07/06/2026
690 680 960

Lublin: Pięcioletni bój o drzewo. – Zagraża ludziom, zgody na wycięcie nie ma

Od pięciu lat trwa wymiana pism pomiędzy właścicielem posesji przy ulicy Peowiaków w Lublinie a miejskimi urzędnikami. Chodzi o drzewo, które ma zagrażać przechodniom. Trzy tygodnie temu, odłamany konar o mało nie spadł na idące kobiety.

Historia związana z kasztanowcem białym, rosnącym na posesji przy ulicy Peowiaków w Lublinie, obok dawnego kina Wyzwolenie zaczęła się pięć lat temu. Wtedy to, nieruchomość została zakupiona przez nowego właściciela. Zauważył on, że rosnące tam drzewo jest w fatalnym stanie i stanowi zagrożenie. Ponieważ w środku było puste, a w trakcie prac pielęgnacyjnych ubytki zostały częściowo uzupełnione betonem, istniało ryzyko, że w każdej chwili może się złamać i uszkodzić budynek, zaparkowane pojazdy czy też spaść na przechodzące poniżej osoby. Pod koniec czerwca 2010 r. do Wydziału Ochrony Środowiska zostało złożone pismo z wnioskiem o wycięcie drzewa. Ponieważ nie przyniosło ono skutku, kolejne wysłano w styczniu 2012 roku.

Później składano następne, m.in. opinie techniczną, ocenę stanu kasztanowca wykonaną przez kilku niezależnych specjalistów, którzy zwracali uwagę na ryzyko jakie niesie drzewo. -Za każdym razem decyzje były odmowne, choć nikt nawet nie przyjechał na miejsce ocenić stan w jakim drzewo się znajduje. Co więcej, jedna z urzędniczek wytłumaczyła, że jak drzewo się złamie, to właściciel będzie odpowiedzialny za to, jak komuś stanie się krzywda. Polecono wykonanie zabiegów pielęgnacyjnych. Tylko co tu pielęgnować, gdy kasztanowiec jest w środku pusty i grozi złamaniem – wyjaśniał nam Andrzej Stachura.

Urzędnicy wydawali odmowne decyzje gdyż ich ekspertyzy dotyczące stanu drzewa, były odmienne co do tych, które przedstawiał właściciel nieruchomości. W 2012 roku na zlecenie Wydziału Ochrony Środowiska ocenę stanu drzewa wykonał naukowiec z Warszawy. Jednak w tym przypadku również nie zdecydowano się na decyzję o wycince, tylko o dalszej pielęgnacji kasztanowca. W końcu we wtorek 26 maja z drzewa odłamał się jeden z konarów i uderzając w balustradę oraz uszkadzając reklamy świetlne spadł na podjazd, omijając na szczęście trzy kobiety idące w kierunku podziemnego parkingu. Na miejscu interweniowali strażacy, podobnie jak dzień później, kiedy znów jeden z konarów niebezpiecznie się nadłamał.

Wtedy też złożone zostało kolejne pismo z wnioskiem o wycięcie zagrażającego ludziom drzewa. – Otrzymałem odpowiedź, że wniosek jest niekompletny, gdyż brakuje załączników. Staje się to już absurdalne, ponieważ wszystkie dokumenty były dostarczane podczas wcześniejszego postępowania i wydania negatywnej opinii – dodaje Andrzej Stachura.

– Jak tak to pozwalają na wycinki zdrowych drzew gdzie się tylko da, tutaj kasztanowiec ledwo co stoi a wymiana pism trwa już pięć lat – usłyszeliśmy. Jeżeli drzewo zostanie wycięte bez pozwolenia urzędników, właścicielowi grozi kara blisko 200 tys. złotych. -Brakuje już sił i zdrowia aby dalej walczyć, ale się nie poddam. Bezpieczeństwo jest najważniejsze – kończy Andrzej Stachura.

(fot. lublin112)
2015-06-16 20:20:28

20 komentarzy

  1. No tak ale wyciecie kilkunastu drzew na bronowicach zeby deweloper mogl budowac bloki to juz bez problemu… Co za kraj…banda kretynow i zlodziei. Szkoda tylko normalnych ludzi

  2. Ocena: 0

    Przy okazji tej sprawy tak mi się przypomniało – wie ktoś może co tam u Mariana S. – sprawcy masakry przy ul. Walecznych (przypomnę – 71 drzew)? Sądzili go, sądzili i…???

  3. systematycznie podlewać rundapem najlepiej wczesną wiosną samo uschnie i sami wytną

    • Ocena: 0

      stosowanie:po deszczach przy wysokiej temperaturze i wilgotności.Najlepiej pomazać po korze albo jak się da po częściach zielonych , tak podają w instrukcji , podlewanie nie daje takiej skuteczności .A potem same wytną.

  4. Taki mamy kraj, a urzędnicy to ludzie bez kultury, kompetencji. Żadne argumenty do nich nie docierają, bo oni odpowiedzą bez sensu, że pracują według prawa i procedur, mimo że ich obowiązkiem zawodowym jest pełne poinformowanie obywatela o wszystkich przysługujących mu prawach oraz taki urzędas powinien wychodzić z inicjatywą pomocy aby każda sprawa była najszybciej załatwiona. Ich „celem” jest dowalenie ludziom jak największych kar, utworzeniu problemów na każdej ścieżce, bo po co społeczeństwo ma mieć proste i klarowne życie.

  5. Ocena: 0

    Wyciąć jedno drzewo na własnej, prywatnej działce? Nie można! Wyciąć kilkanaście drzewek w miejscu publicznym? Natychmiast! Witamy w systemie III RP, gdzie logika staje się antylogiką…

  6. Urzędnika co wydał taką decyzję postawić pod drzewem w czasie burzy, a szybko zmieni zdanie 😉

  7. Ocena: 0

    Urzędnicy wypiją jeszcze sporo kawek, zanim komuś stanie się krzywda, a wtedy od razu je wytną.
    Przypomina mi się historia sąsiadki, której tuż pod samym oknem posadzono ponoć bardzo drogi krzew.
    Z krzewu zrobiło się drzewo, które zasłaniało całkowicie światło, a gałęzie kładły się na okna.Chodziła, prosiła, tłumaczyła, zapraszała do domu, by obejrzeć, jak to wygląda i nic-drogie, (nie)ładne drzewo ma pozostać.
    Podlewała roztworem z soli i tak drzewko uschło.
    W przypadku, gdy zagraża ludziom powinno być natychmiast wycięte, ale czego można oczekiwać od urzędników?

  8. Jasiek z pod lasa
    Ocena: 0

    Jak w końcu stanie się jakieś nieszczęście to sporne drzewo wyrwą wraz z korzeniami, ale żaden z urzędników obecnie sprzeciwiający się jego wycince, nie będzie nie tylko niepociągnięty do odpowiedzialności, ale za „nic” nie będzie pociągnięty

  9. Urzędasy czekają na łapówę, taki mamy klimat!

  10. Ocena: 0

    Są równi i równiejsi. Taka jak klechy ze Świątyni Opatrzności w W-wie.Oni nie zapłacą nawet złamanego grosza.