04/06/2026
690 680 960

Najpierw tytoń, teraz chmiel. Kolejne uprawy, z których słynie Lubelszczyzna zagrożone bankructwem

Przed kilkoma dniami informowaliśmy o proteście plantatorów tytoniu, który odbył się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie. Uczestniczyło w nim wielu rolników z naszego regionu, ponieważ to właśnie na Lubelszczyźnie znajduje się większość krajowych upraw tytoniu. Okazuje się jednak, że w równie trudnej sytuacji znaleźli się także plantatorzy chmielu.

O tym, że nie ma dobrego piwa bez chmielu, wie każdy miłośnik napoju z pianką. Najbardziej cenionym gatunkiem jest chmiel lubelski, który słynie ze szlachetnego, aromatycznego charakteru z delikatnymi, kwiatowo-ziołowymi nutami, które często uzupełniają akcenty cytrusowe. Jest to odmiana aromatyczna, spokrewniona z czeskim chmielem Żateckim, która nadaje piwu wyrafinowany smak i aromat. Warto też wskazać, że uprawa chmielu w Polsce jest niszową, tradycyjną działalnością prowadzoną głównie przez ok. 700 rodzinnych gospodarstw. Polska jest jednym z czołowych producentów chmielu w Unii Europejskiej, a województwo lubelskie odpowiada za około 90 proc. krajowej produkcji.

W ostatnim czasie sytuacja branży staje się coraz bardziej dramatyczna. Zaczęło się od spadającego z roku na rok spożycia piwa, jednak to nadmiernie restrykcyjne regulacje mogą doprowadzić do zachwiania się całej branży piwowarskiej i jej łańcucha wartości, w tym gospodarstw zajmujących się uprawą chmielu. Dlatego też Związek Polskich Plantatorów Chmielu w odpowiedzi na konsultacje publiczne dotyczące projektu ustawy o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, zwrócił się z pilnym apelem o wycofanie się z tych planów.

Jak zaznaczono, spadki na rynku piwa są widoczne nie tylko w danych GUS, ale są również bezpośrednio odczuwalne na plantacjach i w skupie chmielu. Od 2019 roku rynek piwa zmniejszył się o 6 milionów hektolitrów – co odpowiada rocznej produkcji około 10 browarów wielkości browaru Namysłów, który właśnie zakończył produkcję piwa, podobnie jak wcześniej zakład w Leżajsku. Sytuacja w 2025 roku również jest dramatyczna – browary ograniczają produkcję, gdyż nawet w miesiącach letnich rynek spadł o ponad 10%.

– Tymczasem projekt ustawy w sposób rażąco niesprawiedliwy uderza w sektory piwny – mimo że spożycie piwa od kilku lat spada najszybciej spośród wszystkich alkoholi. Jednocześnie pomija istotne problemy, takie jak tzw. „małpki”, które stanowią realny problem w kontekście patologii związanych ze spożyciem alkoholu. Browary nie powinny ponosić odpowiedzialności za alkotubki ani brak wprowadzenia nocnej prohibicji w Warszawie – wyjaśnia Rajmund Szulc, Prezes Związku Polskich Plantatorów Chmielu.

ZPPC wskazuje, że szczególnie niepokojąca jest krytyka i regulacje dotyczące piw bezalkoholowych. Projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości, zamiast koncentrować się na ograniczeniu dostępności „małpek” czy na zakazie sprzedaży nocnej, utrudni rozwój segmentu piw bezalkoholowych, które stanowią realną i wartościową alternatywę dla osób ceniących smak piwa, ale rezygnujących z alkoholu. Piwa bezalkoholowe zawierają te same składniki, co tradycyjne piwa, takie jak chmiel, a ich rosnąca popularność stanowi istotne wsparcie dla branży, która mierzy się z wieloma wyzwaniami i systematycznym spadkiem sprzedaży. Piwa bezalkoholowe są również ratunkiem na branży chmielarskiej, gdyż pozwala nieco zmniejszyć spadek popytu na chmiel.

– To paradoks. Zamiast wspierać produkty, które pomagają ograniczyć spożycie alkoholu, projekt ustawy utrudnia ich rozwój. Tymczasem piwa bezalkoholowe są dowodem, że branża potrafi sama się zmieniać w kierunku odpowiedzialnej konsumpcji. Warto się zastanowić, komu zależy na tym, żeby jeszcze bardziej zachwiać sektorem piwowarskim, a tym samym pogrążyć naszą branżę – komentuje Rajmund Szulc.

Restrykcyjne regulacje zaproponowane w rządowym projekcie ustawy mogą doprowadzić do upadku nie tylko browarów, ale także plantatorów i producentów chmielu. W Polsce uprawą chmielu zajmują się małe, rodzinne gospodarstwa, których średnia powierzchnia wynosi około 2 hektary. Dla tych rodzin jest to często jedyne źródło utrzymania. Chmiel jest uprawą wieloletnią o żywotności plantacji wynoszącej 15-20 lat. Oznacza to, że plantatorzy nie mogą szybko zmienić profilu produkcji ani dostosować się do nagłych zmian rynkowych. Inwestycje w chmielarstwo są długoterminowe, a ich zwrot rozłożony na wiele lat. Nagłe wprowadzenie restrykcyjnych przepisów uderza w wieloletnie plany gospodarcze rodzin rolniczych, które nie mają alternatywnych źródeł dochodu. Jeśli browary jeszcze bardziej ograniczą produkcję, wiele naszych gospodarstw przestanie istnieć. Te regulacje to dla nich kwestia przetrwania.

– Należy pamiętać, że nie jest to jedyna ustawa dotycząca branży piwnej, która aktualnie jest rozważana – w Sejmie trwają również prace nad podniesieniem akcyzy, VAT oraz wprowadzeniem opłaty cukrowej. Tworzenie tak rygorystycznych przepisów prawnych może sprzyjać gwałtownemu rozwojowi szarej strefy oraz przejęciu rynku przez alkohole mocne. Zamiast rozwiązać problem nadużywania alkoholu, projektowane regulacje przyczynią się do jego przeniesienia do szarej strefy i zmiany struktury spożycia na korzyść innych, często mocniejszych alkoholi – wskazuje Rajmund Szulc.

Związek Polskich Plantatorów Chmielu zaapelował więc do Ministerstwa Zdrowia oraz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi o odstąpienie od szkodliwych nadregulacji i skupienie się na działaniach faktycznie ograniczających problem nadużywania alkoholu, a także zwiększających świadomość społeczną jego skutków. To nie jest spór o przepisy – to walka o przetrwanie rodzinnych gospodarstw, które od pokoleń budują tradycję polskiego piwa. Związek wezwał także do dialogu, rozsądku i tworzenia prawa, które chroni, a nie karze tych, którzy uczciwie pracują.

23 komentarze

  1. Spokojnie brygada, uśmiechamy się. Kupi się tańsze z ukrainy i Ameryki południowej. Co z tego, niezdrowe. Na leczenie państwo przecież ma pieniądze

    • Ocena: -14

      Kolejny płaczący z tęsknoty za „zerem” i bandą jego kolesi rozdających kraj za głosy.

  2. Aktualnie trudno znaleźć dobre piwo, a co dopiero chmiel w tymże piwie. Żółć bydlęca, trochę chemii i już mamy produkt piwo podobny. Oby Perła nie zeszła na psy jak Żywiec, którego kiedyś uwielbiałem, a teraz do ust nie wezmę.

    • Perła to sik, kiedyś perła chmielową czy mocna były super😁. Zepsuły się ale powstała perła export🤓 ale i ona od kilku lat to szczyny😪 Przestałem pić perłę , w ogóle alkohol😎🖖 Alkohol to trucizna.

  3. Chmiel akurat zawsze się opłacał nie wprowadzajcie ludzi w błąd były mega pieniądze za zamknięcie produkcji a potem mega pieniądze za ponowne uprawianie chmielu i to setki tysięcy złotych

  4. … ale jak ? … gdy wchodziliśmy do UE to rolniki piali z zachwytu że wolny rynek i mieli szybko zasypać całą Europę tanią i dobrą żywnością z Polski … co poszło nie tak ?!

  5. Alkohol szkodzi zdrowiu i nie ma co, jak nie fajki to alko…

  6. Od chlania piwa to tylko zaworek gnije i prostata nawala,nie mówiąc o wątrobie albowiem jaki organizm może wytrzymać ustawiczne filtrowania alkoholowych pomyj.

  7. GRABARZ (z certyfikatem UE)
    Ocena: 3

    Obecnie trudno znaleźć dobre piwo, a co dopiero chmiel w tymże piwie.
    Żółć bydlęca, trochę chemii, sztucznego barwnika, ładna puszka i już mamy produkt piwo podobny i… 0%

  8. może niech zaczną uprawiać jakieś pożyteczne rośliny

  9. Ten kraj…kolonia niemiecka głosami PO jeden fryc pokonał polake w pojedynkę, gdzie AK?

  10. Do piszących o żółci bydlęcej w piwie-poluzujcie foliowe czapeczki,bo was uwierają! A jak już mowa o czapeczkach z filii aluminiowej,to następny mit głosi,że związki glinu powodują Alzhaimera,w co jestem skłonny uwierzyć,czytając wasze rewelacje.

Dodaj komentarz