Prezydent Zamościa ostrzega po kolejnym akcie wandalizmu. Przypomina o wcześniejszym wyroku
08:00 23-04-2026 | Autor: redakcja
Prezydent Zamościa Rafał Zwolak zabrał głos po nowym przypadku zniszczenia mienia w przestrzeni publicznej. W swoim komunikacie zaznaczył, że docenia estetyczne i legalne formy street artu, jednak stanowczo sprzeciwia się działaniom, które prowadzą do dewastacji miejskiej infrastruktury.
– Lubię graficiarzy, lubię ładne murale, których forma może być sztuką uliczną. Ale trzeba odróżnić sztukę od wandalizmu – napisał Rafał Zwolak.
Prezydent, odnosząc się do obecnej sprawy, przywołał jednocześnie wcześniejsze zdarzenie jako wyraźne ostrzeżenie. Przypomniał, że sprawca uszkodzenia donicy w parku został namierzony, ukarany i skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności, a koszt naprawy wyniósł 8 tys. zł. Jak wynika z wpisu, to przykład pokazujący, że akty niszczenia miejskiego mienia nie pozostają bez konsekwencji.
W dalszej części komunikatu samorządowiec zwrócił się bezpośrednio do osoby odpowiedzialnej za nowe zniszczenia. Dał jej czas do końca tygodnia na naprawienie szkód, sugerując, że warto potraktować wcześniejszą sprawę jako przestrogę i szansę do uniknięcia jeszcze poważniejszych skutków.
Wypowiedź prezydenta ponownie zwraca uwagę na problem niszczenia wspólnej przestrzeni. Legalne murale i realizacje tworzone za zgodą właścicieli mogą być wartościowym elementem miejskiego krajobrazu. Inaczej wygląda sytuacja, gdy dochodzi do samowolnego malowania, uszkadzania obiektów małej architektury czy dewastacji parków i skwerów.
Takie zachowania mogą skutkować odpowiedzialnością karną. Zniszczenie lub uszkodzenie cudzej rzeczy może oznaczać nie tylko obowiązek pokrycia kosztów naprawy, ale również grzywnę, ograniczenie wolności, a w poważniejszych przypadkach także karę pozbawienia wolności. Sąd może ponadto zobowiązać sprawcę do naprawienia szkody lub przywrócenia zniszczonego mienia do poprzedniego stanu.
Stanowisko władz miasta jest jednoznaczne: Zamość nie zamierza pobłażać aktom wandalizmu, a każdy, kto niszczy wspólne mienie, musi liczyć się z konsekwencjami finansowymi i prawnymi.
8 miesięcy darmowego żarcia, 3 posiłków dziennie i darmowej pakerni? Pewnie jeszcze w lecie wyjdzie. 4 razy w sempiternę aż do krwi, jak w Singapurze, a do tego pokrycie kosztów strat plus nawiązka 10 tysięcy na jakąś fundację czy hospicjum. Po dwóch pokoleniach Polacy byliby inni.
Pewnie patologię i wandalizm wyssał z mlekiem matki lub mleczem ojca.
żeby coś takiego zrobić, to naprawdę trzeba mieć wiatr między uszami i to niezbyt świeży
W przenajświętRZej rzeSZpospolitej po staremu. Nie bez powodu za granicą panuje stereotypa polaka jako prostaka i debila.