Bardzo dobrze mię będę jadł kocich zarazkow jutro osobiście napisze list to sanepidu za bardzo dobre zachowanie pozdrawiam.
Katrin
Ocena: 0
Nie będziesz jadł jeśli tam nie pójdziesz. Po prostu siedź w domu i ciesz się swoją czystością. W czym problem? Ludzie na świecie w gorszych warunkach jedzą i nie mają wyjścia a ty wyjście masz. Jedź u siebie w czysto – lśniącej kuchni. Bez kota. Kpw?
Maciek
Ocena: 0
Katrin ,nie dorastasz mi do pięt. A KPW to możesz sobie pisać koleżance.
Marian
Ocena: 0
Już się kolega Maciek vel Mercedes vel Ch***WieKto nie wie gdzie i jak się podpisuje i którym nickiem… Weźcie się i zróbcie coś porządnego, posprzątajcie mieszkanie, wyrzućcie śmieci i ogólnie przewietrzcie, bo się strasznie zagęściła atmosfera na tym forum. Ze się właściciele nie popisali (względy formalne) to bezsporna prawda – i muszą się formalności zgadzać jak grosze kasjerce na kasie w Tesco. Ale święte oburzenie anty-kociarzy, wyznawców sterylności szpitalnej i wielu im podobnym zakrawają na kabaret. NIE LUBIĘ -> NIE BYWAM -> NIE KRYTYKUJĘ (bo jakże krytykować coś o czym nie ma się bladego pojęcia?). Ale co tam – Polak się zna na wszystkim i wie wszystko najlepiej… To takie nasze, polskie, cebulowo-kartoflane.
Lilka
Ocena: 0
Myślę, że na terenie Lublina jest na tyle duży wybór lokali gastronomicznych, że nie musisz iść akurat do JEDYNEGO miejsca, gdzie są koty i ich zarazki.
Mersedes
Ocena: 0
A może ja akurat chcę pujść właśnie do TEGO lokalu, bo taki mam kaprys, i bardzo dobrze że sanepid go zamknął, bo jeszcze bym się tam utruł tymi kotami !!!
zyz
Ocena: 0
A jak trafię tam przez przypadek, z ulicy, załapię jakiegoś kociego syfa, to do kogo mam się zwrócić o koszty leczenia?
Lublinianin
Ocena: 0
Ale tam musi śmierdzieć sierśćuchami
Ewa, 33
Ocena: 0
nie gorzej niż w niektórych knajpach ludźmi…
Lublinianin
Ocena: 0
Nie mam nic przeciwko „Mru Cafe” ale jak piszesz, że sierśćuchy śmierdzą nie gorzej niż ludzie to z Tobą jest coś nie tak. Widać lubisz jak przebywasz w pomieszczeniach, w których obecne są fekalia sierściuchów. Pozdrawiam
Katrin
Ocena: 0
Czas powąchać swoje skarpety. Najlepiej o godzinie 21 po całym dniu 🙂
lublinianin
Ocena: 0
Nawet po tygodniu sierściuchy śmierdzą gorzej. Pozdro
Cwaniaki odpowiadają, gdy uda się, że mają rację.
Szkoda tylko, że brakuje waszych komentarzy zwrotnych, gdy ktoś wam zwraca uwagę mając rację i wskazując wam popełnioną gafę niekiedy niemałego kalibru. Co więcej, nie tyle nie ma odpowiedzi, co nawet błędu i niedociągnięć ortograficzno-stylistycznych nie poprawicie po cichu tylko wisi tak jak jest pierwotnie.
Brawo za „konsekwencję”.
lublin112
Ocena: 0
@TKK, wybacz, ale nie jesteśmy w stanie kontrolować każdego z komentarzy. Wszystko jest także zależne od osoby odpowiedzialnej w danym czasie za stronę. Staramy się reagować na wszystkie sygnały czytelników, w ten sposób okazując im szacunek, nie zawsze jednak możemy odpisać.
Pozdr
red
Marian
Ocena: 0
Kolega TTK chyba z Waszej konkurencji… sonduje 😉
Fryta
Ocena: 0
Skoro Sanepid o otwarciu lokalu wiedział z mediów z wyprzedzeniem i znał adres (bo był przecież podawany) to widząc, że nie został jako instytucja poinformowany powinien ruszyć swe zacne szeregi inspektorów i wysłać tam kogoś z wizytą doradczą. W PL łatwiej zamknąć lokal lub wymierzyć karę niż pomóc w prowadzeniu takiej działalności. To różni nasze krajowe instytucje od ich odpowiedników w wielu innych krajach UE – karzemy zamiast pomagać, a to przecież marchewka jest lepszym motywatorem od kija. I jak tu się dziwić, że wiele osób woli wyjeżdżać z tego kraju?
lublinianin
Ocena: 0
Cała UE to jedna wielka kocia kupa
kkg
Ocena: 0
Bo to cebulandia. Czego się spodziewać. Jedynie faktu, że państwo chce cię okraść… i zniszczyć jak wystawiasz za wysoko głowę.
Coś Ci sie pokręciło. Jeśli ktoś otwiera lokal, to wszystko może uzgodnić wcześniej z sanepidem. Tam bez najmiejszego problemu można uzyskać informacje i rady jak rozwiązać pojawiające sie problemy. Otwierałem kawiarnię i sklep i nigdy nie miałem z tym problemu. Problem pojawia się jak komuś wydaje się że wszystko może i nie zna a ni zasad ani przepisów dotyczących tematu za który sie zabiera
oiko
Ocena: 0
Otóż to!
gugus
Ocena: 0
Wiesniaki
Zrozumcie, ze sa ludzie ktorzy lubia koty i chetnie w ich towarzystwie wypija kawe, glaskajac je przy tym, jesli im to bedzie pozwolone. Lykacie w kazda niedziele nie kontrolowany przez Sanepid oplatek podawany wam brundnymi lapami pedofila, a koty wam przeszkadzja i ludzie ktorzy je lubia. Pfuj…
konkretny
Ocena: 0
pedofil to Cie zrobił, a jak lubisz jeść kocie kłaki to jedz w domu
kkg
Ocena: 0
Sprawa jest prosta. IMHO za mała łapówka dla sanepidu, więc zniszczą biznes, bo mogą. Na siłę coś zawsze można znaleźć. No rzeczywiście, ekspres do kawy i ciastka w szklanej szafce to imponująca kuchnia, która wymaga dokładnego mycia specjalistycznymi środkami. Może specjalnym płynem do mycia szyb? Właściciele pewnie nowi w branży, więc nie wiedzą w jak odrzucającym kraju się znajdujemy.
Byłem, polecam, fantastyczne miejsce. Komuś nie pasuje, ma uczulenie, etc. to niech nie chodzi.
Największe plusy tej fajnej inicjatywy to pomoc kotom ze schroniska i brak małych dzieci. Nie lubię małych dzieci. Wolę koty 🙂
@Fryta
Po odkryciu tego miejsca zawsze bedac w poblizu zagladalem tam. Rowniez 26.12 wieczorem, oprocz kotow widzialem pana z wiertarka w reku ktory w tym dniu pracowal, by zrealizowac swoje marzenie.
To bardzo smutne…
Krzysztof
Ocena: 0
@kkg
Merci 🙂
aswd
Ocena: 0
A co na to petru?
konkretny
Ocena: 0
Petru obsrał parę swetrów
wiosna
Ocena: 0
To jest dla ludzi , którzy mają kota na punkcie kotów . A jak komuś nie odpowiada, przymusu przecież nie ma.Ja osobiście nie pójdę, ale jak ktoś ma ochotę, to czemu nie.
Trzy słowa psze pani: Bąblownica, Toksokaroza, Toksoplazmoza.
Smacznego!
XXX
Ocena: 0
Bąblowica (nie bąblownica) choroba pasożytnicza, głównie przenoszona przez dzikie zwierzęta leśne, większe prawdopodobieństwo że się nią zarazisz jedząc jagódki w lesie niż od kota. Toksokaroza to także choroba pasożytnicza a jeśli zwierzęta są odrobaczane i nie wychodzące na dwór to jest minimalne prawdopodobieństwo że ją przenoszą. Toksoplazmoza jest nie groźna dla osoby z normalna odpornością, przechodzą ją bez objawowo, z wyjątkiem kobiet w ciąży o czym każda ciężarna wie i unika wtedy kotów.
Pardon za literówkę.
Gdyby prawdopodobieństwo było minimalne to kotów (nawet tych siedzących w domu) nie odrobaczałoby się regularnie.
Z resztą mamy w tym kraju przepisy sanitarne, które jasno precyzują wymogi dotyczące pracy z żywnością. Jak żyje nie widziałem kota z ważną książeczką sanepidowską.
Marian
Ocena: 0
Dzieci też czasami odrobaczamy… Czy w związku z tym nie wolno mi odwiedzać przybytków kulinarnych lublina bez zaświadczenia z Sanepidu? …taki sobie komentarz cynika…
@Marian
Dziecku bez książeczki Sanepid-u też nie wolno wejść do kuchni w restauracji/kawiarni.
Myślę, że w wypadku tej knajpki wystarczyłoby zainwestować w podwójne drzwi, tak, żeby koty nie wchodziły do kuchni.
Marian
Ocena: 0
Panie Kubo… Rzec jasna miałem na myśli wizytę dziecka jako klienta, na sali, nie w kuchni… 🙂 Podobnie jak z kotami – wydzielić strefę z zakazem do kuchni (da się…) i kotki pomykają tylko wśród klientów, bez kontaktu z żywnością i przygotowywanymi potrawami. Wilk syty i owca cała… A w kwestii sierści i innych „niespodzianek” na sali – cóż, jeśli ktoś nigdy nie był pod namiotem, w plenerze na pikniku, ten nie zrozumie. Kontakt z florą i fauną się to zwie. Ze wszelkim dobrodziejstwem i przekleństwem inwentarza 🙂
Bardzo dobrze mię będę jadł kocich zarazkow jutro osobiście napisze list to sanepidu za bardzo dobre zachowanie pozdrawiam.
Nie będziesz jadł jeśli tam nie pójdziesz. Po prostu siedź w domu i ciesz się swoją czystością. W czym problem? Ludzie na świecie w gorszych warunkach jedzą i nie mają wyjścia a ty wyjście masz. Jedź u siebie w czysto – lśniącej kuchni. Bez kota. Kpw?
Katrin ,nie dorastasz mi do pięt. A KPW to możesz sobie pisać koleżance.
Już się kolega Maciek vel Mercedes vel Ch***WieKto nie wie gdzie i jak się podpisuje i którym nickiem… Weźcie się i zróbcie coś porządnego, posprzątajcie mieszkanie, wyrzućcie śmieci i ogólnie przewietrzcie, bo się strasznie zagęściła atmosfera na tym forum. Ze się właściciele nie popisali (względy formalne) to bezsporna prawda – i muszą się formalności zgadzać jak grosze kasjerce na kasie w Tesco. Ale święte oburzenie anty-kociarzy, wyznawców sterylności szpitalnej i wielu im podobnym zakrawają na kabaret. NIE LUBIĘ -> NIE BYWAM -> NIE KRYTYKUJĘ (bo jakże krytykować coś o czym nie ma się bladego pojęcia?). Ale co tam – Polak się zna na wszystkim i wie wszystko najlepiej… To takie nasze, polskie, cebulowo-kartoflane.
Myślę, że na terenie Lublina jest na tyle duży wybór lokali gastronomicznych, że nie musisz iść akurat do JEDYNEGO miejsca, gdzie są koty i ich zarazki.
A może ja akurat chcę pujść właśnie do TEGO lokalu, bo taki mam kaprys, i bardzo dobrze że sanepid go zamknął, bo jeszcze bym się tam utruł tymi kotami !!!
A jak trafię tam przez przypadek, z ulicy, załapię jakiegoś kociego syfa, to do kogo mam się zwrócić o koszty leczenia?
Ale tam musi śmierdzieć sierśćuchami
nie gorzej niż w niektórych knajpach ludźmi…
Nie mam nic przeciwko „Mru Cafe” ale jak piszesz, że sierśćuchy śmierdzą nie gorzej niż ludzie to z Tobą jest coś nie tak. Widać lubisz jak przebywasz w pomieszczeniach, w których obecne są fekalia sierściuchów. Pozdrawiam
Czas powąchać swoje skarpety. Najlepiej o godzinie 21 po całym dniu 🙂
Nawet po tygodniu sierściuchy śmierdzą gorzej. Pozdro
Widziałeś kiedyś kota?
U ciebie w chacie gorzej śmierdzi i jesz
http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/otwarty-czy-otworzony;13903.html
Pozdr
red
Cwaniaki odpowiadają, gdy uda się, że mają rację.
Szkoda tylko, że brakuje waszych komentarzy zwrotnych, gdy ktoś wam zwraca uwagę mając rację i wskazując wam popełnioną gafę niekiedy niemałego kalibru. Co więcej, nie tyle nie ma odpowiedzi, co nawet błędu i niedociągnięć ortograficzno-stylistycznych nie poprawicie po cichu tylko wisi tak jak jest pierwotnie.
Brawo za „konsekwencję”.
@TKK, wybacz, ale nie jesteśmy w stanie kontrolować każdego z komentarzy. Wszystko jest także zależne od osoby odpowiedzialnej w danym czasie za stronę. Staramy się reagować na wszystkie sygnały czytelników, w ten sposób okazując im szacunek, nie zawsze jednak możemy odpisać.
Pozdr
red
Kolega TTK chyba z Waszej konkurencji… sonduje 😉
Skoro Sanepid o otwarciu lokalu wiedział z mediów z wyprzedzeniem i znał adres (bo był przecież podawany) to widząc, że nie został jako instytucja poinformowany powinien ruszyć swe zacne szeregi inspektorów i wysłać tam kogoś z wizytą doradczą. W PL łatwiej zamknąć lokal lub wymierzyć karę niż pomóc w prowadzeniu takiej działalności. To różni nasze krajowe instytucje od ich odpowiedników w wielu innych krajach UE – karzemy zamiast pomagać, a to przecież marchewka jest lepszym motywatorem od kija. I jak tu się dziwić, że wiele osób woli wyjeżdżać z tego kraju?
Cała UE to jedna wielka kocia kupa
Bo to cebulandia. Czego się spodziewać. Jedynie faktu, że państwo chce cię okraść… i zniszczyć jak wystawiasz za wysoko głowę.
Coś Ci sie pokręciło. Jeśli ktoś otwiera lokal, to wszystko może uzgodnić wcześniej z sanepidem. Tam bez najmiejszego problemu można uzyskać informacje i rady jak rozwiązać pojawiające sie problemy. Otwierałem kawiarnię i sklep i nigdy nie miałem z tym problemu. Problem pojawia się jak komuś wydaje się że wszystko może i nie zna a ni zasad ani przepisów dotyczących tematu za który sie zabiera
Otóż to!
Wiesniaki
Zrozumcie, ze sa ludzie ktorzy lubia koty i chetnie w ich towarzystwie wypija kawe, glaskajac je przy tym, jesli im to bedzie pozwolone. Lykacie w kazda niedziele nie kontrolowany przez Sanepid oplatek podawany wam brundnymi lapami pedofila, a koty wam przeszkadzja i ludzie ktorzy je lubia. Pfuj…
pedofil to Cie zrobił, a jak lubisz jeść kocie kłaki to jedz w domu
Sprawa jest prosta. IMHO za mała łapówka dla sanepidu, więc zniszczą biznes, bo mogą. Na siłę coś zawsze można znaleźć. No rzeczywiście, ekspres do kawy i ciastka w szklanej szafce to imponująca kuchnia, która wymaga dokładnego mycia specjalistycznymi środkami. Może specjalnym płynem do mycia szyb? Właściciele pewnie nowi w branży, więc nie wiedzą w jak odrzucającym kraju się znajdujemy.
Byłem, polecam, fantastyczne miejsce. Komuś nie pasuje, ma uczulenie, etc. to niech nie chodzi.
Największe plusy tej fajnej inicjatywy to pomoc kotom ze schroniska i brak małych dzieci. Nie lubię małych dzieci. Wolę koty 🙂
Sprawa jest taka że takie są przepisy, to nie żaden spisek, a jak tak lubisz koty to se tam siedź.
wszędzie czujesz spisek i łapówkarstwo ?
@Fryta
Po odkryciu tego miejsca zawsze bedac w poblizu zagladalem tam. Rowniez 26.12 wieczorem, oprocz kotow widzialem pana z wiertarka w reku ktory w tym dniu pracowal, by zrealizowac swoje marzenie.
To bardzo smutne…
@kkg
Merci 🙂
A co na to petru?
Petru obsrał parę swetrów
To jest dla ludzi , którzy mają kota na punkcie kotów . A jak komuś nie odpowiada, przymusu przecież nie ma.Ja osobiście nie pójdę, ale jak ktoś ma ochotę, to czemu nie.
Trzy słowa psze pani: Bąblownica, Toksokaroza, Toksoplazmoza.
Smacznego!
Bąblowica (nie bąblownica) choroba pasożytnicza, głównie przenoszona przez dzikie zwierzęta leśne, większe prawdopodobieństwo że się nią zarazisz jedząc jagódki w lesie niż od kota. Toksokaroza to także choroba pasożytnicza a jeśli zwierzęta są odrobaczane i nie wychodzące na dwór to jest minimalne prawdopodobieństwo że ją przenoszą. Toksoplazmoza jest nie groźna dla osoby z normalna odpornością, przechodzą ją bez objawowo, z wyjątkiem kobiet w ciąży o czym każda ciężarna wie i unika wtedy kotów.
Pardon za literówkę.
Gdyby prawdopodobieństwo było minimalne to kotów (nawet tych siedzących w domu) nie odrobaczałoby się regularnie.
Z resztą mamy w tym kraju przepisy sanitarne, które jasno precyzują wymogi dotyczące pracy z żywnością. Jak żyje nie widziałem kota z ważną książeczką sanepidowską.
Dzieci też czasami odrobaczamy… Czy w związku z tym nie wolno mi odwiedzać przybytków kulinarnych lublina bez zaświadczenia z Sanepidu? …taki sobie komentarz cynika…
@Marian
Dziecku bez książeczki Sanepid-u też nie wolno wejść do kuchni w restauracji/kawiarni.
Myślę, że w wypadku tej knajpki wystarczyłoby zainwestować w podwójne drzwi, tak, żeby koty nie wchodziły do kuchni.
Panie Kubo… Rzec jasna miałem na myśli wizytę dziecka jako klienta, na sali, nie w kuchni… 🙂 Podobnie jak z kotami – wydzielić strefę z zakazem do kuchni (da się…) i kotki pomykają tylko wśród klientów, bez kontaktu z żywnością i przygotowywanymi potrawami. Wilk syty i owca cała… A w kwestii sierści i innych „niespodzianek” na sali – cóż, jeśli ktoś nigdy nie był pod namiotem, w plenerze na pikniku, ten nie zrozumie. Kontakt z florą i fauną się to zwie. Ze wszelkim dobrodziejstwem i przekleństwem inwentarza 🙂