Połknęli żółte tabletki „Louis Vuitton”, jeden nastolatek nie żyje, drugi trafił do szpitala. Ich kolega został skazany
15:01 16-02-2022 | Autor: redakcja
W środę przed Sądem Okręgowym w Lublinie zakończył się proces Marcela G. oskarżonego o rozprowadzanie dopalaczy, które to doprowadziły do śmierci jednej osoby oraz naraziły na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu kolejnej osoby. Chodzi o zdarzenie z dnia 31 października 2018 roku. Wtedy to policjanci ze Świdnika zostali zaalarmowani o dwóch nieprzytomnych 17-latkach, którzy najprawdopodobniej zażyli środki odurzające.
Policjanci szybko ustalili, że nastolatkowie zażyli substancję o nazwie „Louis Vuitton” popijając ją napojem energetycznym. Funkcjonariusze dokonali przeszukania mieszkania ofiary, sprawdzili także miejsca, gdzie przebywali obaj chłopcy. Niebawem wpadli na trop osoby, która przekazała im dopalacze. Był to 17-letni Marcel G. mieszkaniec powiatu świdnickiego. Został on zatrzymany kilka dni później podczas meczu piłkarskiego i od razu doprowadzono go do prokuratury. Tam usłyszał zarzuty.
Śledczy ustalili, że feralnego dnia dwaj 17-latkowie spotkali się w mieszkaniu dziewczyny jednego z nich. Tam wpadli na pomysł, aby zdobyć dopalacze. Skontaktowali się z Marcelem G., ten przywiózł im cztery żółte tabletki z nadrukowanymi literami L i V. Nastolatkowe je połknęli, a następnie spędzali czas grając na konsoli. W pewnym momencie jeden z nich źle się poczuł, po czym stracił przytomność. Drugi widząc co się dzieje, powiadomił o wszystkim pogotowie ratunkowe. Po przewiezieniu do szpitala stan 17-latka znacznie się pogorszył, a niebawem doszło do zatrzymania krążenia. Życia mieszkańca gminy Mełgiew nie udało się uratować. Jego kolega, który również trafił do szpitala, opuścił placówkę po pięciu dniach.
Proces rozpoczął się w lutym 2020 roku. Marcel G. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, jak też odmówił składania wyjaśnień. Nie chciał również odpowiadać na pytania obrońcy i prokuratora. Dlatego też sąd przyjął ustalenia śledztwa i złożone wcześniej przez oskarżonego zeznania.
– Spotkaliśmy się z Szymonem i powiedział, że niedługo zjeżdża na ośrodek. Gadaliśmy i spytał, czy coś mam. Ja mówiłem mu, żeby tego nie brał. Dałem mu tabletki, bo poprosił mnie i mówił, że to nie dla niego. Miał je komuś dać, ale nie wiem komu. Mówił, że nie będzie tego jadł. Chciał dać je komuś spróbować – zeznawał w prokuraturze Marcel G.
Zapewniał jednocześnie, że nie zajmował się handlem dopalaczami. Wyjaśniał, że zarówno on, jak też jego znajomi, kupowali tabletki przez Internet po 10 zł za sztukę. Potwierdził, że przekazał znajomemu cztery tabletki, jednak nie wiedział, że mogą one wywołać takie skutki. Zapewniał, że doskonale znał ten produkt i w jego przypadku jedynie „szybciej po nim chodził”.
Sędzia na dzisiejszej rozprawie wskazał, że co do tego, iż Marcel G. sprzedał nastolatkom tabletki z substancją psychotropową, nie ma żadnych wątpliwości. Podkreślił również, że choć nie znał on źródła pochodzenia dopalaczy, to jednak miał on wiedzę, iż zawierają one niebezpieczne substancje. Dlatego też z pełną świadomością powinien przewidzieć szkodliwość ich działania na organizm ludzki, a nawet możliwość śmierci po ich spożyciu. Sąd nie dał też wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że przekazał nastolatkom tylko dwie tabletki, gdyż z materiału dowodowego bezsprzecznie wynika, iż było ich dwa razy więcej.
Dlatego też sędzia uznał Marcela G. za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci jednej osoby oraz spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu drugiej z osób. Wymierzył mu za to karę trzech lat i sześciu miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności wskazując, iż okolicznością łagodzącą była niekaralność oskarżonego i jego młody wiek. Dodatkowo ma on zapłacić nawiązkę na rzecz rodziców zmarłego w kwocie po 8 tys. zł.
(fot. TVP Lublin/archiwum)
16 tysięcy za nieumyślne spowodowanie śmierci, a za jazdę po piwie na rowerze 2,5 tysiąca. Niewspółmierne.
zgłoś swoje zmiany do kpk w sejmie.
W kościele księża miast opłatka powinni rozprowadzać takie do ustne talony z symbolem B i K (bierz i cierp), wierzący i tak uwierzą że im pomoże.
Kurcze, aleś d-e-b-i-l 🙂
Turysta bękart z patologicznej rodziny.
Żeby łykać ten syf trzeba być niespełna rozumu.
I tak pewnie było…
Ten co nie żyje był bo mając chore serce żadna mądra osoba nie wzięłaby tego gówna i nie popijalaby energetykiem ?♀️?♀️?♀️?♀️
Narkotyki – zażywasz – przegrywasz?
To nie były narkotyki. Na narkotyki nie każdego stać.
Przeżywasz – wygrywasz.
Nie stać mnie na dopalacze, oglądam TVPis.
Oryginalne podejście
Połknęli żółte tabletki „Louis Vuitton”, jeden nastolatek nie żyje, drugi trafił do szpitala. Ich kolega został skazany – prawidłowo, za głupotę trzeba płacić.
Selekcja naturalna.
Dokładnie ….selekcja naturalna .dziwię się że ” producenci ” nie umieszczają ostrzeżenie na tych tabletkach Uwaga spożycie grozi śmiercią !!! Nie sądzę żeby ten dopisek odstraszył potencjalnych chętnych
Tych co posiadają umiejętność czytania, pewnie odstraszyłoby, ale takich co raz mniej…
Narodowy Akrobata i Qwerty!
Co Wy p…cie!? Jaka selekcja naturalna!?
Przecież to były dzieciaki! One jeszcze nie miały wiedzy, doświadczenia ani rozumu!
Jeszcze za młodzi na ocenę swojego działania. Jeszcze za młodzi na karę śmierci! Drugi raz by tego nie zrobili. Zasługują na drugą szansę, ale jeden z nich już jej nie dostanie. TO NIESPRAWIEDLIWE!!!
Ile dostał producent tabletek?
A ty myślisz że producent tych tabletek ma założoną działalność gospodarczą, wpis do KRS, podlega pod GIF i adres podaje na opakowaniu?
Sądy nie lubią się zbytni wysilać ,po co szukać producentów ? Trzeba by było jakieś adresy wezwania do sądu wysyłać …Mają płotke handlarza i jest kogo skazać ,zawsze to jakiś „wynik ” ….Producent jest zbyt cwany żeby dać się złapać
producent pewnie jest gdzieś w Chinach. Jedź i łap go
A jak dasz koledze domestos do wypicia to winny producent czy ty? Pomijając głupotę pijącego.