Mieszkanka Lublina w „Sanatorium miłości”. Ewa szuka partnera i opowiada o życiowej metamorfozie
07:48 16-02-2026 | Autor: redakcja
W Dzień Kobiet startuje 8. edycja „Sanatorium miłości”. Program od samego początku przełamywał stereotypy dotyczące seniorów i niejednokrotnie dawał „drugie życie” jego uczestnikom. Format cieszy się niesłabnącą popularnością, a co roku na casting zgłaszają się setki osób. Na przesłuchanie do 8. sezonu serii zgłosiła się m.in. Ewa z Lublina, która zakwalifikowała się do udziału w nagraniach.
Ewa, Lublin:
– Szukam mężczyzny z cechami wilka-troskliwego, opiekuńczego i wiernego.
Ewa była dwukrotnie zamężna, jej pierwsze małżeństwo trwało 24 lata i z tego związku ma córkę (i wnuczkę). Natomiast drugi związek zakończył się rozwodem po 50. roku życia i, jak podkreśla Ewa, był to punkt zwrotny. Kobieta przeszła wtedy dużą metamorfozę, schudła 17 kg w trzy miesiące:
– Teraz czuję się atrakcyjną kobietą. Po 50 roku życia tak się zaczęłam czuć. Wcześniej zatraciłam siebie, przytyłam, a po rozwodzie zrzuciłam zbędne kilogramy, zrobiłam sobie tatuaże, odzyskałam dawną siebie i robię to, na co mam ochotę.
Ewa uwielbia aktywność fizyczną – uczęszcza 5 razy w tygodniu na siłownię, jeździ na rowerze i chodzi na basen. Szczególnie ta ostatnia dyscyplina jest dla niej wyjątkowa – kobieta po wielu latach pokonała lęk przed wodą, topiła się w wieku 12 lat. Jednym z jej marzeń jest nauczyć się żeglować.
Lublinianka przez wiele lat prowadziła trzy sklepy z bielizną, jednak po pandemii został jej jeden, który zamknęła ostatecznie w 2024 roku. Obecnie jest na emeryturze i cieszy się jej urokami, ceni sobie rozwój osobisty i uważa się za szczęśliwszą niż kiedykolwiek wcześniej. Stara się nie narzekać, a trudne doświadczenia uważa za cenne lekcje życiowe. Ewa jest pewną siebie kobietą i ma konkretne oczekiwania wobec mężczyzn. Nie wybaczyłaby zdrady, ale uważa ją za objaw głębszych problemów w relacji.
– Miłość to jest dla mnie głębsze pojęcie. Mam swoje wymagania, nie zadowalam się bylejakością. Wiem czego nie chcę, a to czego chcę, to podpowie mi moja intuicja i moje ciało – podkreśla kobieta.
Czy znajdzie odpowiednią osobę w „Sanatorium miłości”?

fot. Weronika Marczyk-Kiełbasa/TVP
Kolejny festiwal żenady.
Jak znam życie to babka wzięła się za siebie na złość swoim byłym …NIECH ZOBACZĄ CO STRACILI …stara śpiewka.
lublin112 zaczyna publikować ogłoszenia matrymonialne?
Tu nawet nie ma co czytać opisu, wystarczy spojrzeć i już człowiek wie jakie go problemy czekają.
Poważnie nie zrozumiałeś artykułu o programie TV i o tym, że wystąpi tam mieszkanka Lublina?
Gdzie jest takie ogłoszenie?
Ja to odczytuję jako ogłoszenie matrymonialne, ponieważ artykuł zawiera:
– opis życia pani Ewy z Lublina
– jej zdjęcia
– preferencje pani Ewy co do przyszłego partnera
– wprost przytoczona wypowiedź pani Ewy: „Szukam mężczyzny z cechami wilka-troskliwego, opiekuńczego i wiernego”
Widocznie nie zrozumiał Pan tej informacji.
Zrozumiałem i oczywiście wiem, że ten artykuł to nie jest ogłoszenie matrymonialne, ale lubię się tak poprzerzucać z Szanowną Redakcją złośliwościami (zamiast kawy). PAX!
jak czytam komentarze to odnoszę wrażenie że wielu komentatorów nie rozumie podstawowych treści i żadna edukacja nie jest w stanie pomóc , oczywiście nie jest to wina redakcji
Ale się dowartościowałeś z samego rana i jeszcze łubudubu na doczepkę.
Dziękujemy za ten komentarz.
Pozdrawiamy
Nawet jeśli to nie jest to dosłownie „ogłoszenie matrymonialne”, to tematyka artykułu i tak bardziej pasuje do portali plotkarskich.
A co w tym jest plotkarskiego? Że mieszkanka Lublina bierze udział w programie TV?
Dziwne, bo nie raz już pisaliśmy o podobnej obecności mieszkańców Lublina i regionu w programach telewizyjnych.
Pozdrawiamy
W praktycznym tłumaczeniu „Szukam mężczyzny z cechami wilka-troskliwego, opiekuńczego i wiernego.” – szukam sponsora, który wykłada gotówkę i nie zadaje pytań.
Jak szuka miłości to niech napisze do amerykańskiego żołnierza.
O kurcze po 2 związkach. Biedne te chłopy.
W programie raczej nie znajdzie kandydata, bo tam trafiają zazwyczaj przeciętniacy i niewielki wybór. Ona raczej chce zdobyć rozgłos, poklask, rozpoznawalność medianą typu Taniec z Gwiazdami, udział w programach telewizyjnych i pryz okazji poszerzy się krąg kandydatów.
O matko, ale staruszka. I po dwóch związkach. Faceci nie wytrzymali charakterku Pani Ewy? Tylko na ławeczkę książeczka i zająć się wnukami. To już jest koniec, nie ma już nic.
Mając za sobą zaliczonych dwóch mężczyzn szuka kolejnej ofiary? Miałaś szansę a teraz zająć się zdrowiem i wnukami.
Takim starym to pozostaje tylko zainteresować się jakimś marynarzem albo wojskowym w potrzebie finansowej z internetu.
Zdarzyło mi się być w sanatorium raz czy dwa. Uroki bycia rolnikiem – złożyłem papiery do krusu i myk! Jedziesz pan do Kołobrzegu na 3 tygodnie, oddajemy nawet za bilety kolejowe. A jestem ledwo po 40. Najmłodszy na turnusie! Co tam się działo! Część chłopów sama się skreśliła, tak ostro tankowali. A panie na łowach. Wieczorki zapoznawcze, taneczne, wycieczki w weekendy. Większość „rolniczek” to biznesmenki, jedna się przysiada na śniadaniu do stolika i od razu wali prosto z mostu, że rodzice jej zostawili 100 hektarów, a ona tylko dokupuje co roku za dopłaty, i wszystko daje w dzierżawę. Łącznie z czynszem od dzierżawcy ma ponad 2000 rocznie do hektara. Myślała, że mi oko zbieleje, ale ja mam 5 hektarów w działkach budowlanych lub z WZ pod Lublinem, co raz opylę kilkanaście arów za 300 tysi… Zresztą, nie jestem koneserem staruszek po menopauzie. Owszem, jak dbają o siebie, jak się odstawią na bal, to można odnieść dobre wrażenie, ale jak znajomość wejdzie w bardziej zaawansowany etap, to jednak wychodzą mankamenty. One nawet pachną inaczej. To już lepiej wydać parę stów na autentyczną dwudziestolatkę, niż za darmo oglądać z bliska zmarszczki, takie jest moje zdanie.
Obudź się, zes…łeś się!
To w końcu opisz czy warto jechać do sanatorium czy nie? No i które najlepsze, wiesz może? Ja 45 lat, po rozwodzie, więc zastanawiam się czy warto? Są tam takie kobity w tym wieku lub młodsze czy tylko senior+? Opisz coś więcej.
Oczywiście, że warto jechać. Na dzień dobry stówę wkładasz między papiery dla lekarza, i zamiast jakiejś durnej gimnastyki masz rano basen i masaż. Druga stówa na recepcji i masz pokój 1 albo góra dwuosobowy, no i warto się zapisać na pierwszą zmianę na stołówce, po obiedzie wolny jesteś aż do rana, a nikt z alkomatem przy drzwiach nie stoi.
Man, jak dbasz o siebie i szukasz sponsorki, to może i coś znajdziesz, ale tak o po prostu to raczej nie. Albo uczciwe, krzepkie rolniczki z krwi i kości, albo kombinatorki biznesmenki, wszystko raczej 50+. Są faceci, co lubią mamuśki, ale ja to raczej legalne małolaty. No i uważaj, bo jest też opcja, że małżeństwa przyjeżdżają razem, żebyś nie startował od razu do fajnej kobity, bo można skończyć z obitą mordą.
To było trochę inaczej. Myślałeś, że na te swoją śpiewke wyrwiesz na koszt podatnika jakąś gaske a ona cie skontrowała, że ma więcej od ciebie i ci kazała iść do agencji, bo tu za darmo nie masz szans i teraz plujesz jadem. Rusz sobie skurkom, to Ci na chwilę przejdzie.
Swoje rady zachowaj dla siebie. Mnie tam ma kto masować, więc nie doznaję wylewu spermy do mózgu i nie muszę wszystkich wkoło sprowadzać do swojego poziomu.
Dwa rozwody i niczego jej o nie nauczyło? Desperacja.