05/06/2026
690 680 960

Od ponad 30 lat strzegą przyrody na Roztoczu. Mogą stracić swoją wieloletnią siedzibę

Członkowie Roztoczańskiej Konnej Straży Ochrony Przyrody, którzy od ponad 30 lat dbają o przyrodę i bezpieczeństwo turystów na Roztoczu, stanęli przed nie lada wyzwaniem. Muszą zebrać środki na kupno dotychczasowej siedziby, którą jej właścicielka postanowiła sprzedać.

Funkcjonująca od 1984 roku Roztoczańska Konna Straż Ochrony Przyrody im. 25 Pułku Ułanów Wielkopolskich wpisała się już na stałe w krajobraz Roztocza. Jej członkowie od lat prowadzą bowiem letnie akcje prewencyjno-informacyjne na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego. Konne patrole dbają nie tylko o przyrodę, lecz także o bezpieczeństwo przemierzających szlaki turystów. Co ważne, nie pobierają za to żadnego wynagrodzenia, robiąc wszystko w ramach wolontariatu. Kontynuując tradycje polskiej kawalerii, biorą też udział w licznych uroczystościach patriotycznych.

Uczestnikami akcji są głównie młodzi ludzie, których połączyła pasja do koni, przyrody i tradycji polskiej kawalerii. Wszyscy wykonują patrole społecznie poświęcając swój czas wolny na rzecz ochrony przyrody. Dzięki nim w Parku Narodowym jest o wiele czyściej, natomiast pracownicy Roztoczańskiego Parku Narodowego notują o wiele mniej dewastacji przyrody, sprzętu oraz urządzeń które mają służyć turystom. Konne patrole stanowią również nie lada atrakcję dla turystów, z których większość jest przyjemnie zaskoczona ich widokiem.

Roztoczańska Konna Straż Ochrony Przyrody powstała z inicjatywy członków lubelskiego Akademickiego Klubu Jeździeckiego. Jest to organizacja zrzeszająca lubelskich studentów, do tego jedyna tego typu w Polsce, gdzie wolontariusze sami utrzymują i dbają o konie. Ten rok rozpoczął się dla nich od niezwykle trudnych wiadomości. Mianowicie otrzymali informację, że po zakończeniu letniej akcji na Roztoczu nie będą mieli już gdzie wracać. Wszystko dlatego, że dzierżawiona przez nich od 1991 roku baza przy ulicy Abramowickiej w Lublinie ma zostać sprzedana.

Wszystko to sprawiło, że członkowie lubelskiego Akademickiego Klubu Jeździeckiego postanowili podjąć nie lada wyzwanie. Chcą zakupić od dotychczasowej właścicielki działkę przy ul. Abramowickiej aby utrzymać swoją siedzibę w dotychczasowym miejscu. Jak tłumaczą, mają dwa wyjścia, albo kupić to miejsce, albo się wyprowadzić i szukać innego. Jednak oba rozwiązania wymagają nakładów finansowych, na które klubu nie stać z powodu jego społecznej działalności, za którą nie pobierają wynagrodzenia. Dlatego też postanowili zorganizować publiczną zbiórkę licząc na wsparcie ich inicjatywy przez osoby, które doceniają ich zaangażowanie w ochronę wspólnego dobra, jakim jest roztoczańska przyroda. Jak tłumaczą, każda złotówka się liczy, za każdą będą równie mocno wdzięczni.

– Musimy zebrać pieniądze, aby nasze konie miały miejsce, do którego wrócą po wakacjach spędzonych jak co roku na służbie w Roztoczańskim Parku Narodowym pod opieką strażników z Roztoczańskiej Konnej Straży Ochrony Przyrody. Sytuacja jest więc poważna – chodzi o byt naszych koni. Jeśli nie podołamy temu zadaniu, zmuszeni będziemy opuścić Wólkę, która jest dla nas miejscem wyjątkowym. W Klubie ciągle pojawiają się nowi ludzie, zmieniają się konie. Pozostaje miejsce. Jest szczególne – wraca się do niego nawet po wielu latach, potrafi połączyć całe pokolenia klubowiczów. Tradycja AKJ sięga już prawie 55 lat, od niemal 30 naszym domem jest Wólka. Nic więc dziwnego, że trudno byłoby nam pogodzić się z jej utratą – wyjaśniają członkowie Roztoczańskiej Konnej Straży Ochrony Przyrody.

(fot. RKSOP)

13 komentarzy

  1. Może zapytajcie ministerstwo kultury o jakiś grant. Skoro działacie społecznie od tylu lat i nie pobieracie sum jako wynagrodzenie może to docenią i sypną trochę sianka dla tych koni i was. Trzymam kciuki

  2. Wsparł bym z całego serca, gdyby nie notoryczne libacje urządzane w siedzibie na Abramowickiej. Tak ma wyglądać ochrona przyrody?

  3. Kiedyś za studenta, myślałem o RKSOPie, ale jak zobaczyłem co oni tam wyczyniają (chlanie), dałem spokój wolę delektować się Roztoczem i końmi z innymi ludźmi. Sprzedajcie butelki i se kupcie.

  4. LUDZIE POMÓŻMY KONIE – TO NIE PRZYTYK DO AKADEMIKÓW C + D ; PODAJCIE NR KONTA NIECH KAŻDY WPŁACI 10 PLN TO ZAŁATWIMY TEMAT – CO DO ALKOHOLU – JEŻELI WIDZIAŁEŚ PIJAŃSTWO W MIEJSCU PUBLICZNYM, TO DLACZEGO NIE WEZWAŁEŚ POLICJI – do Mario i Sąsiada ; – JESTEŚCIE ZWYKŁE GNIDY – WIDZIAŁEŚ ZŁO I NIE ZAREAGOWAŁEŚ.

  5. Sie pomaga lub zbiorka.pk

  6. Ocena: 0

    To nie jest miejsce publiczne nie ma wiec podstaw do interwencji w sprawie pijaństwo jest jeszcze coś takiego jak wstyd i honor A tego chyba brakuje.

  7. To zła lokalizacja jest uciążliwa i dla koni i dla społeczności lokalnej.

  8. Ocena: 0

    Wszystkim którzy mają zastrzezenia co do miejsca proponuję pomóc tym studentom znaleźć inne i wesprzeć w zakupie. Jestem pewna że nie odmówią

  9. Ludzie, jeśli macie zastrzeżenia to po prostu nie wpłacajcie zamiast się mądrzyć albo rzucać oskarżenia bez pokrycia. Gadki o wstydzie i honorze też można sobie darować, nie znacie ich a oceniacie.
    Widać że im zależy na koniach i tym co robią skoro podjęli próbę i tak aktywnie prowadzą zbiórkę. Gdyby chcieli się tylko upić to by się w to nie bawili tylko sprzedali konie i poszli za to do baru .

  10. Zamiast wspierać młodych, którzy wolą spotkać się na świeżym powietrzu, porozmawiać, pojeździć i zwyczajnie pobawić się to jak zawsze trzeba ich błotem obrzucić. Najlepiej byłoby dla niektórych, żeby jak typowa młodzież siedziała w domu przed komputerem lub w klubie. Konie mają zdrowe, nakarmione i zadbane. Sami zapracowali sobie na to wszystko co mają, a żadnego wsparcia finansowego nigdy nie dostali.