Lekarz weterynarii zaproponował rolnikowi podmienienie próbki krwi od świni. Sprawa została umorzona
22:24 31-01-2020 | Autor: redakcja
Przed Sądem Rejonowym w Białej Podlaskiej zapadło kolejne orzeczenie w sprawie lekarza weterynarii Artura K., który został oskarżony o niedopełnienie obowiązków służbowych i działanie na szkodę interesu publicznego. Wszystko dotyczy zdarzenia z września 2018 roku, kiedy to złożył on telefonicznie mieszkańcowi gminy Podedwórze nietypową propozycję. Mianowicie Artur K. pomylił się i zamiast do rolnika, zadzwonił do dziennikarza lokalnego tygodnika „Wspólnota”, który nosił to samo nazwisko. W trakcie rozmowy zaproponował mu podmienienie próbek krwi pobranej od świni.
Lekarz przedstawił się, po czym poinformował, że prowadzone są działania związane z uwalnianiem terenu gminy z zapowietrzonej strefy i ma pobrać krew od znajdującej się w gospodarstwie świni. Zapytał jednak, czy ma podłożyć od kogoś próbkę, czy mają się szarpać. (…) mam u Pana krew pobrać, podłożyć od kogoś, czy będziemy się szarpać? – zapytał. Kiedy sprawa wyszła na jaw, wzburzyła całą lokalną społeczność. Według mieszkańców tym samym potwierdziły się ich podejrzenia, że lekarze weterynarii nie działają uczciwie. O sprawie powiadomiona została policja, a następnie śledztwo wszczęła prokuratura.
Dochodzenie w tej sprawie trwało kilka miesięcy. Artur K. odmówił jednak składania wyjaśnień. Śledczy przesłuchali więc rolników, u których lekarz pobierał od świń krew do badań. Swoje zeznania złożył też dziennikarz, z którym rozmawiał lekarz. Sprawdzone zostały też wszystkie dokumenty w Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Parczewie związane z pracą Artura K. W marcu ub. roku prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia. Lekarzowi zarzucono niedopełnienia swoich obowiązków poprzez złożenie propozycji zaniechania poboru krwi do badań na obecność ASF. Tym samym, występując jako funkcjonariusz publiczny, swoim zachowaniem zmierzał bezpośrednio do naruszenia obowiązującego go nakazu służbowego i działał na szkodę interesu publicznego.
W połowie ub. roku ruszył proces sądowy. Artur K. wyjaśniał, że jego działanie polegało tylko i wyłącznie na obawie o stan świni, od której miał pobrać krew. W gospodarstwie tym znajdowało się tylko jedno zwierzę, od której wcześniej już cztery razy pobierana była krew, w tym też kilkanaście godzin wcześniej. Dlatego też obawiał się, że świnia kolejnego pobrania krwi może nie przeżyć, gdyż każde tego typu działanie wiąże się z ryzykiem. Sąd uwierzył w wyjaśnienia oskarżonego i postanowił warunkowo umorzyć postępowanie na okres próby wynoszący 2 lata. Jednocześnie lekarz ma zapłacić 200 zł kosztów postępowania sądowego oraz wpłacić 1 tys. zł. na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Wcześniej Artur K. został ukarany przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Przez trzy miesiące nie mógł wykonywać żadnych czynności związanych ze swoją pracą zawodową. Powiatowy lekarz weterynarii w Parczewie zaprzestał też z nim współpracy.
(fot. pixabay)
Łał, jaki dobry i uczciwy Pan Doktor. Z sercem do świnki 🙂
Artur *** sie nie zmieni – dalej bedzie wymuszal lapowki, podmienial probki i sporzadzal falszywa dokumentacje (w zamian za pare zlotych). Teraz to pewnie jeszcze bardziej sie rozhula, skoro zyskal poczucie bezkarnosci i wie, ze kazdego mozna kupic.
On nikogo nie kupił,to są bezpodstawne oskarżenia. On tylko należy do PO i stał pod sądem w czasie protestu w sprawie bezkarności w togach.
Nie no poprostu rewelacja?. Rewelacja że boki zrywać ???
No i kmioty mordy w kubeł… już wjeta gdzie wasze miejsce… Za uchowanie świnki bez zezwolenia 5 tys, za ubój „nielegalny” – kolejne 5 tys i 3 lata więzienia… i przyzwyczajajcie się robaki bo to dopiero początek „wolności” w wydaniu styropianowej władzy…
Jak śmiesz obrażać dobrą zmianę!?
Państwo z tektury…
Niech żyje PiS!
Niech żyje, byle jak najkrócej.
Byłem już śpiący, ale po przeczytaniu tego artykułu znowu otrzeźwialwm. Kolokwialnie, kpina z suwerenu, jak sąd może wydać wyrok w założeniu na przyszłość że ktoś czegoś nie popelni., jak?
A gdyby świnia miała AIDS?
PANIE ZIOBRO, MINISTRZE SPRAWIEDLIWOŚCI!!!
No chyba, że jest pan na spotkaniu u biskupa, to nie śmiem przerywać.
Weterynarz myśiwy, sędzia myśliwy, pewnie po umorzeniu piją wódkę razem na polowaniu, jeszcze z proboszczem ma się rozumić..
Sama przyjaznia wiele nie zalatwisz. Troche kasy tez trzeba miec.
To ile tej krwi świni upuszczając że mogłaby nie przeżyć?
Złap prosiaka i upuść mu krwi. To nie człowiek, że podsuwa rękę i zakładasz opaskę. Jak miała ze 200 kg, albo więcej, to życzę powodzenia. Sytuacja może przypominać walki w klatce.
zalozmy ze rolnik wypakowal 50tys aby spelnic unijne warunki hodowli i zakupil 500 prosiaczkow .jezeli w UE jest nadprodukcja wieprzowiny a Chiny chca kupowac to zeby podbic cene zeby Niemiec czy Dunczyk wiecej zarobil to trzeba w Polsce wykryc ASF.sprawa bardzo prosta-wysyla sie niezapowiedziane kontrole a w chlewie jak jest 500 swinek to te slabsze moga zostac stratowane przez inne i przyjezdza weterynarz i jak zobaczy martwa swinie to ja zabiera i rolnik nie ma juz nic do powiedzenia.podmiana probki i okazuje sie ze miala ASF i zabieraja rolnikowi wszystkie swinki a PL trafia na czarna liste jesli chodzi o export wieprzowiny.ptasia grypa?ten sam schemat.Ukrainski rolnik moze sobie hodowac krowy,swinie,kury jak za dziada pradziada bez spelniania jakichs wyimaginowanych wymogow i o dziwi nie stwierdzono tam BSE,ASF czy prasiej grypy!przypadek?nie sadze.
Zapomniałeś jeszcze o chemtrails.
napisalem to ,czego jestem na 99% pewny.chemtrails nie ma nic do swinek a poza tym wierze w to tylko w mniej wiecej 20%.
Coś niesamowitego z tymi sądami ??????
są po prostu niezawisłe