06/06/2026
690 680 960

Od wczoraj czekali na wylot do Londynu. „Nikt nie wie co się dzieje, stewardessa chodzi i płacze”

Szereg sygnałów o problemach z lotem do podlondyńskiego Luton otrzymaliśmy od pasażerów samolotu. Mieli wystartować wczoraj wieczorem, ruszyli dopiero dziś po godzinie 16.

Dopiero dziś po południu opuścili lubelskie lotnisko pasażerowie sobotniego, wieczornego lotu do Londynu. Zgodnie z rozkładem samolot linii Ryanair miał wystartować o godz. 20.15. Wszyscy przeszli odprawę, udali się do maszyny, ta jednak wciąż nie ruszała.

Jak wyjaśnia nam pani Katarzyna, pasażerowie przez dwie godziny siedzieli w samolocie, po czym obsługa zakomunikowała, że lot będzie odwołany. Przekazano również, że połączenie zostanie zrealizowane w niedzielę o godzinie 11.00. Dziś jednak sytuacja zaczęła się powtarzać.

– Lot znów był opóźniany, kiedy już miał się odbyć, po raz kolejny coś się stało. Pasażerowie przez pół godziny musieli stać na mrozie pięć metrów od samolotu. Kiedy już wsiedli do środka, zaczęło się długie oczekiwanie na informację, czy maszyna w ogóle wystartuje – mówi nam pani Katarzyna.

Kolejni pasażerowie wskazują, iż sytuacja była niezrozumiała. Inne samoloty normalnie startowały. A przedstawiciele Ryanaira nie byli w stanie wytłumaczyć co się dzieje. Nie pomogły też próby dodzwonienia się na lotnisko, gdyż nikt miał nie odbierać telefonu.

– Nie wiem jak można tak traktować ludzi. Od wczoraj córka spędziła na lotnisku i w samolocie ponad 10 godzin. Teraz znów siedzi od kilku godzin w maszynie jednak dalej nie wie, czy w końcu wyleci do Londynu – dodają kolejne osoby.

Pan Piotr wyjaśnia, że pasażerowie po wielogodzinnym oczekiwaniu zaczynają się źle czuć, nie mogą doprosić się też żadnych informacji. Część z nich zaczęła opuszczać pokład samolotu na własną rękę.

– To trwa już drugi dzień. Dopiero dziś po południu otrzymaliśmy informację o problemach. Stewardesa chodzi po pokładzie i płacze. Zaczyna się robić niebezpieczna sytuacja, gdyż nie pozwalają pasażerom skorzystać z toalety. Ludziom puszczają nerwy – dodał pan Piotr.

Przedstawiciele Portu Lotniczego Lublin wyjaśnili nam, że maszyna w sobotę nie wystartowała ze względu na trudne warunki pogodowe. Pasażerom, którzy nie mieli jak wrócić do domu zapewniono hotel. Linie lotnicze Ryanair podjęły decyzję o przełożeniu lotu na dzisiejsze południe.

– Jednak, znowu z powodu złej pogody, przewoźnik nie zdecydował się na start. Godzina wylotu była też kilkukrotnie przesuwana. Dzisiaj mieliśmy też inne operacje, do Bergamo i również do Luton, te jednak odbyły się bez przeszkód – mówi nam Piotr Jankowski z Portu Lotniczego Lublin.

Ostatecznie samolot wystartował o godzinie 16.24.

44 komentarze

  1. lepiej poczekać, niż nie dolecieć bezpiecznie

    • Obejrzyj sobie dokument pt. „Mayday Mayday” (dostępny na YT), żeby sobie wyrobić zdanie na temat tego, czy z Ryanairem w ogóle może być bezpiecznie 🙂

  2. Ocena: 0

    A wylądował?
    No to chwała Bogu bo jakby tak nie daj Boże to niech Bóg broni.

  3. Ocena: 0

    „Nikt nie wie co się dzieje, stewardessa chodzi i płacze”
    25 centymetrów śniegu i płacz – kogo oni tam zatrudniają ?

  4. Za to zdjęcie ilustracyjne możecie się jutro spodziewać kontaktu z działem prawnym Wizzair’a.

  5. Ocena: 0

    A weź łopatę i rusz du i pę.
    Każdy udaje głupiego i czeka na oklaski.

  6. „To trwa już drugi dzień. Dopiero dziś po południu otrzymaliśmy informację o problemach.”
    To sami nie widzieli, że są intensywne opady śniegu? Ciężko się domyślić, że lot w takich warunkach może być niebezpieczny?
    Najlepiej, ochrzanić za opóźnienie, a jakby chcieli za wszelką cenę pilnować harmonogramu i coś by się stało, to pręgierz… Ani pilotom, ani stewardessom, ani liniom lotniczym taka pogoda nie jest na rękę, bo tracą czas i pieniądze. Nikt nie chce nie lecieć, nie tylko pasażerowie. A redakcja jeszcze takim dzbanom daje głos…
    Stewardessa chodziła i płakała? To może trzeba się było rozejrzeć, czy pasażerowie jej nie dają powodu do płaczu, bo raczej na śnieg i opóźnienia obsługa pokładowa tak nie reaguje!

    • Ocena: 0

      Pilot po zapakowaniu pasazerow na poklad oznajmil ze probuje zorganizowac odladzanie i odsniezanie samolotu.
      W grudniu przy padajacym sniegu spodziewal sie ze sie roztopi po nocy spedzonej pod chmurka?
      Nie mozna bylo ogarnac ZANIM wpuszczono pasazerow?

      • No właśnie nie można, bo odladzanie jest częścią konfigurowania samolotu do startu i zaraz po jego zakończeniu trzeba kołować na pas, a nie przez pół godziny pakować pasażerów i zbierać kolejny śnieg/lód…
        Rozwieję twoje wątpliwości – NIE, nie można jednocześnie odladzać i robić boardingu.

  7. Beksa

  8. Ocena: 0

    Ryanair to szmatława firma. Złodzieje. Od 4 VIII czekam na zwrot za bilety lotnicze do Hiszpanii. Anulowali lot bez podania przyczyny, bez słowa przepraszam nawet. I na razie nic. Warunki meteorologiczne to warunki, ale sposób traktowania pasażerów to inna rzecz.

    • Antoni Pisrydzyk
      Ocena: 0

      Zapytaj ojca czy mu prezerwatywa nie pękła.
      Po twojej wypowiedzi wnioskuję, że ojciec spłodził imbecyla.
      Bezpieczeństwo to podstawa. Już taki jedne kazał lądować a drugi urządza miesięcznice.

  9. Trzeba zaznaczyć, że w sobotę samolot który miał odlecieć do Londynu przyleciał już z 2 godzinnym opóźnieniem. Natomiast w dniu dzisiejszym wszystkie samoloty normalnie startowały i leciały w szczególności te z firmy Ryanair, tylko nie ten. Także proszę się nie dziwić, że wszyscy są zdenerwowani i część osób opuściła pokład samolotu, według mnie jeżeli nie byli pewni czy odlecą nie powinni wpuszczać ludzi do samolotu.

    • Pogoda nie tylko na miejscu, ale także po drodze jak i na lotnisku docelowym jest sprawdzana przed wylotem i ma wpływ na decyzję o wylocie. Nawet jeśli jest już dobra pogoda na lotnisku docelowym, ale przez wcześniejsze anomalie utworzyła się kolejka do lądowania, to znacznie taniej i bezpieczniej jest poczekać dłużej przed wylotem. To samo dotyczy pogody po drodze, znacznie bezpieczniej poczekać na korytarz z dobrymi warunkami, niż pakować się we front burzowy. Jedna linia może się zdecydować na ryzyko lądowania na lotnisku zapasowym lub czekania na możliwość lądowania w powietrzu – ale to też dodatkowy czas podróży i koszty. Samo to, że ten konkretny samolot z tego kierunku przyleciał do LUZ opóźniony, sugeruje problemy z drogą powrotną, nieprawdaż? O ile wszystkie samoloty tej samej linii nie leciały w tym czasie na to samo lotnisko docelowe, a tak nie było, to twój argument o innych maszynach można wyrzucić do śmieci.
      Kolejną możliwością może być drobna usterka lub błąd w systemie, który wymagał diagnostyki i checklisty. Nie wszystko będą wyjaśniać pasażerom, bo ewentualna panika i zła opinia nie jest ani w interesie linii, ani załogi.
      A co do wpuszczania ludzi do samolotu – czasem okno pogodowe trwa chwilę, a boarding, skonfigurowanie do startu i pozwolenie na start jednak zajmują „trochę” dłużej. Więc jeśli i załoga, i pasażerowie, już są na lotnisku, czekają i chcą jak najszybciej wylecieć, to powinni czekać w samolocie gotowym do lotu. Dla mnie właśnie czekanie na terminalu w takiej sytuacji jest głupie. Nie wiem jak często latasz, ale pojęcie o tym masz nikłe…

    • I dodam jeszcze, że pilot ma dużo na głowie przy takim opóźnieniu, bo zwykle jest czymś spowodowane i trzeba się tym powodem zajmować. Informowanie na bieżąco wszystkich pasażerów o wszystkim co robi i dlaczego, nie należy do priorytetów. I nie wiadomo, czy będzie można wystartować za 10 minut, czy 3 godziny.
      Dobra rada – jeśli nie chcesz lub nie musisz lecieć, to w ogóle nie jedź na lotnisko. Bo w moim mniemaniu w samolocie czekającym na start są osoby, które potrzebują w nim być i które nie wrócą sobie do domu, bo samolot godzinę za długo stał na płycie…

  10. Już niedługo będą wracać na zieloną wyspę do Polski, od 12 grudnia