kosztów ale i odpowiedzialności za dziecko! Wiele osób, które na dzieci, są kiepskimi rodzic

  7. Ten młot od krzyży nie potrafi nic innego tylko likwidować, najpierw likwiduje krzyże, teraz likwiduje żłobki, ciekawe co będzie likwidował później

  8. Ocena: 0

    leszczyna weź pigułke

  9. Brak przemysłu, dużych firm, to brak pracy, słaby rozwój regionu… Niska siłą nabywcza młodych ludzi na rynku nieruchomości. Zagrożenie w ciągu najbliższych 5-7 lat ze strony Rosji na wschodzie Polski, szczególnie Suwalszczyzna i Białystok. Oczywiście do tego świadomość dzisiaj znacznych kosztów, ale i odpowiedzialności za dziecko! Wiele osób, które ma dzieci, są kiepskimi rodzicami.. Przemoc psychoczna, fizyczna, alkoholizm, itd. Część osób młodych planuje wyjechać z kraju, czy wrócą? W Europie w krajach rozwiniętych spada dzietność. To znak naszych czasów.

  10. Ocena: 0

    Jak wzrasta poziom życia, to dzietność spada. Tak jest i będzie. Europa zachodnia wymiera, bo osiągnelismy niebywały poziom życia w spokoju i dostatku. Ludzie chcą żyć komfortowo, się realizować. Po pracy odpocząć, obejrzeć coś bez presji, wyjść ze znajomymi, czy pojechać na wakacje. Z dziećmi tego komfortu już nie ma i choćby dawali 2000 plus, to się skusi najczęściej patus lub patus imigrant z rejonów ogarniętych nędzą a tego co żyje na poziomie, to nie przekona.