30/07/2026
690 680 960

Po 40 latach dropie znów wykluły się w Polsce. Osiem piskląt daje nadzieję na powrót gatunku

Po czterech dekadach w Polsce ponownie wykluły się dropie zwyczajne. W Stacji Hodowli Dropia Polskiego Związku Łowieckiego w Żółwinie przyszło na świat osiem piskląt. To najważniejszy dotychczas etap programu, którego celem jest przywrócenie tego gatunku rodzimej przyrodzie.

Pierwsze jaja pochodzące ze środowiska naturalnego w Brandenburgii trafiły do stacji 2 czerwca. Cztery dni później jedno z nich zaczęło się poruszać, a 10 czerwca rozpoczęło się klucie pierwszego pisklęcia.

Ponieważ zarodki znajdowały się na różnych etapach rozwoju, młode wykluwały się stopniowo przez niespełna trzy tygodnie. Z dziesięciu przekazanych jaj uzyskano osiem piskląt, co oznacza 80-procentowy sukces lęgowy.

Pierwszy taki wylęg od 1986 roku

W warunkach naturalnych osiągnięcie podobnego wyniku byłoby niezwykle trudne. Znaczna część lęgów nie przetrwałaby z powodu drapieżników oraz innych zagrożeń występujących w środowisku. Kontrolowana inkubacja i specjalistyczny odchów zwiększają szanse młodych na przeżycie pierwszego, najbardziej wymagającego okresu życia.

– To pierwszy w Polsce wylęg dropi od czterech dekad i bardzo dobry początek pilotażu. Osiem piskląt, które prawidłowo się rozwija, to ogromny potencjał, ale przed zespołem pozostaje najtrudniejsze zadanie: przygotować ptaki do samodzielnego życia przy zachowaniu ich naturalnej bojaźliwości wobec człowieka. Celem jest wypuszczenie młodych do środowiska naturalnego, dlatego kontakt z człowiekiem musi być ograniczony do niezbędnego minimum – mówi Wacław Matysek, pełniący obowiązki rzecznika Polskiego Związku Łowieckiego.

Ostatni potwierdzony lęg dropia w Polsce odnotowano w 1986 roku. Gatunek wyginął w kraju w drugiej połowie lat 80. XX wieku.

Opieka bez oswajania ptaków

Pisklętami zajmują się dwie ornitolożki przeszkolone w niemieckiej stacji hodowli dropia w Buckow. Specjalistki mieszkają na terenie stacji w Żółwinie, ponieważ młode wymagają stałego nadzoru.

Jednocześnie dostęp do ptaków jest ściśle kontrolowany. Ma to zapobiec imprintingowi, czyli nadmiernemu przywiązaniu młodych do człowieka, które mogłoby utrudnić lub uniemożliwić ich późniejsze funkcjonowanie na wolności.

Dropie są zagniazdownikami. Krótko po wykluciu potrafią samodzielnie się poruszać i podążają za opiekunem zastępującym im matkę. Podczas codziennych wyjść poznają teren, uczą się zdobywać naturalny pokarm oraz reagować na zagrożenia.

Dotychczasowe obserwacje są obiecujące. Pisklęta chowają się między innymi na widok nadlatującego ptaka drapieżnego oraz przejeżdżającego ciągnika. Oznacza to, że zachowują naturalną ostrożność wobec nietypowych bodźców.

W sierpniu rozpocznie się przygotowanie do życia na wolności

Kolejnym etapem programu będzie przeniesienie młodych do woliery adaptacyjnej. Ma to nastąpić w sierpniu. Wówczas rozpocznie się proces tak zwanego łagodnego wypuszczania, określanego również jako soft release.

Ptaki będą stopniowo poznawały okolicę i usamodzielniały się we własnym tempie. Początkowo będą mogły wracać do woliery na noc. Po określeniu płci samice zostaną wyposażone w nadajniki GPS. Urządzenia pozwolą śledzić ich przemieszczanie się, przeżywalność oraz sposób wykorzystywania siedliska.

– W reintrodukcji sam wylęg jest dopiero początkiem. Kluczowe są prawidłowy odchów, zachowanie naturalnej płochliwości ptaków, bezpieczne wypuszczenie oraz późniejszy monitoring. Drop potrzebuje rozległych, otwartych terenów, dlatego powodzenie programu będzie zależało od wieloletniej, konsekwentnej pracy i ochrony odpowiednich siedlisk – mówi Wojciech Pawliszak, łowczy okręgowy i przewodniczący Zarządu Okręgowego PZŁ w Gorzowie Wielkopolskim.

Program przewidziany na wiele lat

Liderem programu reintrodukcji dropia jest Polski Związek Łowiecki. Nadzór naukowy sprawuje Uniwersytet Zielonogórski, natomiast partnerem merytorycznym przedsięwzięcia jest stacja w Buckow. Niemiecki ośrodek od około 30 lat rozwija metody inkubacji, odchowu oraz przygotowania dropi do samodzielnego życia.

Program jest realizowany na podstawie wymaganych zezwoleń i pod nadzorem właściwych służb weterynaryjnych. Jeżeli etap pilotażowy zakończy się powodzeniem, niemieccy partnerzy deklarują przekazywanie kolejnych jaj przez pięć lat.

Na ostateczne rezultaty trzeba będzie jednak poczekać wiele sezonów. Samce dropia osiągają dojrzałość płciową dopiero około szóstego roku życia. Obecny wylęg potwierdza jednak, że po latach przygotowań udało się stworzyć warunki umożliwiające rozpoczęcie rzeczywistego odtwarzania gatunku w Polsce.

Budowa Stacji Hodowli Dropia oraz wolier adaptacyjnych kosztowała 773 320,50 zł. Inwestycję sfinansowano ze środków Polskiego Związku Łowieckiego oraz przy wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze, który przekazał na ten cel 315 tys. zł.

 

Źródło: PZŁ

Dodaj komentarz