06/06/2026
690 680 960

Ponad 60 tys. złotych położyła na wycieraczce przed drzwiami. Pieniądze zniknęły

68-latka uwierzyła telefonicznemu rozmówcy, że bierze udział w akcji „Biura Śledczego”. Kobieta spakowała do reklamówki ponad 60 tys. złotych i zostawiła na wycieraczce pod drzwiami mieszkania. Kiedy zorientowała się, że została oszukana, było już za późno. Pieniądze zniknęły.

W piątkowe popołudnie dyżurny bialskiej komendy otrzymał zgłoszenie dotyczące oszustwa. Według relacji 68-letniej kobiety, dzień wcześniej skontaktowała się z nią nieznajoma kobieta, która twierdziła, że miała wypadek. Niestety, rozmowa została przerwana, a nieznajoma nie nawiązała ponownego kontaktu.

Następnego dnia kobieta ponownie otrzymała telefon. Tym razem zgłoszenie pochodziło z numeru zastrzeżonego, a mężczyzna przedstawiał się jako pracownik Poczty. Twierdził, że na adres kobiety zostały wysłane dwa listy polecone z Sądu i ZUS-u, adresowane na jej męża. Nieznajomy poinformował ją, że adres jest błędny i aby odebrać listy, kobieta musi podać dokładny adres zamieszkania.

Po kwadransie otrzymała drugi telefon od kobiety podającej się za policjantkę z „Biura Śledczego”. Powiadomiła ją, że jej mieszkanie zostało wytypowane przez oszustów i policjanci muszą zabezpieczyć dom. W związku z tym funkcjonariusze wkroczą na klatkę schodową, przeszukają ją i zamontują kamerę. Podczas rozmowy osoba ta zapytała pokrzywdzoną o posiadane przez nią środki w domu, sugerując, że policjanci będą musieli je zabezpieczyć. Kobieta została poproszona o umieszczenie gotówki w reklamówce i zostawienie jej przed drzwiami na wycieraczce. Miało to służyć zabezpieczeniu i nagraniu gotówki przez kamerę, a po kilku minutach miała ona powrócić do właścicielki.

Niestety, pokrzywdzona zgodziła się na wskazówki oszustów i umieściła oszczędności we wskazanym miejscu. Po chwili otrzymała kolejny telefon z dalszymi instrukcjami. W trakcie trwającej rozmowy zadzwonił domofon, a gotówka „zniknęła” spod drzwi. Dopiero po powrocie męża pokrzywdzonej para zdała sobie sprawę, że padli ofiarą oszustwa. Oszuści ukradli gotówkę o wartości ponad 60 tysięcy złotych. Obecnie prowadzone są działania mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności oraz sprawców tego oszustwa.

(fot. lublin112.pl\ilustracyjne)

19 komentarzy

  1. Ocena: 0

    Jaki ukłon w stronę emerytów – nawet nie muszą wychodzić z domu, nawet na balkon nie trzeba wychodzić i wyrzucać na trawnik.
    Jest postęp.

  2. Ocena: 0

    Zabrać prawa wyborcze i odizolować od TVP.

  3. Ocena: 0

    Położyła na wycieraczce i łatwo „poszły”. Może nawet łatwo „przyszły”, bo jakby ciężko na nie zapracowała, to mądrzejsza by była.

  4. Pracownicy banku

  5. Przecież tu nikt nic nie ukradł.
    Znalezione nie kradzione.
    Sąsiad zobaczył to zabrał.

    • Nawet jakbyś znalazł, to nie masz prawa przywłaszczyć, troglodyto podwórkowy.

  6. Ocena: 0

    Ale Ci pseudopolicjanci mieli rację, gotówka w jej mieszkaniu nie była bezpieczna i została ukradziona. Podejrzewam, że piją sobie zimne piwko śmiejąc się do rozpuku z głupoty takich ludzi, którzy bez mrugnięcia okiem oddają kilkadziesiąt tysięcy… Ja 3 razy patrzę na każdy banknot, a jak słyszę, że ktoś chce ode mnie pieniądze, to czujność wzrasta, może też dlatego nikt do mnie nie dzwoni z „ofertami życia”.

  7. Ocena: 0

    68 lat to nie taki znowu wiek, żeby tracić kontakt z rzeczywistością.
    Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest takie, że były to pieniądze nie zarobione w uczciwy sposób. Słowem łatwo przyszło, łatwo poszło.

  8. Niektórzy chcą się chyba dowartościować świadomością udziału w tajnej akcji policji 😀

  9. Co tam piniondze, najważniejsze że wycieraczki nie ukradli.

  10. niezły ciemnogród ,za dużo oglądała TVPiS i stąd takie skutki