Lubelska prokuratura postawiła zarzuty zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta RP. Chodzi o podrobione podpisy
17:31 11-02-2026 | Autor: redakcja
W środę w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie odbyło się przesłuchanie zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta RP Adama Andruszkiewicza. Byłemu posłowi Prawa i Sprawiedliwości śledczy przedstawili zarzuty kierowania procederem podrabiania dokumentów w postaci list poparcia dla kandydatów na radnych do Sejmiku Województwa Podlaskiego. Chodzi o fałszowanie podpisów na liście Komitetu Wyborczego Wyborców Ruch Narodowy.
Jak wynika z akt śledztwa, postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem Wojewódzkiej Komisji Wyborczej w Białymstoku. Sprawa ciągnie się już ponad 10 lat – od 2014 roku. Początkowo zajmowała się nią prokuratura w Białymstoku, później jednak przekazano ją do Lublina. Po przejęciu śledztwa przez prokuratora Jerzego Ziarkiewicza postępowanie utknęło w miejscu.
Wszystko zmieniło się po zmianie władzy. Postępowanie ponownie ruszyło – przesłuchano w charakterze świadków 1596 osób oraz zlecono 59 opinii biegłych z zakresu badania pisma ręcznego. Łącznie weryfikacji autentyczności poddano 1761 podpisów znajdujących się na listach wyborczych Ruchu Narodowego. W tamtym okresie lokalnymi strukturami organizacji kierował właśnie Adam Andruszkiewicz.
– Jeden z podejrzanych w sprawie przez cały okres postępowania wskazywał na jego udział w procederze podrabiania podpisów. Konsekwentnie, wielokrotnie przesłuchiwany, także podczas bezpośredniej konfrontacji, podtrzymywał swoje stanowisko w zakresie udziału i roli wymienionego w przestępczym procederze. Jego wyjaśnienia znajdują potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym – zeznaniach świadków i opiniach z zakresu badania pisma ręcznego – wyjaśnia prokurator Beata Syk-Jankowska z Prokuratury Regionalnej w Lublinie.
Adam Andruszkiewicz nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Łącznie w sprawę ma być zamieszanych 9 osób – wszystkie mają status podejrzanych.
– Po tylu latach życia pod ciężarem publicznych insynuacji i medialnej presji decyzja o wezwaniu mnie w charakterze podejrzanego jest dla mnie oczywistym aktem politycznej zemsty za moje zaangażowanie oraz wpisuje się w szerszy plan nieustannych ataków obecnego układu rządzącego na Kancelarię Prezydenta RP. Jednocześnie chcę jasno podkreślić: podobnie jak do tej pory pozostaję do pełnej dyspozycji wymiaru sprawiedliwości. Może naiwnie – zwłaszcza w aktualnych okolicznościach bezprecedensowego niszczenia państwa prawa i prześladowania opozycji – ale liczę na rzetelne i uczciwe postępowanie – oświadczył wiceszef Kancelarii Prezydenta.
Andruszkiewicz zapewnia, że zarzucanie mu kierowania procederem podrabiania podpisów jest – jak twierdzi – „wyssaną z palca bajeczką”. Całą sytuację uznaje za niezwykle trudną i krzywdzącą.
jedynie słuszna linia obrony to taka że po prostu nie umie pisać i podejrzenia są całkowicie bezpodstawne fabrykowane na użytek polityczny
teraz należy zastosować metodę Zbigniewa Z. czyli areszt zapobiegawczy żeby nie mataczył, może wyjdzie rola oficera służb który manipulował dowodami
To Faflun umie pisać? Dziwne, nie wygląda na takiego.
jak złodzieja złapią za rękę , krzyczy , że niewinny
jakby nie patrzeć sprawa ciągnie się już 10 lat od 2014 – wyższa matematyka
Temu burakowi to za mołdę dałbym dożywocie.
Sprawa sprzed 12 lat. Kilka razy umarzana z powodu braku dowodów.
Podpisy same się wpisały na listy?
Biedny chłopiec. Biedny, bo potrzebuje tłumacza, który przełoży jego bełkot na język polski. On chyba sam nie rozumie co plecie, to jak inni mogą to zrozumieć? Tylko Nawrocki pojmuje z grubsza jego dźwięki skoro wybrał go na doradcę.
Chyba z litości nad bidulkiem 🙂
koledzy z nazi są z niego dumni
Jak w ogóle prezydent RP może uważać za właściwe otaczać się takimi degeneratami? Dobrze że w końcu chociaż z czarnka zrezygnował, bo to by było kompletne upodlenie urzędu.