Pięć godzin stali w korku na ekspresówce, bez wody, toalety, z płaczącymi dziećmi. „Nikt nam nie potrafił pomóc”
06:43 08-09-2021 | Autor: redakcja
W poniedziałkowy wieczór nasz redakcyjny telefon był rozgrzany do czerwoności. Wszystko z powodu wypadku, jaki miał miejsce na drodze ekspresowej S12/17 na wysokości miejscowości Sieprawice. Wówczas w zderzeniu dwóch pojazdów ciężarowych i samochodu osobowego ranne zostały trzy osoby. Jezdnia w kierunku Warszawy została całkowicie zablokowana, zaś w kilkukilometrowym korku utknęły setki pojazdów.
Skontaktowało się z nami łącznie ok. 50 osób. Wszyscy dopytywali, jak długo mogą jeszcze potrwają utrudnienia w ruchu. Ostatecznie okazało się, że wszystko zajęło aż 5 godzin.
– Nikt nigdzie nie potrafił nam pomóc. Tymczasem w wielu samochodach były małe dzieci. Co chwila słychać było ich płacz. Ludzie prosili innych nawet o wodę. Bardzo dużym problemem dla wielu był brak możliwości skorzystania z toalety. Mężczyźni chodzili za stojące ciężarówki, gorzej miały kobiety. Dzwoniliśmy gdzie się tylko dało, jednak nie uzyskaliśmy żadnej sensownej informacji, a tym samym pomocy – relacjonowała nam pani Izabela.
Wiele osób miało żal do policji, że wszystko trwało tak długo, oraz do służb drogowych, że nie podjęły się nawet próby rozładowania korka.
– Czy nie dało się tego wykonać szybciej? Ja rozumiem procedury, jednak policjanci doskonale wiedzieli, jak długi jest korek, i ile w nim stoi pojazdów. Dodatkowo lewy pas był pusty, więc można było nim puścić ruch. Za radiowozem stała z kolei służba drogowa, lecz ich też nie obchodziła nasza sytuacja. Po co zatem wydawano, myślę że łącznie miliony złotych, na budowę łącznic pasów oraz bram awaryjnych, skoro w żaden sposób się ich nie wykorzystuje – mówił pan Michał.
Jak ustaliliśmy, początkowo, tuż po zakończeniu akcji ratunkowej, policjanci udostępnili lewy pas jezdni. Potwierdzają to stojące w korku osoby, które rzeczywiście w pewnym momencie ruszyły na chwilę do przodu. Jednak z uwagi na niektórych kierowców, którzy zamiast obserwować drogę patrzyli się na rozbite pojazdy, o mało nie doszło do kolejnego wypadku. Wówczas postanowiono wstrzymać ruch.
Jeżeli chodzi o wykorzystanie bram awaryjnych lub zlokalizowanych w pasie dzielącym jezdnie przejazdów awaryjnych, wyjaśniano nam, że zarządca drogi nie podejmuje takich decyzji.
– Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad o tym nie decyduje. Zgodnie z przepisami to służby ratunkowe, takie jak policja i straż pożarna, kierują działaniami ratowniczymi i to one w porozumieniu decydują o otwarciu bram awaryjnych, czy przejazdów awaryjnych oraz o sposobie zabezpieczenia ruchu w takich przypadkach. Jesteśmy jednostką wspomagającą działania ratunkowe i wykonujemy polecenia kierującego tymi działaniami – tłumaczył nam Łukasz Minkiewicz z GDDKiA.
Policjanci przyznają, że rzeczywiście jest taka możliwość, jednak kierowano się także bezpieczeństwem. Wszystko dlatego, że otworzenie przejazdu awaryjnego niesie za sobą spore ryzyko, z uwagi na prędkości, jakie niektóre pojazdy osiągają na takich trasach. Wymaga to też zastosowania dodatkowych zabezpieczeń na sporym odcinku trasy.
Zapewniono nas, że służby postarają się wypracować rozwiązania, które pozwolą zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.






(fot. Mariusz Dziuba/zdjęcia wykonane z motoparalotni)
Kilka dni temu w Niemczech stałem na autostradzie 9 godzin po wypadku .. peszek i nie pomoże dzwonienie trzeba czekać i tyle A nie się napinać..
Jak to zrobił ten idiota z niebieskiej cieżarówy , wjechał celowo ?
Jeden pas był wolny…. mogli puścić…. chociaż po 2 godzinach stania w korkach … że 20.minut samochody później znow zablokować i znow puścić..i takie rozwiązanie myślę było by najsłuszniejsze… a co ślady maja do tego jak jeden drugiemy w d…. walił, poptostu najechanie na tył i tyle nic.dodac nic ująć to nie czołówka że może ktoś wyprzedzał.wymijal.itd .. dziwna trochę sprawa że taka była blokada tyle godzin,rzeczywiście szkoda dzieci które były malutkie i siedziały w fotelikach !!
’na sporym odcinku trasy’ no pachołków zabrakło biednym dudusiom………..
Może ktoś w końcu odpowie za nieudolność w pracy.
Chyba sobie żartujesz… odpowie… w Polsce ???
Tak samo jest codziennie na Krasnik korki wiele kilometrów
I czemu się tu dziwić, przecież to takie polskie – brak winnego
nie było milicjantów do kierowania ruchem bo o bezpieczeństwo dbali stojąc w krzakach z radarem…
Pięć godzin wielkie mi halo ludziom w głowach się przewraca myślą że są najważniejsi na świecie i wszystko im się należy nawet prawo do teleportacji
Był wypadek no cóż życie
Heh. Standardowo: nie możemy nic zrobić, bo jak coś zrobimy, to jest szansa, że coś się może stać. Prewencyjnie nie zrobimy nic i to jest tylko i wyłącznie wasza wina :). Absolutnie nie można było ściągnąć drugiej ekipy żeby kierowała ruchem. Mogliby się przemęczyć. Policja jest od siedzenia na komisariacie i wlepiania mandatów za brak maseczki oraz jazdę 53 na 50. Wszystkie żarty o głupocie policji w dzisiejszych czasach są niesamowicie trafione. Proponuję następnym razem nawet nie przyjeżdżać do wypadku bo może się okazać, że na zaparkowany radiowóz zapatrzy się jakiś pieszy, potknie się i sobie papę podrapie. Po co stwarzać dodatkowe ryzyko?