07/06/2026
690 680 960

Przedwojenny jarmark koński ożył w skansenie. Zwiedzający przenieśli się do świata dawnych targów

Handlarze zachwalający konie, kupcy twardo negocjujący ceny i słynna licytacja na dyszlu – tak wyglądał niedzielny Jarmark Koński w Muzeum Wsi Lubelskiej. Widowisko historyczne pozwoliło zwiedzającym przenieść się do świata przedwojennych targów, które przez stulecia były ważnym elementem życia gospodarczego regionu.

Gwar handlarzy, emocjonujące negocjacje, licytacja na dyszlu i konie prezentowane potencjalnym nabywcom – tak wyglądał niedzielny Jarmark Koński w Muzeum Wsi Lubelskiej. Widowisko historyczne przyciągnęło tłumy zwiedzających, którzy mogli na własne oczy zobaczyć, jak ponad sto lat temu wyglądał handel końmi na Lubelszczyźnie.

Tegoroczna edycja wydarzenia nawiązywała do słynnych jarmarków organizowanych przed laty w Łęcznej i Piaskach. Choć wydarzenie miało charakter rekonstrukcji historycznej, organizatorzy zadbali o każdy szczegół, dzięki czemu uczestnicy mogli poczuć atmosferę międzywojennego targowiska.

Już od wejścia na teren skansenu zwiedzających otaczał charakterystyczny gwar. Wśród zgromadzonych można było spotkać gospodarzy przyprowadzających swoje konie, kupców poszukujących okazji oraz postacie znane z dawnych targowisk. Całość uzupełniał komentarz lektora, który przybliżał historię jarmarków oraz tłumaczył zwyczaje związane z handlem zwierzętami.

Organizatorzy wiernie odtworzyli realia lat 20. i 30. XX wieku. W widowisku uczestniczyli członkowie Komisji Targowej zapisujący szczegóły zawieranych transakcji, weterynarz sprawdzający dokumentację zwierząt, dziedziczki z okolicznych majątków oraz gospodarze prezentujący swoje konie potencjalnym kupcom.

Najwięcej emocji wzbudzały jednak sceny handlu końmi. Sprzedający zachwalali swoje zwierzęta, podkreślając ich siłę i wytrzymałość, podczas gdy kupujący starali się znaleźć najmniejsze niedoskonałości, by obniżyć cenę. Twarde negocjacje i pełne ekspresji rozmowy sprawiały, że widowisko przypominało prawdziwy targ sprzed wieku.

Szczególne zainteresowanie publiczności wzbudziła licytacja na dyszlu – jedna z najbardziej charakterystycznych tradycji dawnych jarmarków. Ten specyficzny sposób prowadzenia negocjacji pozwalał sprzedającym i kupującym ustalać cenę bez ujawniania szczegółów osobom postronnym. Dla wielu zwiedzających była to okazja do poznania zwyczaju, który dziś pozostaje niemal całkowicie zapomniany.

Jarmark był jednak czymś więcej niż tylko miejscem handlu. Wśród tłumu pojawiali się karciarze, naganiacze, przekupy oraz Cyganki próbujące zarobić na łatwowiernych gospodarzach. Nie zabrakło także scen związanych z nielegalnym „litkupem”, czyli tradycyjnym opijaniem zawartej transakcji. Wszystkie te elementy tworzyły obraz dawnego targowiska, gdzie obok handlu kwitło życie towarzyskie i toczyły się codzienne ludzkie historie.

Jedną z atrakcji wydarzenia była również tradycyjna próba uciągu. Pokaz pozwalał ocenić siłę i sprawność zwierząt, które przez dziesięciolecia stanowiły podstawę funkcjonowania gospodarstw rolnych. Zwiedzający mogli przekonać się, jak dawniej sprawdzano wartość koni i dlaczego od ich kondycji często zależało powodzenie całego gospodarstwa.

Nad porządkiem na targowisku czuwał posterunkowy Policji Państwowej, w którego rolę wcielił się dyrektor Muzeum Wsi Lubelskiej Bartłomiej Bałaban. Funkcjonariusz pilnował przestrzegania przepisów i reagował na wszelkie próby oszustw, które – podobnie jak przed laty – stanowiły nieodłączny element jarmarkowej rzeczywistości.

Wyjątkowy klimat wydarzenia podkreślała muzyka wykonywana przez Kapelę Wujka Romana. Ludowe melodie rozbrzmiewające pomiędzy zabytkowymi zabudowaniami skutecznie przenosiły uczestników do czasów II Rzeczypospolitej.

Zwiedzający nie kryli zachwytu nad przygotowanym widowiskiem.

– To fantastyczna lekcja historii. Wszystko było bardzo realistyczne i świetnie przygotowane. Można było poczuć klimat dawnych jarmarków i zobaczyć, jak naprawdę wyglądał handel końmi – mówiła jedna z uczestniczek wydarzenia.

Podobnych opinii było znacznie więcej. Wielu odwiedzających podkreślało, że żywa rekonstrukcja pozwala lepiej zrozumieć historię niż szkolne podręczniki.


fot. Piotr Michalski / Muzeum Wsi Lubelskiej

 

Jeden komentarz

  1. Ocena: 1

    „Patataj” tylko nie rumakuj!

Dodaj komentarz