Jeden z nożem, drugi z pięściami: Strażnicy miejscy zaatakowani na patrolu
15:47 04-08-2014 | Autor: redakcja
Do zdarzenia doszło w sobotę około godz. 15.35, na ulicy Mickiewicza w Lublinie. Strażnicy wracając z interwencji przy ulicy Kunickiego zauważyli czterech mężczyzn, którzy stojąc przy ulicy spożywali alkohol. Funkcjonariusze postanowili podjąć interwencję. Zatrzymali pojazd, a następnie podeszli do mężczyzn i informując ich o popełnieniu wykroczenia poprosili o wylegitymowanie się.
Nie spodobało się to mężczyznom, którzy zaczęli się zachowywać agresywnie. -Wykrzykując obelgi pod adresem strażników usiłowali ich sprowokować do bójki. Wtedy to, awanturnicy zostali ostrzeżeni, że ich dalsze tego typu zachowanie będzie skutkowało zastosowaniem środków przymusu bezpośredniego – wyjaśnia Ryszarda Bańka z lubelskiej Straży Miejskiej.
Nie zrobiło to jednak na nich żadnego wrażenia, gdyż po chwili jeden z mężczyzn zamachnął się i usiłował pięścią uderzyć w strażnika. W tym samym czasie drugi z mężczyzn wyciągnął nóż i zaatakował drugiego funkcjonariusza. Zaatakowany strażnik zdołał odskoczyć, unikając tym samym zranienia 20 cm ostrzem. Funkcjonariusze użyli gazu pieprzowego, co spowodowało, że mężczyźni rzucili się do ucieczki.
Strażnicy powiadomili o wszystkim policję, i ruszyli w pościg za napastnikami. Nożownika udało im się zatrzymać tuż po krótkim pościgu. Z kolei drugi awanturnik został zatrzymany przez policjantów. Obaj zostali przewiezieni na komisariat, gdzie oczekują na dalsze czynności w tej sprawie.
(fot. lublin112)
2014-08-04 15:43:11
W pewnym, również demokratycznym Kraju, na „dalsze czynności”, oczekiwaliby w trumnach.
No cóż, co Karaj to… inne oczekiwanie.
Pozostaje tylko ubolewać, że u nas tak się nie da. Skończyłoby się rumakowanie…
Zapomniałam dodać „mantry” – przepraszam
Oświadczam, że wiem, że jestem głupia, piszę glupoty, oraz nie mam żadnych wątpliwości, że owi zbóje mają rodziny, które umieją czytać.
Ponadto dodaję, że o członkach swojej rodziny napisałabym tak samo.
Cóż za odważna akcja straży miejskiej, a może wypadek przy pracy ?? Dobrze że znowu pomogła im Policja, bo nie wiadomo co by jeszcze mogło spotkać naszych dzielnych pietruszkowych strażników. Czy prezydent planuje wręczyć medale za odwagę ?
nawet nie umieją obezwładnić napastników. ci strażnicy potrafią tylko psiukać im gazem po oczach jak kobitki.
wstyd tak to każdy potrafi kupić gaz i pryskać napastnikowi.
straż miejską powinno się dawno zlikwidować bo zatrudniani są tam ludzie z łapanki jak np do pilnowania marketów.
mistrzowie ustawiania fotoradarów, zakładania blokad, fotografowania ogłoszęń na słupach miejskich a z pijaczkami to bez policji nic nie mogą
Nie umieją nawet przypilnować żeby trawniki na osiedlach nie były obesrane przez psy !!
i co z tego.policja sie napisze kwitów a prokurator wypuści.i bezprawie trwa dalej.mało tego prorok.jeszcze bedzie się doszukiwał przekroczenia uprawnień i będzie chciał stawiać zarzuty ale nie bandytom.bo bandytów się boją.a kogo najlepiej uwalić policjanta lub strażnika. w stanach taki bandzior wąchał by już kwiatki od dołu.u nas chłopaki co pracują na ulicy zwalczając bandytyzm nastawiając własnego karku ,muszą dać się zabić.żeby prokurator dał wiarę że miał do czynienia z bandziorem.i co bandzior dostaje dyche wychodzi po 6latach,chory kraj bezprawia
Żeby tylko nie wyszło, że za Strasz Miejską zapłacimy wszyscy siniakom jeszcze odszkodowania.
Bo: przy Mickiewicza najchętniej „element” spożywa % za smażalnią ryb (murek przy sklepie LSS Społem) a to nie jest ani „przy drodze publicznej” (placyk ten z dwóch stron otoczony jest drogami wyraźnie oznaczonymi jako „droga wewnętrzna”), tak więc zdaje się, wolno było tam panom spożywać alkohol a Straszy Miejskiej nic do tego.
Niewykluczone, że znalazł się wśród „spożywających” jakiś świadomy swych praw, a podchmielony jedynie, obywatel. A Strasz Miejska, poproszona grzecznie o to, żeby spadała na szczaw, uparła się nie spadać na szczaw.
A na terenie prywatnym (drogi są własnością Stokrotki, plac zaś chyba w dzierżawie pana od „rybek” i kwiaciarni) interwencję w sprawie spożywania alkoholu podjąć może jedynie Policja i to jedynie na wniosek posiadaczy działek.
Wróciłem właśnie z Budapesztu.
Byliśmy tam kilka dni i jedną z najfajniejszych atrakcji było to, że policja nie przypieprza się do picia piwa w parkach, skwerach, miejscach widokowych nad Dunajem itp.
Prawo takie jak u nas. Całkowity zakaz spożywania w miejscach publicznych.
A policja całkiem inna.
Myśląca i odróżniająca meneli chlających na ławkach ( których przegania ) od zwykłych obywateli chcących zrelaksować się w zaciszu miejskiej zieleni.
jeżeli chodziłbyś z piwem po głównej ulicy, jeździł z piwem autobusem czy metrem to masz mandat. Ok 100 zł jak u nas.
Natomiast jeżeli spotykasz się ze znajomymi w parku i pijecie piwo nie krzycząc, nie przeklinając i ogólnie z kulturą to nikt nikogo nie ściga.
Policja jeździ, chodzi omija i nie reaguje.
A u nas wyremontują park, nastawiają ławek przez całą ścieżkę rowerową co 50m i pytam się po co te ławki skoro nie można tam jak człowiek piwa się napić.
Od razu panowie Policjanci czy inni „Strasznicy Wiejscy” zrównają cię z patologią i alkoholikami i dostajesz 100zl. CHORE !!!
Ale oni są „zobligowani przez ustawodawcę”. A to w mniemaniu mundurowych pozwala wyłączyć mózg na czas służby..
Rzeczywiście przydałoby się rozróżnienie kulturalnego picia piwa od chlania w miejscach publicznych.
Ale jeżeli kulturalnie pijesz piwo, to na zwróconą przez Straż Miejską uwagę potrafisz zareagować kulturalnie i skończy się na pouczeniu.
Natomiast noże i pięści to już niestety napaść na funkcjonariusza na służbie. I podpadasz pod paragraf.
Eee – kto inny podaje, że panów próbowano ukarać przy budce „przeprowadzacza” (po drugiej stronie Kunickiego w stosunku do tego, co sądziłem), zaraz przy szkole.
Czyli jak najbardziej w miejscu objętym zakazem wynikającym z Ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości.
@Mecenas
Kiepski z Ciebie mecenas, skoro nie wiesz, że w Polsce nie ma absolutnego zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Zakaz obejmuje jedynie: „ulice, parki, place” (do tego jeszcze miejsca pracy i środki komunikacji publicznej). W „krzakach” pić wolno nadal… tylko Strasz Miejska i Policja jeszcze (choć miały na to 13 lat) nie doczytały przepisów, stąd nieporozumienia.
Pod klatką bloku, na ławeczce (o ile nie znajduje się ona przy ulicy, albo placu zabaw), w krzakach, w wąwozie na Czubach [taki przykład „większych krzaków, nie będących ani parkiem ani placem”], czy chociażby na rybkach nad rzeką, wolno Tobie pić i nic Policji i Straszy Miejskiej do tego.
dostana w zawiasach 2/5 i jakąs małą grzywną to jest polska nie zapominajmy