05/06/2026
690 680 960

Pikieta przed siedzibą PGE Dystrybucja w Lublinie. Pracownicy walczą o godne płace i lepsze warunki (zdjęcia, wideo)

Kilkaset osób wzięło udział w pikiecie przy siedzibie PGE Dystrybucja ul. Garbarskiej w Lublinie. Uczestnicy przyjechali z kilku województw. Jak podkreślali, bez pracowników ta firma po prostu nie będzie istnieć.

38 komentarzy

  1. Ocena: 4

    Jaka to jest godna płaca?? Zawsze można zmienić pracę, otworzyć własną działalność gospodarczą i przestać płakać!! W PGE nie mają źle!! Zróbcie wszystkich służbami mundurowymi… Listonosze z pp na to czekają.

  2. Marcin mgr inż. och śr 37l
    Ocena: 3

    Nie 8 na rękę tylko brutto!!!
    Moja siostra tam pracuje, ale godizny 6.44-14.45 pon-pt to jest bajka tak by chciał mieć myślę każdy wywalczyli sobie to!!!
    Fajna robota nie ma stresu , szkoda że nie może mi załatwić bo ma przez innych znajomych oczywiście.

    • Jaki zero stresu ? Zależy w jakiej komórce bo na samym dole gonią do roboty jak u prywaciarza i załoga jest tak podzielona i skonfliktowana między sobą by łatwiej nią zarządzać, za nadgodziny przy pracach remontowych nikt nie płaci, jedyny plus to że na codzień jest 8 godzin, pozostałe kwestie nie różnią się od firm prywatnych z branży.

  3. Ocena: 3

    Trzeba było się uczyć i wykazywać inicjatywę a nie na ciepły kurdolek po znajomości się łapać w imię dewizy czy się robi czy się leży to wypłata się należy. Nic nie dostanie tą bo wszystko z łupienia narodu idzie do Brukseli i dla tłustych kotów z polszej hehe

  4. Ocena: 3

    Jak nie odpowiada praca załatwiona po znajomościach to można sobie poszukać czegoś lepiej płatnego.

  5. Ocena: 3

    Jako student zaoczny kierunku ściśle związanego z moją pracą w PGE Dystrybucja, z pełnym przekonaniem dołączam się do głosu protestujących. Studiuję za własne pieniądze, płacąc 2000 zł za semestr, dokładając do tego koszty dojazdów i noclegów – wszystko po to, by rozwijać się zawodowo i zostać specjalistą w tej branży. I co dostaję w zamian? Ogromne problemy ze zorganizowaniem obowiązkowej praktyki, bo – jak mi powiedziano – „PGE nie płaci studentom za praktyki”. Alternatywa? Bezpłatny urlop i praca za darmo. Bo przecież łatwo się mówi, że to „forma służby”, tylko że za służbę też ktoś powinien ponosić odpowiedzialność – również finansową.

    Nie mam możliwości odbycia praktyki gdzie indziej, bo mamy podpisane zakazy konkurencji. A przecież praktyka to obowiązkowy element studiów! Firma, która chwali się wspieraniem młodych pracowników, w rzeczywistości utrudnia nam edukację i rozwój.

    Zostałem zaszeregowany do kategorii płacowej, której dolna granica miała wynosić 1,2-krotność najniższej krajowej (ok. 4200 zł brutto w momencie podpisywania umowy). I mimo że zaakceptowałem to ze względu na młody wiek i rzekome „benefity socjalne”, dziś – po inflacyjnej „podwyżce” – jestem wynagradzany poniżej tej wartości. Na szkolenia i kursy (np. prawo jazdy kat. C, uprawnienia na maszyny) jako student nie mam co liczyć – a przecież to inwestycja, która służyłaby i mi, i firmie.

    Codziennie pracujemy w trudnych i niebezpiecznych warunkach: na wysokości, na starym sprzęcie, w ubraniach roboczych, które mają nam służyć 3 lata. Mój komplet ma dwa – wygląda jak z lumpeksu, ale muszę w nim chodzić. Brakuje narzędzi, materiałów, podstawowych części – i jakoś trzeba sobie radzić. Wziąłem na siebie dodatkową odpowiedzialność – zrobiłem uprawnienia dopuszczające – ale firma nie przewiduje za to ani złotówki dodatku. W praktyce wykonuję więcej, a zarabiam tyle samo.

    Do tego wszystkiego jesteśmy ciągle kontrolowani przez BHP – i nie mam nic przeciwko bezpieczeństwu, ale w tej firmie wygląda to tak, jakbyśmy byli winni z góry. Pracodawca zabezpieczył się na wypadek jakiegokolwiek wypadku, tworząc dziesiątki instrukcji i procedur, które nie służą nam – pracownikom – tylko mają jeden cel: zrzucić całą odpowiedzialność na nas. Wystarczy poczytać raporty powypadkowe – to pracownik zawsze jest „niewłaściwie przeszkolony”, „niedostatecznie ostrożny” albo „nie zapoznał się z instrukcją”. A że brakuje ludzi, sprzętu i czasu? To już nikogo nie interesuje.

    Nie prowadzę pojazdów, nie obsługuję sprzętu – więc nawet z nadgodzinami w dobrym miesiącu dostaję ok. 4000 zł „na rękę”. Czy to dużo dla młodego człowieka, który próbuje się kształcić i zdobywać doświadczenie w jednej z największych firm w kraju? Sami odpowiedzcie. O pójściu „na swoje” mogę zapomnieć – przynajmniej w tym zakładzie.

    Zarząd mówi o misji, o służbie, ale nie potrafi spojrzeć w oczy swoim pracownikom. Mnie to nie dziwi – trudno spojrzeć komuś w twarz, kiedy systemowo go ignorujesz. Mam nadzieję, że działania protestujących coś zmienią, bo jeśli nie, to coraz więcej młodych po prostu zrezygnuje. I wtedy naprawdę nie będzie miał kto tu pracować.

  6. Ocena: 2

    Prezesa nie ma bo ma na nich wywalone. Jeśli praca w życiu szkodzi, porzuć pracę, o co chodzi?

    Na wasze miejsce znajdzie się na pewno wielu chętnych.

  7. Ocena: 1

    8 tysięcy na rękę to jest około 266 zł dziennie, czyli 33 złote na godzinę, to ma być dużo?

  8. Ludzie weźcie pod uwagę że prąd to wszystko bez prądu nie będzie nic ani banków ani cpn-ów ani sklepów powstałby wtedy totalny chaos. Montaży traktowani są za nic dostają jałmużnę nie wypłatę za swoją ciężką pracę której narażają swoje życie i zdrowie a każdemu wydaje się że że te wynagrodzenie jest wystarczające za ich ciężką pracę

  9. Ocena: 1

    Jeszcze dodam ,że niektórzy tu piszący ” jak się nie podoba, to kto inny przyjdzie na to miejsce ” no jakoś na elektromontera nie pchaja się drzwiami i oknami . Ogłoszenie na głównej stronie PGE o zatrudnieniu, a chętnych brak. Przecież nic się nie robi, kasa porządna, to powinno że 100 CV leżeć .

  10. Ocena: 0

    Ale tu pełno przygłupów nawet nienwiedzacych o czym piszą ! Wy myślicie że to taka cud robota, że się siedzi nic nie robi ? Że nic nie trzeba wiedzieć , żadnej odpowiedzialności ? Niektórym to nawet przez myśl nie przejdzie ile się wymaga wiedzy , przechodzenia szkoleń ,uprawnień, biurokracji. Jaka ciaży odpowiedzialność, za robotę, za bezpieczeństwo kolegów, pilnowania się na każdym kroku, aby przez głupi błąd nie zostać porażonym. Do tego na każdym kroku kontrole bhp. Ale najlepiej pisać głupoty nie mając zielonego pojęcia ! Żeby nie elektromonterzy ,to nie mielibyście gdzie tych głupot pisać .