04/06/2026
690 680 960

Policjanci po służbie ruszyli na ratunek. Toyota dachowała na DK17 w Chomęciskach Małych

35-letni kierowca Toyoty trafił do szpitala po wypadku, do którego doszło na drodze krajowej numer 17 w Chomęciskach Małych. Samochód zjechał z jezdni, uderzył w przepust, a następnie dachował. Jako pierwsi na pomoc poszkodowanemu ruszyli policjanci, którzy byli w czasie wolnym od służby.

Do groźnego wypadku doszło w środę, 13 maja, około godziny 16.00 na drodze krajowej numer 17 w miejscowości Chomęciska Małe w powiecie zamojskim. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że kierujący toyotą jechał od strony Lublina w kierunku Zamościa. Na prostym odcinku drogi nagle zjechał na prawe pobocze, następnie do przydrożnego rowu, po czym po kilkunastu metrach uderzył w przepust.

Siła uderzenia sprawiła, że pojazd wybił się na przepuście i dachował. Autem podróżował sam 35-letni mieszkaniec Zamościa. Mężczyzna doznał obrażeń ciała i został przetransportowany przez załogę karetki pogotowia do szpitala.

Policjanci byli świadkami wypadku

Bezpośrednimi świadkami niebezpiecznej sytuacji byli policjanci, którzy podróżowali tą trasą w czasie wolnym od służby. Posterunkowa Justyna Bil z Posterunku Policji w Łabuniach oraz sierżant Mateusz Dolecki, funkcjonariusz Oddziału Prewencji Policji w Lublinie z siedzibą w Zamościu, natychmiast zatrzymali się i ruszyli na pomoc poszkodowanemu.

Kierowca znajdował się wewnątrz uszkodzonego pojazdu i potrzebował pilnego wsparcia. Funkcjonariusze wybili szybę, wydobyli mężczyznę z auta, a następnie udzielili mu pierwszej pomocy. Wezwali również służby ratunkowe oraz do czasu ich przyjazdu zabezpieczali miejsce zdarzenia, dbając o bezpieczeństwo poszkodowanego i innych uczestników ruchu.

Kierowca był trzeźwy

Policjanci zamojskiej drogówki, którzy obsługiwali wypadek, sprawdzili stan trzeźwości 35-latka. Badanie alkomatem wykazało, że kierujący toyotą był trzeźwy. Według wstępnych ustaleń prawdopodobną przyczyną wypadku mogło być zaśnięcie za kierownicą.

Na miejscu pracowali strażacy z Państwowej Straży Pożarnej, policjanci ruchu drogowego oraz grupa dochodzeniowo-śledcza z technikiem kryminalistyki. Mundurowi wykonali oględziny miejsca i pojazdu, przesłuchali świadków oraz zabezpieczyli ślady.

Dokładne okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane w toku prowadzonego postępowania.

Szybka reakcja mogła mieć kluczowe znaczenie

Postawa policjantów, którzy mimo czasu wolnego od służby nie pozostali obojętni, zasługuje na szczególne uznanie. Ich szybka reakcja, opanowanie i profesjonalne działanie mogły mieć istotne znaczenie dla zdrowia i życia poszkodowanego kierowcy.

Policja przypomina, że widząc wypadek, należy reagować. Już samo wezwanie służb ratunkowych może pomóc w uratowaniu zdrowia, a niekiedy także życia poszkodowanych. Jeśli sytuacja na miejscu jest bezpieczna, warto udzielić pierwszej pomocy i pozostać do czasu przyjazdu służb.

 

Źródło: Policja Zamość

4 komentarze

  1. Szczęście w nieszczęściu, że uczynni policjanci byli po służbie, bo jeszcze by mu srogi mandat wypisali.

  2. ogladal tv srajfoniee?

  3. kierowca miał szczęście. zomol na służbie pewnie spałowałby go za spowodowanie zagrożenia. oni tylko to potrafią – lać pałą

  4. Ocena: -3

    Czyli nawet pouczenia nie było za te akrobacje. Ale szwagier akrobaty, co stał ostatnio pod sklepem zarobił 2500PLN, bo stwarzał zagrożenie rowerem.

Dodaj komentarz