05/06/2026
690 680 960

Motocyklista zderzył się z sarną. Podróżująca z nim kobieta została ranna (zdjęcia)

Po zderzeniu z sarną motocykl wypadł z jezdni na pole. Jednośladem podróżowały dwie osoby. Pasażerkę z obrażeniami ciała przetransportowano do szpitala.

Do wypadku doszło wczoraj kilka minut przed godziną 15 w miejscowości Krasew w gminie Borki. Na drodze powiatowej łączącej Ulan-Majorat z Wolą Osowińską motocyklista zderzył się z dzikim zwierzęciem.

Jak ustalili policjanci sarna wbiegła na jezdnię tuż przed nadjeżdżającego motocyklistę. Kierujący Yamahą 48-latek po zderzeniu ze zwierzęciem stracił panowanie nad jednośladem, który następnie wypadł z jezdni i się przewrócił.

Na miejscu interweniowały służby ratunkowe. 58-letnia pasażerka motocykla doznała obrażeń ciała i trafiła do szpitala. Funkcjonariusze prowadzą teraz dalsze czynności wyjaśniające w tej sprawie.

fot. policja

8 komentarzy

  1. To skandal że jeszcze nie wystrzelano jeszcze większości tych szkodników.I ich zaprzysięgłych zdziecinniałych,wychowanych na jelonku Bambi obrońców,też.

  2. Ocena: 1

    Co z sarną?

  3. Ocena: 1

    Ukarać sarnę mandatem 🤣

  4. Odi Profanum Vulgus
    Ocena: -1

    Jak co roku, mamy wysyp wypadków z udziałem kaskaderów i cyrkowców na motocyklach. I jak co roku, zachodzę w głowę, jak to możliwe, że do ruchu po publicznych drogach są dopuszczone pojazdy, które poruszają się z prędkością samochodu, a ochronę przed zderzeniem i warunkami atmosferycznymi mają na poziomie roweru. Auta muszą przechodzić testy zderzeniowe, mieć poduszki powietrzne, pasy bezpieczeństwa, kontrolę trakcji, a i tak ciągle robi się wszystko, aby jeszcze to bezpieczeństwo podnieść.

    A tutaj mamy do czynienia z pojazdami, które są z definicji skrajnie niebezpieczne dla swoich użytkowników i nikt z tym nic nie robi, choć koszty leczenia kaskaderów i cyrkowców ma motocyklach ponosimy WSZYSCY.

    Może czas wprowadzić zapis, że jeśli ktoś chce jeździć na motocyklu, to w razie gdy ulegnie wypadkowi – niezależnie z czyjej winy – powinien pokrywać 100% kosztów leczenia? Podejrzewam, że wtedy liczba entuzjastów pajacowania na moto znacznie by zmalała.

    • Jestem za tym, by Woźnica sam dal decydować gdzie kon ma jechać. Skończyło by sie rumakowanie. Rownie dobrze jestem za tym by zakazać szybkiego pisania na klawiaturze. Oszczędźmy zycie stawom!

    • Ocena: 1

      A kiedy the bilu ma być wysyp w zimie?

    • Ocena: 1

      Idąc tym tokiem rozumowania to jak grubo chlebek masłem smarujesz też narażasz się na leczenie i śmierć przedwczesną.

    • Ocena: 1

      Stultus homo verbis extollit se ipsum.
      A może taki ćwierćinteligent jak Ty zaproponuje żeby pieszy potrącony na przejściu również pokrywał swoje koszty leczenia. Toż mógł na dupie w domu siedzieć i nie łazić tam gdzie może mu się coś stać. Idąc dalej – zakazać jakichkolwiek aktywności sportowych poza bierkami i szachami bo są kontuzjogenne. O chodzeniu po górach, nurkowaniu, lotami jakimikolwiek statkami powietrznymi nie wspominając.
      Kiedyś Korwin-Mikke (z którego większością poglądów się nie zgadzam) powiedział mądrą rzecz o rurkowcach. Zachęcam do zapoznania się.
      Jeśli zaś chodzi o koszty leczenia to statystycznie więcej kosztują „społeczeństwo” np. alkoholicy lub osoby otyłe (kardiologia, cukrzyca, choroby wieńcowe, itp.). O pasożytach nieskalanych pracą a żyjących z socjalu nie wspomnę.
      Reasumując, nie życzę sobie żeby osobnik Twojego pokroju decydował jakim środkiem komunikacji mogę, a jakim nie mogę się poruszać. Na ewentualne własne leczenie zapłaciłem wystarczająco składek przez kilkadziesiąt lat.
      Qui metuens vivit, liber mihi non erit umquam.

      P.S. Trochę łaciny, bo z nicku wnioskuję że przynajmniej tłumaczenie zrozumiesz, ale co do sensu to nie jestem pewien.

Dodaj komentarz