Przystań kajakowa zniszczona, kosze i ławki połamane. „Chuligani to najłagodniejsze określenie tej patologii” (zdjęcia)
19:48 17-03-2021 | Autor: redakcja
Zniszczona została niedawno udostępniona mieszkańcom oraz turystom przystań kajakowa w Sobianowicach oraz znajdująca się tam infrastruktura. Sprawcy włożyli wiele wysiłku, aby zdewastować drewniany pomost a także połamać ławki i kosze na śmieci, czy też potłuc tablice informacyjne. Miejsce, które miało służyć rekreacji, odpoczynkowi i spędzeniu wolnego czasu, w wyniku działania wandali, obecnie do niczego się nie nadaje
O sprawie poinformowali nas nasi czytelnicy, którzy są zbulwersowani całą sytuacją. Jak mówią, niepojęte jest, jak można się zachowywać w ten sposób i niszczyć wspólne przecież dobro. Mieszkańcy podejrzewają, że czynów tych dokonał ktoś z sąsiedztwa. Wszystko dlatego, że miejsce to odwiedzają głównie osoby mieszkające w okolicy. Zwłaszcza, że dewastacji dokonano w godzinach nocnych.
Urzędnicy, którzy zostali poinformowani o zdarzeniu wskazują, że zdarzenie miało miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek. Wskazują jednocześnie, że koszt naprawy, a często i niezbędnej wymiany, zniszczonych urządzeń lub mienia to blisko kilka, a w niektórych przypadkach nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Gmina przeznaczając nieplanowane na takie cele środki finansowe, zmuszona jest zawsze zrezygnować z innych ważnych – z punktu widzenia dobra społecznego – przedsięwzięć. Te obiekty to dobro wspólne, o które każdy musi dbać, aby mogło posłużyć jak największej ilości korzystających.
– Chuligani nie mogą bezkarnie niszczyć inwestycji i naszych wspólnych starań o ładne otoczenie. Chuligani to w tym wypadku najłagodniejsze określenie tej patologii, która dopuściła się tak prymitywnych i nieakceptowalnych przez każdego normalnego człowieka zachowań. Piętnujmy tego typu postępowanie i nie pozwólmy wyzutemu z wszelkich zasad moralnych marginesowi społecznemu, aby poczuł się bezkarny. Pokażmy im ich miejsce w szeregu, a raczej jego brak i doprowadźmy do wykluczenia tego typu postaw z naszej społeczności – zaapelował do mieszkańców Wójt gminy Wólka Edwin Gortat.
Urzędnicy podkreślają, że wszyscy powinni dbać o wygląd gminy, reagować na wszelkie oznaki niewłaściwych zachowań. Zaznaczają, że nie chodzi o namawianie do donoszenia na współmieszkańców, namawiają tylko do odpowiedzialnej postawy. O wszystkim powiadomiona została policja, która poszukuje teraz sprawców dewastacji.
Galeria zdjęć
(fot. UG Wólka)
nogi z du*y powyrywać to za mało, oby złapali i doj***i za straty z grubej rury…
jak złapią? raczej żadnych kamer tam nie ma, ruch pieszy w nocy też znikomy, a nawet jak ktoś wie, to swojego nie wyda
Patologia lubi żyć w chlewie i chlew tworzy wokół siebie zatruwając życie innym ludziom.
To pewnie lokalna „latorośl i przyszłosć narodu ” nastoletni młodzieńcy ,których rozsadza energia szczególnie po spożyciu alkoholu i niszczą wszystko wokół .Niby dorosli a głowkach pusto .Wtedy dobrze by było zeby tatuś z mamusią mogli pokryć straty spowodowane przez swojego ukochanego syneczka
To nie wandale ale niechciane dzieci których patologicznych rodziców nie stać było na aborcję i matka ich musiała urodzić. Nie chcecie aborcji na rządanie więc musicie się z tym pogodzić i kochać każdego człowieka nawet durni. Amen.
To robaczki z gwieździstego szlaku. Rodziców takich dzieci stać na prawie wszystko.
Może to były macice z piorunami na pyskach
Swego czasu niejaka Jachira POuczała; – ,,Kup sobie Blaszke i je…ij się w czaszkę”. Znałem wiele zaniedbanych dzieci ze skrajnej patologii, które ciężką pracą wyrwało się z piekła i są dziś szlachetnymi i szanowanymi ludźmi. Znałem też latorośle rodziców z tzw. kast czy sfer, które kryminogenną dziczą.
Nie filozofuj, to tylko suweren wstał z kolan.
My nie zniszczymy? My nie zniszczymy?! -Polak potrafi-.
Jak to powiedział ktoś w jakiejś reklamie „Podstawą zaufania jest nieustanna kontrola” tu kontroli zabrakło.
wsiowe pijane debile nie miały co robić .
P.S. Proszę napisać w pełnej pisowni!
Kwestią czasu jest jak ich namierzą. A im życzę by ktoś im zdewastował ich samochody jak wybiorą się na kanikułę.
Co się dziwić, przecież na wsi mieszka bydło.
A sąsiedzi nic nie słyszeli przecież tak blisko mieszkają.
Na tej wichurze rzeka jest z dala od zabudowań takze wątpię żeby ktoś coś słyszał.