Powiedzieli, że jej córka spowodowała wypadek. Rzekomemu adwokatowi przekazała 700 tys. złotych
12:30 23-09-2024 | Autor: redakcja
W piątek do 77-letniej mieszkanki powiatu zamojskiego zadzwoniła kobieta, która przedstawiła się za jej, mieszkającą poza granicami kraju córkę. Płaczliwym głosem oznajmiła, że spowodowała wypadek. Tłumaczyła, że na przejściu dla pieszych potrąciła kobietę w ciąży, ta zaś poroniła i walczy o życie w szpitalu. Oznajmiła jednocześnie, że grozi jej kara 8 lat więzienia, jednak może jej uniknąć. Musi w zamian wpłacić kaucję w wysokości kilkuset tysięcy złotych.
Seniorka była przekonana, że rozmawia z własną córką, więc od razu postanowiła jej pomóc. Ta jej przekazała, że niebawem po pieniądze zgłosi się adwokat. Podczas oczekiwania na jego przyjście, 77-latka z telefonu komórkowego zadzwoniła do swojej siostry opowiadając jej całą sytuację. Ta poleciła jej natychmiast przerwać tamto połączenie i zadzwonić na policję. Uświadomiła ją, że jest to oszustwo.
– Rozmowę z siostrą usłyszała jednak rzekoma córka, która zdenerwowana takim obrotem sprawy stanowczo zabroniła 77-latce komukolwiek mówić o tej historii. Pokrzywdzona zatroskana o losy córki posłuchała rozmówczyni i nie powiadomiła organów ścigania – wyjaśnia podkomisarz Dorota Krukowska – Bubiło z Komendy Miejskiej Policji w Zamościu.
Niebawem do drzwi mieszkania rzeczywiście zadzwonił mężczyzna, który przedstawił się za adwokata. Kobieta wpuściła go do środka i przekazała mu około 700 tysięcy złotych. Wtedy mężczyzna oddalił się w nieznanym kierunku, a „córka” zakończyła rozmowę informując, że zadzwoni za 20 minut, bo teraz musi podpisać dokumenty w tej sprawie.
Po chwili do 77-latki zadzwoniła prawdziwa jej córka, którą o wszystkim powiadomiła siostra seniorki. Także powiedziała jej, że jest to oszustwo i poleciła, aby ta nie przekazywała nikomu pieniędzy. Jednak było już za późno. Teraz sprawą zajmują się policjanci, którzy ustalają sprawców oszustwa.
700tysięcy? Może babińcem się pomyliło ze starymi pieniędzmi? Kto w domu trzyma taką kasę. Lepiej żeby je mole zeżarły. I jeszcze jedno. Kto dzwonił? Gruzja czy Druzja?
Przecież nikt obcy rodzina sąsiedzi najbliżsi.
No cóż, ważne że pomogła.
Za rozjechanie człowieka na pasach powinno się iść siedzieć na 8 lat. Ja bym zapłacił 700.000 PLN oskarżycielowi, żeby bandytę wsadzić.
Siostra powinna zadzwonić na policję, może udałoby się uchronić od utraty pieniędzy, a przy okazji złapać „adwokata” na gorącym uczynku.
ale, że co ?
babcia nie ubezwłasnowolniona i może dysponować kapitałęm do niej należącym
I takie dzbany cebulaki mają prawa wyborcze. Nic dziwnego że w polskim sejmie jestt aka menażeria kłamców, złdzieji i oszustów.
biedulka babunia 700 tysi w skarpecie trzymała… ja p…
Ile? Przecież po taką kasę to trzeba z małą walizką przyjść bo nie wierzę, że to było w 500
W banknotach po 100 i 200 (najbardziej popularne przy rozliczaniu się gotówkowym) wystarczyłby plecak. Waga takiej paczki to ok. 5 kg.
ludzie powiedzcie mi skad ludzie maja tyle kasy
Siostra jej powiedziała, że to oszustwo, a ta i tak przekazała kasę.
W jakim kierunku będzie szło oskarżenie? O niezapłacenie podatku od darowizny?
podatek płaci obdarowany
No to chyba ten, kto odebrał pieniądze, nie zgłosi się do skarbówki i nie zapłaci, geniuszu…
Już dotarło?